felieton sportowy

Pobicie rekordu Gerda Muellera przez Roberta Lewandowskiego jest osiągnięciem, którego na razie nie jesteśmy w stanie ocenić i docenić. Dopiero po zakończeniu kariery przez „Lewego” fenomenalne osiągnięcie będzie „promieniowało” coraz wyraźniej i mocniej. Podobnie jak rekord niemieckiego snajpera był nieosiągalny przez 49. lat wynik Polaka będzie poza zasięgiem nawet Haalanda w formie przez lata jak nie dekady.

Богдан Заяц,CC BY-SA 3.0

Wracając do atmosfery, w której odbywał się mecz pomiędzy Augsburgiem a Bayernem była nadzwyczajna. Szokują mnie komentarze zarówno te hurra optymistyczne mówiące o tym jak niemieccy kibice wspierali Roberta. Również te głoszące jak to kibice, dziennikarze, komentatorzy odwodzili Polaka od bicia rekordu i byli wrodzy czy nieprzychylni. Faktycznie kontrowersyjni wspomniani komentatorzy pojawiali się ze swoimi żenującymi apelami zaprzeczając idei sportu. Dietmar Hamann przekonujący, że Lewandowski odpuszczając pobicie osiągnięcia Muellera zyska szacunek i sławę wykazał się pokrętną logiką oraz brakiem racjonalności.

Insynuacje jakoby „Niemcy” pomagali i cieszyli się z osiągnięcia snajpera Bawarczyków są naciągane. Z prostej przyczyny cieszą się sympatycy drużyny Bayernu oraz chyba wszyscy polscy kibice. Natomiast zawodnicy grający z Polakiem pomagali w pobiciu osiągnięcia Muellera ponieważ po pierwsze są drużyną, po drugie przeszli do historii jako zespół, z którym snajper dokonał tak spektakularnego i wiekopomnego osiągnięcia.

Rufus46, CC BY-SA 3.0

Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że grając przeciwko rywalowi, który ma osiągnąć jakiś wynik lub zawsze go osiąga – jest np. potentatem wygrywając z każdą drużyną. Zawodnicy drużyny przeciwnej dodatkowo mobilizują się by przeszkodzić osiągnięciu spodziewanego wyniku z takiego samego powodu jak rywal mobilizuje się by taki wynik osiągnąć. Słowa strzelca wyborowego Bayernu do piłkarzy Bayernu były znamienne i udowadniające właśnie tę prawidłowość a nie zawiść i nieżyczliwość.

twitter Rafała Gikiewicza

Robert Lewandowski nieco już zniechęcony uśmiechając się do siebie zapytał defensorów przeciwników czy nawet kosztem porażki 8:0 chcą podwajać i potrajać krycie by uniemożliwić mu zdobycie tej jednej bramki więcej niż Gerd Mueller przed półwieczem. Odpowiedź była twierdząca, pozostali piłkarze z drużyny polskiego zawodnika mieli swobodę i korzystali z niej strzelając kolejne gole. Jednak cały czas Monachijczycy dążyli by to oni przeszli do historii jako świadkowie i uczestnicy bezprecedensowego wyczynu w historii Bundesligi.

https://www.youtube.com/watch?v=HUHK5LhXuDQ

Rafał Gikiewicz
foto:Jerres,CC BY-SA 3.0

Piłkarze Augsburga robili wszystko by przejść do historii jako zespół, który uniemożliwił ustanowienie nowego rekordu bramek w jednym sezonie. Dodatkowego smaczku dodawała rywalizacja jednego z najlepszych w tym sezonie bramkarzy na Starym Kontynencie i czołowego goalkeepra Bundesligi Rafała Gikiewicza broniącego bramki Augsburga z Robertem Lewandowskim. Fenaomenalnie broniący w całym sezonie „Giki” w końcu nie dał rady dobitce Roberta Lewandowskiego w ostatniej minucie spotkania.

Hejt jaki wylał się na „Gikiego”za to , że rywalizował sportowo z polskim snajperem  jest dowodem na brak zrozumienia znaczenia słowo „profesjonalizm”. Obrzydliwy i toksyczny hejt, który zepsuł polskie piłkarskie święto. Jak czułby się „Lewy” gdyby polski bramkarz Augsburga „podarował” mu gola lub po prostu grał na „pół gwizdka”.

Kapitan reprezentacji, wzór, autorytet i prawdziwy lider Robert Lewandowski foto:Светлана Бекетова, CC-BY-SA-3.0

Klasa Lewandowskiego jest niezaprzeczalna również poza boiskiem gdy osiągnął poziom 40. trafień pokazał koszulkę (jak cały Bayern) upamiętniającą osiągnięcie Niemca. Gdy już pobił rekord Muellera również wręczył żonie schorowanej obecnie gwiazdy niemieckiej piłki okazjonalną, szczególną koszulkę z dedykacją dla Gerda Muellera. Samo uczczenie Niemca i celebrowanie jego pamięci jest miarą klasy Lewandowskiego.