Minister finansów Andrzej Domański, zamiast spojrzeć w lustro i przyznać, że to jego beznadziejna polityka i decyzje rządu Tuska rozwaliły finanse państwa, szuka winnych… w Pałacu Prezydenckim. Na celownik wziął Karola Nawrockiego – człowieka, który urząd objął dopiero miesiąc temu i nie miał najmniejszego wpływu na decyzję agencji Fitch,która wydała negatywną prognozę dla Polski.Bo co ocenia Fitch? Realne liczby i twarde fakty. A te są druzgocące. Deficyt sektora finansów publicznych w tym roku sięgnie 272 miliardów złotych – rekord w historii III RP. To nie jest „chwilowa trudność”, to nie jest „koszt inwestycji w przyszłość”. To dramatyczna dziura, za którą zapłacą zwykli Polacy w postaci rosnących podatków, inflacji i recesji. Finanse państwa zostały zdemolowane. Teraz pytanie do Domańskiego: jakim cudem 16 miliardów złotych, o których mówi prezydent Nawrocki w kontekście niezbędnych reform i weta dla szkodliwych ustaw, ma się do gigantycznych 272 miliardów długu zafundowanego przez Wasz rząd? Jak się ma miesiąc nowego prezydenta do waszej nieodpowiedzialnej polityki zadłużania kraju, którą kontynujecie od dwóch lat jak narkoman na głodzie kredytowym?Prawda jest taka, że minister Domański powinien stanąć przed obywatelami i powiedzieć: „Tak, zadłużyliśmy państwo, tak, roztrwoniliśmy miliardy, tak, finanse publiczne są w najgorszym stanie od dekad”. Ale łatwiej rzucać błotem w prezydenta. Łatwiej oskarżać i manipulować faktami, kłamać,niż wziąć odpowiedzialność. Bo brakuje odwagi i przyzwoitość. Widać, że ta władza nie rządzi dla Polski – ona rządzi dla swojego durnego elektoratu i dla Berlina, który patrzy na ręce Tuska. I ci wszyscy naiwni, którzy dali się nabrać na obietnice taniego prądu, „powrotu do praworzadnosci”, dziś dostają w twarz rachunkiem: rating w dół, złoty w dół, odsetki od długu w górę.Domański, zamiast finansów państwa, powinien prowadzić księgowość w skupie trzody chlewnej. Tam przynajmniej można by się nauczyć podstaw matematyki – że 16 miliardów to nie jest 272 miliardy.I jeszcze jedno – obniżony rating to nie jest problem abstrakcyjny. To realne koszty obsługi długu. Każdy punkt procentowy wyżej oznacza miliardy, które zamiast na szpitale, szkoły i wojsko, pójdą w błoto – w odsetki dla banków i zagranicznych funduszy. A wtedy Polska staje się zakładnikiem obcych rynków finansowych.Prawdziwa odpowiedzialność za tę katastrofę leży w gabinecie Tuska i na biurku jego ministra finansów. I nikt rozsądny nie da się nabrać na pajacowanie, że winien jest prezydent, który ledwie zdążył odebrać insygnia A jeśli Domański i cała ta ferajna z Platformy naprawdę nie wiedzą, jak działa budżet państwa to mam prostą radę: weźcie sobie wiaderko, grabki i idźcie bawić się w piaskownicy. Ale od polskich finansów – wara.