Katolicy kontra tęczowi! Prawica walczy z lewactwem! oraz podobne hasła tak naprawdę wybuchły po tym, jak Polsat w styczniu 2020 roku wyciągnął na światło dzienne postępowanie dyscyplinarne spokojnie i leniwie toczące się na Uniwersytecie Śląskim.

Oczywiście źli w narracji prawicowej byli studenci, którym w końcu obrzydło nadmierne ich zdaniem podkreślanie wyższości katolicyzmu. Ba, zarzucono im nawet pisanie anonimowych donosów, w czym celował np. portal PCh24.pl:

…. anonimowi donosiciele z legitymacjami studenckimi Uniwersytetu Śląskiego mieli zastrzeżenia do zajęć, podczas których omawiano stosunek chrześcijaństwa do aborcji.

https://pch24.pl/prof-budzynska-odejscie-z-pracy-na-us-to-protest-przeciw-wspolczesnej-formie-totalitarnej-cenzury/#ixzz6C2SQtGvz

Co prawda ciut dalej w tymże samym artykule czytamy deczko inaczej:

… prof. Budzyńska zauważyła, że w sprawie donosu podpisanego przez 12 osób (…).

(ibid.)

Mamy więc do czynienia z podpisanym z imienia i nazwiska anonimem. ;)

Cała historia jest powszechnie znana czytelnikom, zresztą można odświeżyć pamięć szukając pod wskazanym wyżej linkiem,czy też na naszym portalu:

http://pressmania.pl/uniwersytet-slaski-odgrzewana-afera/

http://pressmania.pl/dr-hab-ewa-budzynska-skazana-na-nagane/

W międzyczasie jednak doszło do eskalacji konfliktu – pełnomocnik studentów dr hab. Mariusz Fras, prof. Uniwersytetu Śląskiego został obwiniony przez dr hab. Ewę Budzyńską o zachowanie nie licujące z godnością zawodu. Fras miał rzekomo namawiać jedną ze studentek do fałszywych zeznań, a także wpływać na treść składanych zeznań.

Jednak Rzecznik dyscyplinarny katowickiej Izby Adwokackiej odmówił wszczęcia postępowania w sprawie.

W rewanżu prof. Fras złożył zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez dr Budzyńską.

Konkretnie z art. 234 Kodeksu karnego:

Kto, przed organem powołanym do ścigania lub orzekania w sprawach o przestępstwo, w tym i przestępstwo skarbowe, wykroczenie, wykroczenie skarbowe lub przewinienie dyscyplinarne, fałszywie oskarża inną osobę o popełnienie tych czynów zabronionych lub przewinienia dyscyplinarnego,

podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Zastanawiam się, kiedy do zwaśnionych stron wreszcie dotrze, że taka eskalacja konfliktu w równej mierze pogrąża obie strony, bez względu na wyznawany światopogląd?

Za chwilę ruszy bowiem kolejna krucjata nawiedzonych tak, że w ferworze wzajemnych oskarżeń całkiem już zniknie sedno sprawy.

A nim wcale nie jest zachowanie jednej z wykładowczyń dość sporej uczelni, ale wolność akademicka.

I tego strona uważająca się za prawą kompletnie nie rozumie.

.

9,06 2021

fot. usiołek – maskotka Uniwersytetu Śląskiego