W rozmowie z jedną z moich znajomych padło na fb pytanie: czy współczesne dzieci będą wspominały Święta Bożego Narodzenia tak, jak my je wspominamy.
Nie robiłam badań, ale z własnej obserwacji poznałam sporą grupę dzieci, które na pewno nie będą ich tak wspominały. Chodzi mi o dzieci, ktore Święta spędzają w domach wczasowych, pensjonatach, na nartach w Zakopanem, w Alpach lub na plaży w jakiejś Bombasie.
Był taki okres w moim życiu kiedy nie urządzałam Świąt. Kiedy nie chciałam myśleć, że są Święta, To były najsmutniejsze dni w całym roku, uciekałam od nich jeżdząc do różnych miejsc, w których niby-święta urządzano.
Kiedyś byłam w pałacyku w Wiśle. Niewiele osób, cicho, choinka, tradycyjne potrawy. Przy jednym z kilku stołów rodzina: rodzice i dwóch chłopców. Po posiłkach biegali po korytarzu. Kopali piłkę. Zaprosiłam ich do naszego pokoju. Graliśmy – Fizyk, ja i ci dwaj chłopcy w najdurniejsze gry i zabawy z naszych dziecinnych lat. Zrobiłam zgaduj zgadule z pytaniami o święta i ich zwyczaje. Nie znali prawie żadnego. Poza choinką i prezentami. Nawet o pierwszej gwiazdce nie słyszeli.
Nastepnego dnia przyszli sami i spytali, czy mogą mówić do nas babciu i dziadku. Pozwolilismy. Potem poprosili rodziców, czy mogą się przesiąść do naszego stołu. Więc zaprosiliśmy i rodziców. Jeden z chłopców powiedział: „fajnie mieć w Święta c a ł ą rodzinę.” Rodzice zesztywnieli.
Pytałam chlopców czy to ich pierwsze święta poza domem. Odpowiedzieli, że w domu chyba nie urządza się świąt. Oni w każdym razie o czymś takim nie wiedzieli.
Przed wyjazdem poprosili, aby tata sfotografował ich z nami. Pytaliśmy, po co im taka pamiątka. Jeden odpowiedział mi w wielkiej tajemnicy: pokażemy klegom w klasie, że byliśmy u dziadków.
Jedną Wielkanoc spędzaliśmy też poza domem. Niby stary zamek, rycerskie komnaty, potrawy podobno takie, jak w XVIII wieku, służba w strojach z epoki. Dla dzieci żywe kurczaczki do zabawy, turniej rycerski, szukanie skarbu, itd. Gry i zabawy odciążające rodziców.
Spytałam jednego chlopca, czy fajnie było. „No, dosyć – odrzekł – ale lepiej byłoby w Parku Rozrywki. W Małpim gaju.” Też będą mieli wspomnienia. Ale całkiem inne.
Autor: Jolanta Makowska
Absolwentka socjologii UW, doktorantka Instytutu Pedagogiki, dziennikarka i publicystka m.in. Twojego Dziecka, „Przegladu Katolickiego”, „Przegladu Tygodniowego”, „Listu do pani”, redaktorka „Wiadomości o Senacie”, autorka książek dla dzieci, ksiażek wspomnieniowych, varsawianów oraz wielu powieści obyczajowych.
Zostaw komentarz