–  Panie Tomku, a ja myślę, że wszystko jest przez pana i takich jak pan…

–  Że niby co, pani Zosiu? – dopytywał pan Tomek, nieco zaniepokojony.

–  …to, że wciąż nie jesteśmy drugą Japonią, tylko pierwszą Polską.

–  Że co?

–  A tak, panie Tomku, bo od lat doganiamy Europę Zachodnią i wciąż jesteśmy daleko. A przecież historia się powtarza. My dokładnie wszystko po nich powtarzamy, więc dlaczego historia nie chce się nam powtórzyć? Na pewno przez pana malkontenctwo…

–  Nie, pani Zosiu. Po prostu historia się powtarza na pewnych warunkach. Jeśli będzie pani patrzyła we właściwą stronę, to się powtórzy, a jeżeli w złą – to nie. Proszę więc nie patrzeć na Europę Zachodnią. Żyjemy wprawdzie na tym samym kontynencie, ale w dwóch różnych światach. My rozwijamy się szlakiem kolonii, a oni metropolii kolonialnych.

–  Co też pan znowu wymyślił, panie Tomku, my nigdy nie byliśmy kolonią. My w Europie i dla Europy wszystko. Jesteśmy członkiem Unii Europejskiej i rośnie nam PKB. Niedługo prześcigniemy Niemcy.

–  Prawda, że to zabawne? Prawie prześcigamy Niemcy, ale nie możemy ich doścignąć. Jak sztuczka iluzjonisty. Za to proszę spojrzeć na Brazylię. Geograficznie daleka, oddzielona oceanem i wcale jej nie ścigamy, a już prawie doścignęliśmy. Jesteśmy tylko minimalnie w tyle. Możemy więc przyjąć, że ich historia powtórzy się u nas za chwilę.

–  Jezus Maria, bo przestanę z panem rozmawiać. Tam mieszkają jacyś kolorowi Latynosi, w większości żyjący w fawelach, takich slumsach, do których nawet policja nie wchodzi. Taki film widziałam. Tam rządzą narkotykowe gangi. Co oni mają wspólnego z nami?

–  Więc proszę posłuchać tego. W 1985 roku rządzący generałowie pokojowo oddali władzę, tak jak u nas. Zapewne jakaś brazylijska aktorka ogłosiła, że w Brazylii skończyła się junta wojskowa. Zaczęto więc wybierać prezydentów, czyli ich polityka wewnętrzna zmieniła się w bezwzględną bijatykę. Bardzo szybko główną bronią w walce o władzę przestały być wybory, a stały się „niezawisłe” sądy i „niezależne” prokuratury. Prywatyzacja, niszczące reformy wymuszane przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy, bezrobocie i zablokowanie w imię ekologii możliwości korzystania z największego brazylijskiego bogactwa, jakim jest puszcza amazońska. Puszcza jak polski węgiel…

–  Łoo matko, to chciałby pan, abyśmy się wszyscy podusili? Bo Puszcza Amazońska to płuca świata…

–  …w konsekwencji mamy więc w Brazylii rosnącą dysproporcję pomiędzy elitą i społeczeństwem, korupcję, niszczenie służb publicznych w imię taniego państwa i stabilizacji budżetowej, a wreszcie wciąganie zagranicznych mocarstw do wewnętrznych sporów. Oczywiście oni jeżdżą do Waszyngtonu, a nie Brukseli.

–  Jak tak pan mówi tym swoim złośliwym tonem, to wygląda podobnie. Ale bój się pan Boga – to Ameryka Południowa. Po drugiej stronie kuli ziemskiej. Tam mieszkają jacyś dzicy i kolorowi. A do tego tam dużo jest czerwonych. Porównywanie ich do nas – to zwykły rasizm.

–  Niech pani słucha dalej, pani Zosiu. Mamy więc tam opozycjonistów zamykanych w więzieniach, aby uniemożliwić im start w wyborach, i dźganych nożami podczas kampanii wyborczej. Obecny prezydent Lula został skazany na 12 lat więzienia za rządów poprzedniego prezydenta, a poprzedni prezydent Bolsonaro został skazany na 27 lat za rządów obecnego. Później się okazało, że sąd, który skazał Lulę, w ogóle nie miał prawa go sądzić. A „niezawisły” sędzia Sergio Moro, który doprowadził do jego skazania, został ministrem sprawiedliwości w rządzie jego następcy. Nawet jest podobny do ministra Żurka.

–  Więc oświadczam uroczyście, panie Tomku, że pan znowu gada bzdury, że u nas będzie druga Brazylia lub Kongo, a nie druga Anglia czy Francja. Ale my, drogi panie, żyjemy w Europie. Ja nawet nie wiem, gdzie jest ta Brazylia. Pewnie gdzieś tam – tu pani Zosia machnęła ręką w stronę, gdzie mogła być Brazylia. – A do tego ja wcale nie pytałam o to, ale o to, czy historia się powtarza i kiedy będziemy jak Europa Zachodnia.

–  Więc odpowiadam. Trzeba wiedzieć, gdzie patrzeć. Nie, nie powtórzy się u nas historia Anglii. Oni zdobywali kolonie, my byliśmy kolonizowani. Tak, może się u nas powtórzyć historia Konga i Brazylii, bo idziemy tą samą drogą rozwojową.

–  Mówię przecież panu, że nie, bo nie jesteśmy czarni. Ja to jestem nawet taka bardziej pudrowa. Oczywiście ja jestem bardzo tolerancyjna i za bogactwem kulturowym, ale oni tam są po prostu gorsi od nas z natury. Dlatego tam jest tak źle, jak u nas nigdy nie będzie. Wie pan, co tam się dzieje w takiej Afryce? Gdyby kolonializm europejski nie przyniósł im cywilizacji, nadal byliby ludożercami. Natomiast my walczyliśmy z komunizmem i wszyscy, Waszyngton i Bruksela, uznają nas za ważnych partnerów.

–  A jednak nie doganiamy Europy.

–  Ale cały czas gonimy.

–  Tylko biegniemy w inną stronę. Wydaje się nam, że ich ścigamy, gdyż są najbliżej, tuż po drugiej stronie Odry, ale to złudzenie optyczne. Naprawdę ścigamy się z Brazylią po drugiej stronie oceanu. Nasze wpatrywanie się w Zachód to typowy syndrom pijaka, który szuka kluczy pod latarnią, ale nie dlatego, że je tam zgubił, tylko dlatego, że tam jest widno.