Chodząc po tureckich bazarach widziałem luzem i w torbach ogromne ilości suszonego kwiecia, którego nazwy nie znałem. Brzmi tak orientalnie, magicznie jako hasło otwierające drzwi do innego, tajemniczego świata.
Wystarczy je wypowiedzieć, a się otworzą, a wtedy zobaczymy owocowe drzewa obsypane granatami czy pomarańczami, starców grających w tryktraka na tapczanach w ocienionych winoroślą herbaciarniach. Okazało się jednak, że ją znam. To nasza lipa, pod którą Kochanowski pisał swoje treny.
Wracałem rowerem z zakupów w Łomiankach i w pewnej chwili owionął mnie jej słodki, upajający zapach. Znam go od dzieciństwa. Wychował mnie. Ukształtował. Towarzyszył w radosnych i ciężkich chwilach. Woń lip.
Mój pierwszy dom w Wyrzysku położony był przy takiej lokalnej „Unter der Linden”, lipowej ulicy nazwanej nazwiskiem narodowego bohatera, Tadeusza Kościuszki.
Pod koniec czerwca i w lipcu, kiedy otwierało się kuchenne okna wpadała do mieszkania. Wraz z pszczołami niekiedy. Pachniało nią wszystko: ubrania, meble, zasłony i firanki. Mieliśmy wtedy lipowy czas. Mieszkańcy czasami, w tym moja babcia, wspinali się na drabiny i zrywali pachnące kwiatostany. Suszyły się potem na gazetach w całym domu, na podestach, balkonach, parapetach. Wiadomo było, że herbata z niej jest dobra na przeziębienia i grypę dopadające nas jesienią i zimą. W naszym domu lipę suszyli wszyscy sąsiedzi. Było jej tak dużo, że czasami trudno było przejść.
Kiedy już była wystarczająco sucha pakowali susz do płóciennych, najlepiej lnianych, toreb i wieszali u powały, czyli pod sufitem. W sumie było dobre każde miejsce, byle przewiewne i mało wilgotne. Potem, do wiosny mieliśmy w domu wspomnienie lata, upalnego lipca i pszczół zbierających lipowy nektar.

Odkąd pamiętam inspirują mnie zapachy. Są kluczem do mojej wyobraźni i pamięci. Jak widać, wystarczy mały impuls, by obrazy z przeszłości powróciły.
Autor: Antoni Styrczula
Opinii publicznej kojarzę się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP, a także dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuję się szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jestem ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. W wolnych chwilach podróżuję. Przede wszystkim do Azji. Więcej tekstów autora przeczytacie na blogas24.pl
Zostaw komentarz