Histeria, jaka za sprawą próby utworzenia przez Łukaszenkę kolejnego szlaku przerzutowego „turystów” z Bliskiego Wschodu (o pochodzących ze środkowej Azji na razie cichosza) zatacza coraz większe kręgi.

Najwyraźniej dla podkreślenia stanowiska totalitarnej oPOzycji dopuszczono do głosu matuzalemów antypisowskich.

Zacznijmy od 71-letniego Włodzimierza „trzeba się ubezpieczać” Cimoszewicza. Ten słynny ongiś z wypowiedzi* podczas powodzi stulecia lewicowy polityk w wywiadzie udzielonym, jakżeby inaczej, GazWyb stwierdził m.in.:

Czy pan wie, panie premierze, co to są za wojskowe jednostki, które uniemożliwiają dostęp do tych ludzi na granicy i udzielenie im pomocy?

– Nie wiem. To jest oczywiście przejaw stylu rządzenia. Błaszczak popisuje się przed Morawieckim i Kaczyńskim, ktoś inny przed kimś innym. Tam wojska w ogóle nie powinno być. Ludzie, którzy siedzą na tym pasie granicznym, nie mają przy sobie broni, nie stanowią żadnego fizycznego zagrożenia. Do rozwiązania tej sprawy wystarczyłaby Straż Graniczna. Przy czym rozwiązanie mogłoby polegać na wysłaniu dwóch strażników, którzy przyjechaliby odpowiednimi samochodami i zabrali tych ludzi do ośrodka dla uchodźców, dla cudzoziemców. Postąpiliby w zgodzie z prawem. Nie stawiano by 150 kilometrów płotu, nie byłoby kilku tygodni tego okropnego spektaklu, nie byłoby kolejnej kompromitacji Polski w oczach Europy.

Prawda, jakie to proste? Zdaniem Cimoszewicza wystarczy podstawić autobus. A jak pojawią się inni to może by tak jaką bocznicę podciągnąć? W końcu do Walił, gdzie żelaznodorożnyj dwariec stoi, tylko 40 km. A nawet bliżej, bo te 40 km to jadąc samochodem.

A jak się okaże, że Polacy wpuszczają, od razu duży ruch się zrobi, i pociągi przynajmniej w jedną stronę pełne pojadą.

Doprawdy, jaka to będzie szansa dla regionu. I ile miejsc pracy…

Myślę, że były premier Cimoszewicz powinien podać koszt takiej inwestycji w stosunku do płotu przegradzającego spodziewanym masom i jego późniejszej konserwacji i ciągłym remontom. A posłowie lewizny obywatelskiej powinni próbować przeforsować to w formie ustawy.

Wróćmy jednak do wywiadu. Cimoszko bowiem kończy go wyjątkowo ciekawie, co jednak nie znaczy, że nieprzewidywalnie:

Fakt, że władza Kaczyńskiego wisi dzisiaj na Kukizie, to jest przecież symbol agonii politycznej tego obozu politycznego, więc jeżeli od samopoczucia pana Kukiza w danym dniu będzie zależało, jaki będzie wynik głosowania nad jakąś ustawą proponowaną przez PiS czy przez rząd, to musi się to rozlecieć. W związku z tym sądzę, że PiS przystąpił już do mobilizowania swoich wyborców i poszukiwania możliwości rozszerzenia poparcia przez stwarzanie stanu rzekomego zagrożenia, w którym on będzie dzielnie wszystkich nas bronił. Tak to widzę.

(cytaty link:)

Popatrzmy na kolejnego gazetowego mędrca. Oto „jurny staruszek”, jak od kilku lat nazywany jest Stanisław Brejdygant (85 lat), wali bez opamiętania:

Władysław Frasyniuk spontanicznie zareagował na haniebne, nieludzkie, antychrześcijańskie zachowanie obecnych władz naszego państwa. Użył słowa „śmieci” wobec żołnierzy, którzy zostali przez swych dowódców, a ci przez władze państwa, poniżeni w swym człowieczeństwie i przymuszeni rozkazem do pełnienia nieludzkiej, hańbiącej roli.

Oni nie są śmieciami, ale – i to hańbi ich dowódców i mocodawców tych dowódców – potraktowani jak śmieci. Jak niewolnicy dozorujący niewolników. Władek Frasyniuk w swym pełnym uzasadnionej pasji wystąpieniu być może niepotrzebnie ich, żołnierzy, spostponował.

Oczywiście, gdyby oni wszyscy – bądź choćby niektórzy z nich – mieli bardzo silne charaktery (takie jak miał zawsze i ma dzisiaj Frasyniuk), to powinni, nawet narażając się na represje, odmówić wykonania hańbiącego rozkazu. Czy nie jest torturą zabranianie podania wody uwięzionym na granicy?

(…)

Władka Frasyniuka radziłbym nie tykać. O większości tych strasznych miernot, które dziś nami rządzą – poza najbardziej zhańbionymi osobnikami, bo ci zostaną zapamiętani – nikt w przyszłości nie będzie pamiętał. A Frasyniuk na zawsze w naszej historii zostanie. Jako przykład nieprzejednanej wierności szlachetnym zasadom. Gdy już będziemy mieli za sobą „czasy ciemnoty” w edukacji pod kierunkiem ministra Czarnka, młodzież będzie mogła dowiadywać się o Władku jako o herosie walki z komuną, a także z gangreną „Czasów panowania Prezesa”.

link:

Czy jurny staruszek poprzez wierność szlachetnym zasadom rozumie przystąpienie Frasyniuka do grypsujących w peerelowskim więzieniu?

Bo jeśli trzymać się tego toku rozumowania, to faktycznie Frasyniuk ma wielkie szanse na trafienie do historii… ludzi spod celi.

Co prawda ongiś wobec władzy, i to mającej rodowód w Informacji Wojskowej, człowiek ów miał sporo szacunku.

Jego obecne zachowanie wyraźnie wskazuje, że żywi go nadal.

.

I to by było na tyle, jak mawiał nieodżałowany profesor Jan Tadeusz Stanisławski.

28.08 2021

Ps. Młodsi mogą już nie pamiętać, ale kiedyś graniczne zapory z drutu kolczastego, często jeszcze połączone z polem minowym i automatycznymi karabinkami mającymi zabijać osoby przekraczające je nielegalnie, były czymś normalnym w tzw. krajach demokracji socjalistycznej tam, gdzie stykały się z obcymi klasowo. Na tytułowym zdjęciu fragment zachowany prawdopodobnie w Niemczech.

_______________________________

* „To jest kolejny przypadek, kiedy potwierdza się, że trzeba być przezornym i trzeba się ubezpieczać, a ta prawda jest ciągle mało powszechna”. Włodzimierz Cimoszewicz, 1997, powódź tysiąclecia, 56 ofiar śmiertelnych. Jego rząd przepadł w wyborach w konsekwencji tego zdania.

fot. pixabay, facebook