Z niejaką radością czytam, jak pierwszy komuch-rewolucjonista III RP miota się w złości i tupie chudymi nóżkami po przeczytaniu badania „Portret młodych Polaków” przeprowadzonego na zlecenie Fundacji Adenauera, z którego wynika, że polska młodzież zasadniczo nie ceni sobie radykalnych postulatów lewicy i chętnie głosuje na PiS.
Sam na łamach Krytyki Politycznej nawołuje do delegalizacji swobód religijnych i partii prawicowych, czym w końcu zasłużył sobie na reakcję macierzystej uczelni, czyli lubelskiego UMCS, w której pełni funcję adiunkta (obecnie na urlopie bezpłatnym).
Jak można się było spodziewać – Tomasz Kozak „zawiadomił Komisję Europejską” w związku z „prześladowaniem naukowców za poglądy polityczne”. Jak bowiem wiadomo – w Unii Europejskiej można prześladować jedynie naukowców z odchyleniem prawicowym, uważających np., że są tylko dwie płcie – ci nie zasługują na miejsce w Akademii, ale lewaccy faszyści, jak Kozak – jak najbardziej. W związku z tym Tomasz Kozak domaga się, aby pozbawić UMCS dostępu do grantów unijnych.
Osobiście bardzo życzyłbym sobie, żeby UMCS pozbył się p. Kozaka z uczelni, gdyż pod przykrywką teoretyka sztuki od lat uprawia on jednoznaczną agitację na rzecz rewolucyjnego komunizmu o jednoznacznym faszystowskim odcieniu. Pacykuje to dyrdymałami o „życzliwej dyktaturze”, ale w istocie jest to niebezpieczny radykał, który tylko czeka na okazję, żeby w sprzyjającym momencie wystąpić jako nowy Dzierżyński czy Jeżow.
Czas, aby państwo polskie przestało dawać „ochronkę” takim postaciom. Niech jedzie do Wiednia i sączy rewolucyjny jad na tamtejszym uniwersytecie Sorosa – jeśli go zechcą. A jak nie – to może odnajdzie się w Peru, wśród pogrobowców „Świetlistego Szlaku”.
Tak samo, jak państwo polskie nie powinno dawać akademickiej platformy jawnym zwolennikom nazizmu, tak samo nie powinno być w nim miejsca dla totalitaryzmu lewackiego, choćby polanego lukrem kolejnej reformulacji „Programu Gotajskiego”.
Fot. Bartosz Proll / strona internetowa UMCS Lublin
Zostaw komentarz