Spójrzcie na zdjęcie. To nie są szeregi uzbrojonych żołnierzy. Nie ma tu artylerii, karabinów ani mundurów. Są małe trumny – ofiary ekshumacji w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej. Wśród zamordowanych były kobiety, starcy i dzieci.
I właśnie tutaj warto zadać niewygodne pytania:
1. Czy to są ci „polscy okupanci”, z którymi – według banderowskiej narracji – walczył Roman Szuchewycz?
2. Czy polskie dzieci z Ostrówek i Woli Ostrowieckiej były „okupantami”?
3. Czy kobiety, starcy i bezbronni mieszkańcy polskich wsi stanowili zagrożenie dla ukraińskiej niepodległości?
4. Czy ich zamordowanie miało być aktem „walki wyzwoleńczej”?
A może problem polega na tym, że kiedy zdejmiemy z historii patetyczne słowa o „walce narodowowyzwoleńczej”, zostaje coś znacznie mniej wzniosłego: bezbronni ludzie zamordowani dlatego, że byli Polakami?
I jeszcze jedno pytanie.
Roman Szuchewycz – późniejszy dowódca UPA – przed wojną prowadził we Lwowie firmę reklamową „Fama”. Można więc zapytać ironicznie: czy człowiek zajmujący się reklamą, a później przedstawiany jako bohater walki narodowej, naprawdę prowadził wojnę z „polskimi okupantami”, czy z ludźmi takimi jak ci leżący w tych trumnach?
Niech ktoś spojrzy na te dzieci i spróbuje jeszcze raz powiedzieć: „to była walka z polskim okupantem”. Bo historia zaczyna wyglądać zupełnie inaczej, kiedy zamiast haseł pokazuje się trumny.
Zostaw komentarz