Znalazłem perełkę, Bardzo ciekawy wywiad z brytyjskim naukowcem, który zajmuje się badaniem powstań, rewolucji, rebelii i tego typu zdarzeń, na największej uczelni wojskowej. David Betz jest profesorem w Modern World at King’s College London.

W czasie wywiadu mówi że jest zestresowany, bo czuje się niezręcznie w tej sytuacji, jest naukowcem, a nie politycznym aktywistą i zwykle dyskutuje w środowisku akademickim, ale sytuacja zmusza go do publicznego zabrania głosu. Mówi że czuje się jak astronom który widzi nadlatujący meteor lub komentę, jego wiedza oraz obliczenia których dokonał, dają mu podstawę do twierdzenia że za jakiś określony czas dojdzie do wielkiej katastrofy na ziemi.
W ten sposób opisuje to, co wynika z jego badań dotyczących społeczeństwa w Wielkiej Brytanii i innych krajów zachodu.
Jego wnioski są następujące. W normalnych społeczeństwach, system polityczny stwarza możliwość rozładowywania napięć społecznych, ci którzy nie są w stanie rozwiązać jakichś problemów, tracą władzę a władzę przejmują ci którzy te problemy są w stanie rozwiązać i je rozwiązuję. Ten mechanizm w UK i w krajach zachodnich, przestał działać.

Jego zdaniem w UK ale i w dużej części krajów zachodnich:

– nie istnieje zaufanie do państwa i instytucji państwa jako reprezentacji społeczeństwa, oraz narzędzia do rozwiązywania problemów. Działania państwa są często odczuwane jako bezprawne i nielegalne, oraz państwo swoim działaniem nie jst w stanie rozwiązać problemów, oraz że jest to sytuacja nie do zniesienia.

– skończyło się coś co można nazwać wspólnotą coś co on nazywa „przedpolityczną wspólnotą” która łączy jednostki, które mają wspólny cel, czują ze sobą związek, są gotowi wzajemnie się wspierać dla wspólnego dobra. Społeczeństwo staje sie „tożsamościowe”, czyli jest wiele grup które mają różne bardzo często sprzeczne interesy oraz wizje przyszłości, jak np wspólnota multikulti, która powoduje że zanika poczucie wspólnoty celów, a rozpoczyna się walka o prawa i interesy poszczególnych grup, często kosztem innych grup. Rezygnacja z reprezentowania dobra wspólnego, podejmowanie działań na rzecz swojej „frakcji”. Co więcej osiągnięty został poziom „spolaryzowanej frakcji” czyli decyzje i działania zwolenników tej frakcji zapadają nie w oparciu o przekonanie, o słuszności danego postępowania, ale dlatego że tak chce frakcja, mój interes, sensowność tej decyzji, nie ma żadnego znaczenia. Kiedy to przestaje działać, cel nie zostanie osiągnięty, jedynym dostępnym następnym krokiem, jest wojna.

Jego zdaniem ta sytuaja długotrwałego nierozwiązywalnego politycznie konfliktu, oraz jego „nieznośności”, powoduje że zostały w związku z tym spełnione wszystkie warunki potrzebne do wybuchu wojny domowej. Nie właśnie się spełniają, tylko JUŻ ZOSTAŁY SPEŁNIONE, jakiś czas temu.

Bardzo polecam całość. Jest wstrząsająca, bo wyprana z ideologii, ot opis sytuacji w której znajduje się zachód.
Co więcej tu już nie ma pytanie CZY, wojna domowa wybuchnie, jest pytanie KIEDY, CO BĘDZIE ISKRĄ.

Ja dokonałem bardzo dużego skrótu tego o czym mówi pan profersor Betz, bo wywiad trwa 1,5 godziny.