W polskiej polityce coraz częściej pojawiają się momenty, które można nazwać chwilą prawdy. Taką chwilą jest właśnie obecny czas. W przestrzeni publicznej zaczęto przedstawiać kandydata na premiera przyszłego rządu prawicy – Przemysław Czarnek. Sam fakt wskazywania nazwiska premiera zanim jeszcze wygra się wybory może budzić wątpliwości. W normalnej logice politycznej najpierw zdobywa się mandat społeczny, wygrywa wybory, a dopiero później obsadza się najważniejsze stanowiska w państwie.
Ale jednocześnie ta decyzja pokazuje coś znacznie ważniejszego – pokazuje kierunek, w którym część obozu prawicy zaczyna wreszcie patrzeć. A tym kierunkiem jest polityka bardziej bezpośrednia, bardziej zdecydowana i przede wszystkim bardziej radykalna.
Nie jest tajemnicą, że Prawo i Sprawiedliwość znajduje się dziś w jednym z najtrudniejszych momentów swojej historii. Sondaże są jednymi z najsłabszych od ponad dekady. Wiele środowisk prawicowych jest rozczarowanych. Część wyborców odpłynęła, część przestała wierzyć, że partia jest w stanie podjąć prawdziwą walkę o kierunek państwa.
Przez lata wielu ludzi – również ja – mówiło głośno o potrzebie prowadzenia polityki twardej, jednoznacznej i bezkompromisowej. Mówiliśmy o potrzebie radykalizmu w obronie interesu narodowego. I przez lata słyszeliśmy w odpowiedzi, że to zbyt ostre, zbyt niebezpieczne, zbyt konfrontacyjne.
Dziś jednak sam PiS sięga po jednego z najbardziej bezkompromisowych polityków prawicy. Człowieka, który nigdy nie ukrywał swoich poglądów, który nie bał się mówić rzeczy niewygodnych i który wprost mówił o cywilizacyjnym starciu wartości.
To pokazuje jedno: ktoś wreszcie zaczął rozumieć, że czas politycznej grzeczności się skończył.
Polska wchodzi w okres niezwykle trudny. Najbliższe lata będą decydować o tym, czy pozostaniemy państwem suwerennym, czy też stopniowo będziemy wciągani w coraz głębszy system zależności politycznej i gospodarczej. Nadchodzące wybory parlamentarne będą równie brutalne i bezwzględne jak ostatnia kampania prezydencka.
Problem polega jednak na czymś jeszcze poważniejszym – na rozbiciu samej prawicy. Obok PiS funkcjonują dziś inne formacje, które walczą o ten sam elektorat. Jedną z nich jest Konfederacja, drugą Konfederacja Korony Polskiej. Obie te siły będą zabierały część wyborców, którzy jeszcze kilka lat temu bez wahania oddawali głos na PiS.
To nie jest drobna korekta sceny politycznej. To jest realny problem strategiczny. Każdy procent poparcia rozproszony między różnymi ugrupowaniami prawicowymi może zdecydować o tym, kto będzie rządził Polską. A jeżeli po wyborach dojdzie do rozmów koalicyjnych, cena polityczna takiej współpracy może okazać się bardzo wysoka.
Dlatego dziś potrzebna jest nie tylko zmiana retoryki. Potrzebna jest prawdziwa, głęboka transformacja wewnętrzna.
Największym błędem każdej partii władzy jest przekonanie, że raz zdobyta pozycja jest dana na zawsze. Historia polityki pokazuje coś zupełnie odwrotnego – każda formacja, która przestaje się zmieniać, zaczyna powoli umierać.
PiS stoi dziś właśnie przed takim momentem. Jeżeli chce wrócić do władzy, musi zrozumieć jedną rzecz: bez odmłodzenia struktur i bez wymiany części elit nie będzie w stanie odzyskać energii społecznej.
Nie chodzi o personalne wojny. Chodzi o naturalny proces odnowy politycznej. Przez lata w strukturach partyjnych utrwaliła się grupa ludzi, którzy przywykli do swoich stanowisk, wpływów i pozycji. Problem polega na tym, że wyborcy zaczęli widzieć w nich nie energię zmiany, lecz symbol stagnacji.
Jeżeli prawica chce odzyskać dynamikę, musi otworzyć drzwi dla nowych ludzi.
Nowych działaczy.
Nowych liderów lokalnych.
Nowych polityków, którzy mają odwagę mówić rzeczy niepopularne.
Bo polityka nie jest muzeum.
To pole walki.
A każda armia, która chce wygrać bitwę, musi mieć sprawnych żołnierzy.
Dlatego pierwszym krokiem powinna być głęboka reforma struktur partyjnych. Nie kosmetyczna zmiana nazwisk na listach wyborczych, lecz prawdziwe otwarcie na młodsze pokolenie. Na ludzi, którzy nie są obciążeni dawnymi sporami, układami i politycznym zmęczeniem.
Drugim krokiem musi być program.
I to program radykalny. Program, który jasno pokaże wyborcom, że prawica chce zmienić kierunek państwa, a nie tylko zarządzać istniejącym systemem.
Polacy oczekują dziś konkretnych decyzji.
Pierwszą z nich jest sprawa systemu klimatycznego i opłat emisyjnych. System EU Emissions Trading System stał się jednym z głównych narzędzi drenażu gospodarek państw Europy Środkowej. Polska energetyka oparta na węglu została w nim potraktowana jak problem, który trzeba zlikwidować – niezależnie od kosztów społecznych.
Dlatego potrzebna jest jasna decyzja polityczna: albo renegocjacja tych mechanizmów, albo ich odrzucenie.
Drugim filarem musi być odbudowa polskiej gospodarki w oparciu o własne zasoby. Polska ma ogromne pokłady węgla i ogromny potencjał przemysłowy. Zamiast go likwidować w imię ideologii klimatycznych, trzeba go wykorzystać jako fundament bezpieczeństwa energetycznego.
Trzecim obszarem jest polityka migracyjna. Narzucany przez instytucje europejskie EU Migration and Asylum Pact w praktyce oznacza przymusową relokację migrantów i system kar finansowych dla państw, które nie chcą się podporządkować.
Państwo, które chce pozostać suwerenne, musi mieć prawo do samodzielnego decydowania o tym, kto przekracza jego granice.
Czwartym filarem powinna być gospodarka.
Polska przedsiębiorczość od lat dusi się pod ciężarem biurokracji, podatków i absurdalnych regulacji również zwiazanym z Polskim Ładem. Małe i średnie firmy są zmuszane do spełniania dziesiątek wymogów administracyjnych, które często nie mają żadnego realnego sensu.
Dlatego potrzebne są rozwiązania odważne: dobrowolny ZUS dla przedsiębiorców, realne obniżenie podatków oraz likwidacja setek zbędnych koncesji, certyfikatów i zezwoleń.
Państwo powinno wspierać przedsiębiorców, a nie traktować ich jak potencjalnych przestępców.
Wreszcie pozostaje kwestia relacji z Unią Europejską.
Dla wielu Polaków coraz bardziej oczywiste staje się, że obecny model integracji przestaje być współpracą suwerennych państw, a zaczyna przypominać system centralnego zarządzania. Decyzje dotyczące energetyki, migracji czy gospodarki coraz częściej zapadają poza Warszawą.
Dlatego uczciwa debata o przyszłości Polski w Unii Europejskiej jest dziś konieczna. Jednym z możliwych scenariuszy jest zawieszenie części zobowiązań traktatowych, innym – głęboka renegocjacja warunków członkostwa.
Najważniejsze jest jednak jedno: Polacy muszą odzyskać poczucie, że to oni decydują o losie swojego państwa.
Prawica ma dziś jeszcze szansę.
Ale ta szansa nie będzie trwała wiecznie.
Przez ostatnie dwa lata wiele rzeczy zostało zmarnowanych. Zbyt często dominowała bierność, zbyt często brakowało odwagi politycznej. W tym czasie przeciwnicy budowali swoją siłę, konsolidowali wpływy i tworzyli nowe mechanizmy nacisku.
Część tego przeciwnika została zresztą wyhodowana właśnie w okresie wcześniejszych rządów PiS – przez brak zdecydowanej reformy instytucji państwa.
Dziś nie ma już miejsca na półśrodki.
Jeżeli prawica chce wrócić do władzy, musi przestać myśleć kategoriami zarządzania kryzysem, a zacząć myśleć kategoriami politycznej ofensywy.
Polska potrzebuje dziś nie administratorów.
Potrzebuje ludzi gotowych do walki o kierunek państwa.
I dopiero wtedy okaże się, czy dzisiejsze zapowiedzi zmian są początkiem prawdziwej odbudowy, czy tylko kolejną polityczną deklaracją bez pokrycia.
Bo historia pokazuje jedną prostą prawdę:
narody, które nie walczą o swoją wolność – prędzej czy później ją tracą.
——
Podsumowując, polska prawica stoi dziś w jednym z najważniejszych momentów swojej współczesnej historii. Samo wskazanie osoby takiej jak Przemysław Czarnek jako potencjalnego premiera pokazuje, że w części obozu prawicy pojawia się wreszcie świadomość, iż polityka półśrodków i ostrożnych gestów nie wystarczy, aby odzyskać zaufanie wyborców. Jednak nazwisko kandydata na premiera nie rozwiąże problemów, z którymi zmaga się dziś Prawo i Sprawiedliwość. Najpierw trzeba wygrać wybory, a to będzie niezwykle trudne w sytuacji rozbitej sceny prawicowej i konkurencji ze strony takich środowisk jak Konfederacja czy Konfederacja Korony Polskiej.
Jeżeli prawica chce realnie wrócić do władzy, musi przejść głęboką przemianę – zarówno programową, jak i personalną. Bez odmłodzenia struktur, bez dopuszczenia nowych ludzi i bez odwagi do radykalnych decyzji politycznych nie uda się odzyskać energii społecznej ani przyciągnąć nowych wyborców. Potrzebny jest jasny program gospodarczy, obrona suwerenności państwa, sprzeciw wobec narzucanych rozwiązań takich jak EU Emissions Trading System czy EU Migration and Asylum Pact, a przede wszystkim odważna wizja państwa, które nie boi się bronić własnych interesów.
Przed prawicą stoi więc wybór: albo pozostanie przy dotychczasowych schematach i będzie stopniowo tracić znaczenie, albo zdecyduje się na prawdziwą polityczną ofensywę – z nowymi ludźmi, mocnym programem i determinacją do walki o przyszłość Polski. Szansa wciąż istnieje, ale czas na jej wykorzystanie szybko się kończy.
Rafał Szrama🇵🇱
#PiS #prawoisprawiedliwość #prawica #wolnapolska #czarnek #premier #RP #sejm
Zostaw komentarz