Wojna na Ukrainie przyspiesza proces formowania się wrogich sobie koalicji państw na świecie. Jest jednym z ważniejszych katalizatorów tego procesu. Niedawna „konferencja pokojowa” zorganizowana przez Kijów w Szwajcarii pokazała, jak Chiny prowadzą swoją własną grę dyplomatyczną i nie akceptują rozwiązań niezgodnych z ich wizją świata. Ujawniła również, jak skutecznie Chiny potrafią przekonywać do swoich racji inne ważne państwa globalnego Południa, takie jak na przykład Arabia Saudyjska. W wyniku tej globalnej rywalizacji można wskazać wiele państw, które coraz bardziej podzielają chińską wizję i oddalają się od zachodniego obozu. Pierwsze na tej liście są oczywiście państwa nowej „osi zła”, które aktywnie i agresywnie działają na rzecz destabilizacji dotychczasowego ładu światowego: Rosja, Iran, Korea Północna, Wenezuela…

Jednakże, tę umowną koalicję niewiele łączy poza niechęcią do Zachodu. Bo jeśli wyjmiemy ten czynnik zachodni, co niby miałoby łączyć koncepcję „russkiego miru” z Moskwy z islamską teokracją Iranu czy zamkniętym systemem komunistycznym Korei Północnej, w którym każda religia poza wiarą w Kima jest zakazana? Ale chciałbym zwrócić uwagę na inny paradoks wewnętrzny tej „koalicji dyktatur”. Podczas gdy w naszym kraju wiele osób nadal uważa, że tzw. transformacja energetyczna to coś niepoważnego, jakiś pusty slogan stworzony przez biurokrację unijną, to właśnie Chiny w tej chwili wywracają stolik i sprawiają, że ten proces staje się nieodwracalny. Chiny stawiają teraz na nowe technologie, aby na nowym etapie rozwoju wyprzedzić kraje zachodnie. W dziedzinie, w której wszyscy zaczynają od zera, łatwiej jest to osiągnąć niż dogonić Zachód w starych technologiach, które często zostały już przez zachodnich inżynierów doprowadzone do perfekcji.

Dzięki ogromnemu państwowemu wsparciu dla własnego przemysłu i rozwoju tych technologii, Chiny prowadzą agresywną ekspansję na rynki zewnętrzne. W ten sposób wręcz zmuszają swoich konkurentów do podjęcia wyzwania i inwestowania w technologie odnawialnej energii, aby nie pozostać w tyle i obronić swoje rynki. Chiny w niesamowity sposób przyspieszają proces, który bez ich zaangażowania trwałby o wiele dłużej. I paradoksem tej sytuacji jest to, że w perspektywie strategicznej, zabijają w ten sposób to, co jest podstawą rosyjskiej gospodarki. W tej chwili Federacja Rosyjska opiera się tylko na dwóch filarach – surowcach energetycznych i zyskach z nich oraz przemyśle zbrojeniowym, który jest napędzany pieniędzmi ze sprzedaży surowców. Całość ta jest w coraz większym stopniu uzależniona od Chin, ponieważ to tam Rosja sprzedaje swoje surowce i stamtąd kupuje podzespoły dla zbrojeniówki i innych sektorów gospodarki. Czyli Chiny, uzależniając Rosję coraz bardziej od siebie, jednocześnie marginalizują ten kraj swoją technologiczną „ucieczką do przodu”. Przekształcają swoją gospodarkę i prowadzą cały świat w przyszłość, w której dla Rosji nie ma miejsca. Poza oczywiście miejsca chińskiej kolonii surowcowej.

Chińskie działania uderzają także w kraje arabskie, które opierają swoje gospodarki na wydobyciu surowców. Te jednak, zdając sobie sprawę z zagrożenia, jakie niesie dla nich transformacja energetyczna, zamierzają inwestować zyski w nowe technologie, aby nadążyć za zmieniającym się światem. W przeciwieństwie do Rosji, która swoje zyski wydaje w całości na próbę odzyskania swojego statusu imperium w Europie.

Cała ta sytuacja dobrze pokazuje, kogo Chiny widzą jako swojego konkurenta, a komu w nowym, pięknym świecie według własnej wizji, szykują rolę zacofanej kolonii surowcowej.

______________________________________________________________
Zachęcam do wspierania mojej niezależnej publicystyki:
Patronite.pl: https://patronite.pl/Frontiersman
buycoffee: https://buycoffee.to/frontiersman
Patreon: https://www.patreon.com/frontiersmannews