Analizując ten i inne podobne obrazy, których są tysiące, można stwierdzić, że drogowcy, realizując system oznaczeń na polskich drogach:

– Działają zgodnie z prawem, interpretując przepisy literalnie,

– Mają w najgłębszym poważaniu tzw. zdrowy rozsądek, faktyczne bezpieczeństwo ruchu czy wygodę użytkowników,

– Nie liczą się z kosztami – zagęszczenie znaków drogowych w Polsce jest ekstremalne, a zarazem jakość przekazywanej przez nie informacji – bardzo słaba,

– Organizację ruchu realizują wyłącznie w oparciu o własny wewnętrznych krąg ekspercko-inżynierski, który nie ma zwyczaju uwzględniać opinii zewnętrznych, a do postulatów kierowanych pod własnym adresem podchodzi z najwyższą rezerwą – znowu – na podstawie literalnej, na ogół ekstremalnej interpretacji przepisów prawa o ruchu drogowym.

– Będąc zarazem głównym czynnikiem opiniującym wszelkie zmiany legislacyjne, wpływają na tworzone prawo w taki sposób, że przepisy te ulegają coraz większemu „doprecyzowaniu” tak, iż wymagane jest jeszcze większe zagęszczenie oznaczeń drogowych.