Szarpiąc struny samotności
łez sonaty wygrywamy
I w niemocy jak w ciemności
najjaśniejszych gwiazd szukamy…
Noc jak sowa sercom wierzy
Składa w sens ułamki zdarzeń
I los własną miarą mierząc
chowa pod skrzydłami marzeń…
Może przyszłość co w drzwiach stoi
jej mądrością poskromiona
dusz ciekawość zaspokoi
zanim weźmie nas w ramiona?
Może się odnajdą wreszcie
niespokojne nasze cienie?
I się wszystko stanie pierwsze
Dwojga w jednym dopełnienie…
Wiara zmieni nas w czekanie
Wiatr ucichnie niepewności
Kiedy zechcesz dobry Panie
drogę wskazać do miłości…
fot. Andrzej Kaletyn
Zostaw komentarz