Statek zwany Polską niczym Kursk opadł na dno a jego załoga bezradnie czeka aż skończy się wreszcie tlen. Prymitywizm społeczny, byle jakość i proletariactwo zakorzeniło się już tak głęboko, że stały się społeczną normą. Dziś nie brylujemy w eleganckich sukniach i garniturach szytych na miarę na salonach dawnej Polski dwudziestolecia międzywojennego a w dresach pijemy wódkę na „20 metrach u Łukasza”.
Bohaterem nie jest już rotmistrz Witold Pilecki przedostający się do Auschwitz a następnie „dający prawdę” całej reszcie świata o tym co się dzieje w obozie.
Dziś bohaterem jest wybitnie nieskomplikowany chłopiec, biegający z telefonem po centrum handlowym i robiący show, wykrzykując, w swój wysublimowany sposób, oczywiste prawdy, o bezzasadności noszenia maseczek, wyrażając to słowami: „Ściągnijcie te maski z ryja, kurwy, wy kurwy, kurwy jebane!”.
Niepotrafiący sklecić w języku ojczystym zdania podwójnie złożonego proletariusz, jest również autorem arcy ciekawego 30 minutowego filmu, którego tematem jest „robienie sobie kawy”. Tu, jako jego główny bohater, wypowiada szereg bez składnych i bez sensownych zdań, które wywołują weń salwy śmiechu, przez co staje się on jednocześnie bodźcem i reakcją. „Parzenie kawy”, można zaliczyć do gatunku melodramatów, ponieważ główny bohater, widząc marną ilość udostępnień filmu, przemawia rozgoryczony do kamery: „oj, słabo, słabo…” Doskonale dobranym light motivem filmu, jest Janusz Panasewicz i jego „Mniej niż zero oh oh oh oh”.
Nasz bohater, wobec braku udostępnień co jest jednoznaczne z przyznaniem internetowej „Złotej Maliny”, postanawia wedrzeć się do szpitala by jako „suweren” i dokonać tam niezbędnych kontroli. Niczym Sherlock Holmes lub Colombo, wdziera się na klatkę schodową szpitala, by ponownie odkryć Amerykę dla żądnych sensacji fejsbukowych oddziałów AK.
Niestety, za ten czyn oraz za groźby karalne kierowane pod adresem urzędników, trafia na 3 miesiące do aresztu. Jest wreszcie fame!
Wszystkie odziały facebookowego AK, w całej Polsce mobilizują swe siły i organizują zbiórkę, na pomoc prawną dla naszego bohatera. Wnioskując, po wysokości zbieranej kwoty, przypuszczalnie adwokatem musi być sam Roman Giertych! Na udanej premierze filmowej zyskuje też pewna Pani „chcąca dać prawdę”, nagrywająca teraz filmiki o tym co się dzieje ze zdobywcą „Złotej Maliny” i zbierająca w międzyczasie na swój własny dupowóz.
Cóż, jakie czasy, tacy bohaterowie.
Mam nadzieję, że ktoś mnie zastrzeli, bo nie chcę umierać w takiej agonii.
Autor: Nina Bojarska
Autorka książek „Zdrowi z Natury” oraz „Piękni z Natury”. Redaktor naczelna portalu Miś ę chce Bieszczad. Od wielu lat na stałe współpracuje z magazynem Żyj Naturalnie. V-c prezes Fundacji Zdrowi z Natury.
Copyright : Nina Bojarska
Zostaw komentarz