Wynajdowanie tytułu felietonu wbrew pozorom stanowi dla piszącego nie lada wyzwanie. Każdy z P.T. Czytelników bowiem, co zrozumiałe, posiada swoją własną, osobistą zarówno percepcję samego tytułu jak i jego zawartości. Właściwie trafnie można skonstatować, że nie tylko w TYMKRAJU (tęskno za dinozaurową Kopaczką), aleć pod każdą szerokością i długością geograficzną funkcjonuje czytelnicze society, które ma własne pomysły we wszelakich kwestiach. Gdzie nie tylko w odniesieniu do dwóch osobników bez macic, czy też osobniczek z macicami, aleć takoż w przypadku dwóch światłych, a nawet najbardziej wyiluminowanych partyi nie występują wydawać by się mogło li tylko dwa alternatywne rozwiązania, czy poglądy, ale ich liczba oscyluje wokół trójcy, a nawet i więcej.
To paradoksalne, często występujące zjawisko o nieznanej wręcz proweniencji, a zatem właściwie nie nadające się do pogłębiających badań socjo-technicznych. Po prostu uznajmy, że takoż ma bywać i nie liczmy diabłów mogących się zalokować na łebku od szpilki.
Tradycją żurnalistyczną oraz rzecz jasna codzienną praktyką jest jednak inwokacyjne konstruowanie felietonowej zawartości tytułem, aby co nieco wstępnie przybliżyć poruszaną w nim tematykę. Tytułowa zwięzłość częstokroć skwapliwie i wręcz premedytacyjnie uprawnia niejednokrotnie do konstruowania przewrotnych oksymoronów. Uzgodnijmy jednak aksjomatycznie: tytuł bywał nadawany felietonom (i nie tylko), trwa w jego nadawaniu i… trwa mać.
OK, wyjaśniony zatem został pewien element epistolograficzny, zatem pora odnieść się do tzw. meritumu tematycznego.
Wspólnym mianownikiem użytych w tytule określeń jest po prostu synonimiczna niemożność osiągnięcia zaplanowanego celu względnie rezultatu.
Bogactwo semantyczne języka polskiego pozwala na znaczniejszą liczbę felietonowych synonimów takich jak np:
nieudolność, ślamazarność, bezradność, rozlazłość, ciapowatość, niezręczność, nieruchliwość, ofermowatość, niemoc, ociężałość, niedołęstwo, ciamajdowatość, niemrawość, niefachowość, niezgulstwo, niezdarność, nieporadność, etc…
W zależności od okoliczności określonego zdarzenia, czy wykreowanej sytuacyjności istnieje możliwość dokonania najbardziej adekwatnego synonimicznego wyboru.
Z premedytacyjną, swoistą „żurnalną” perwersją, oraz nie bez tzw. kozery w niniejszym felietonie jednak zostały zastosowane właśnie powyższe mające stricte pejoratywne znaczenie słowa o przecież wspólnym mianowniku.
Imposybilizm takoż jak wiele polskich wyrazów posiada swoje synonimiczne zamienniki – inercja oraz bezwład. Niezwykle rzadko stosowany jest synonimiczny neologizm: niedasizm!!
Niedasizm jest częstokroć stosowaną szkolną wymówką absolutoryjnie mającą usprawiedliwić uzyskiwane negatywne oceny przez nasze małoletnie pociechy. Bywają wszak przedmioty szkolne, czy też tematy pozostające w rażącym rozdźwięku z ich łatwą uczniowską percepcję. Dlaczego takoż jest ? ….a bo jest.
Z całą jednak pewnością najlepszym metodologicznym podejściem w przybliżeniu poruszanej tematyki jest posłużenie się adekwatnym przykładem, a nawet przykładami.
Słynny finansistowski VINCENT z Bydgoszczu poprzez swoją sławetną wypowiedź: piniondzerów ni ma i nibydzi ustanowił sam siebie i tym samym PeŁo klasycznym exemplum imposybilizmu.
KACZOR DONALD jako wręcz imposybilny aksjomat wielekroć profetycznie wieścił, że rzekomo najdoskonalsza z doskonałych partya, której jako fuhrer (germańsko to przewodnik) PLATFORMY Ł(OBYWATELSKIEJ) nazywanej częstokroć jako PARTIA OSZUSTÓW liderował …… po prostu nie ma z kim przegrać. Jego bufonada nie tylko w tym zakresie niestety dla niego i dla POlszewików spełniła się jako tzw. czarny sen. ImPOsybilne wszak okazało się w pełni POsybilne !!!
Podobnież bywsza premierka tj. Kopaczka a contrario jednak oznajmiała, że Rosjanie w Smoleńsku uczynili dosłownie wszystko co tylko było posybilnym, aby wyjaśnić jeden metr w głąb przyczyny katastrofy rządowego samolotu RP.
Summa summarum jej oświadczenie stało się powszechnie nie do jakiegokolwiek zaakceptowania, ale jako kreujące kolejny omawiany przykład imposybilności.
Basta. Przejdźmy do kolejnego tytułowego określenia tj. indolencji oznaczającej w istocie rzeczy ewidentny brak umiejętności wykorzystania swoich potencjalnych możliwości; dodatkowo należy podkreślić również, że jest to nieumiejętność radzenia sobie z występującymi okolicznościami i problemami.
Nie chcę przynudzać w tym aspekcie. Można jednak ponownie jako przykład związany z tęże indolencją przywołać postać w/w VINCENTA, który apriorycznie wykluczył potencjalny wzrost finansowy TEGOKRAJU. Następczy reżimowy pisowski rząd w niwecz i ruinę obrócił wypowiedź bywszego VINCENTA od publicznych finansów. W konsekwencji wykazał jego całkowitą, wręcz kosmiczną indolencję.
No i tymże to sposobem przychodzi nam się zmierzyć z ostatnim tytułowym pojęciem o zdecydowanie pejoratywnym zabarwieniu, w szczególności odnoszącym się do osobników bez macic, ale za to również i bez… jaj.
Impotencja oznacza niemoc płciową, czyli inaczej dysfunkcję seksualną odnoszącą się właśnie do osobników bez macic.
Pomimo właściwej stymulacji i satysfakcjonującej gry wstępnej objawia się brakiem erekcji uniemożliwiającej tym samym uczynienie zadość słowom tow. L. Millera o trafnej definicji końca mężczyzny.
Przetransponowując powyższe wszystkie tytułowe określenia na płaszczyznę stosunków społecznych, a w szczególności odnoszących się do realiów politycznych TEGOKRAJU możemy po prostu mieć na weekend tzw. dobry ubaw.
P.T. Czytelnikom z dalece idącą estymą i należnym uszanowaniem oznajmić możemy o zorganizowaniu wielce symptomatycznego konkursu w postaci rankingowej (z „żurnalnymi” nagrodami, rzecz jasna). Zwycięzcą zostanie ten osobnik (czka), który trafnie wytypuje spośród niczym nieograniczonej ilości person mających tzw. „parcie na szkło” (bez względu na opcje polityczną, którą reprezentują) 3 kandydatów legitymujących się wysublimowanymi prerogatywami jednoznacznie kojarzonymi z:
a) imposybilizmem,
b) indolencją oraz
c) impotencją.
Utrudniając ranking należy stwierdzić, że każde z tytułowych pojęć nie odnosi się li tylko do człeczych fizycznych ułomności, ale do ułomności intelektualnych.
Ułatwiając jednak konkurs odkrywamy chętnie rąbek tajemnicy komunikując, że bezapelacyjnie najwyższe na podium miejsce w rankingu osobników swoiście „ubogaconych” łącznie elementami imposybilizmu, indolencji i impotencji zarówno fizycznej jak i intelektualnej zajął fuhrer PeŁo niezrównany BORYSŁAW.
Chcąc zatem zostać laureatem naszego konkursu wystarczy zamiast imion i nazwisk trzech osób podać jedynie dwie persony.
POWODZENIA !!!
Tradycyjnie w tym miejscu przywołując słynną sukcesową upierdliwość senatora Katona należy koniecznie i zasadnie skonstatować:
Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie.Kan.1374:
Kto zapisuje się do stowarzyszenia działającego w jakikolwiek sposób przeciw Kościołowi (quae contra Ecclesiam machinatur), powinien być ukarany sprawiedliwą karą; kto zaś popiera tego rodzaju stowarzyszenie lub nim kieruje, powinien być ukarany interdyktem.
Podobnież wzorem zatem tegoż Katona należy permanentnie adresować pod adresem faryzeusza, maszkarona i himalajskiego hipokryty, jeszczeć fuhrera, czyli BORYSŁAWA stale aktualne wezwanko:
Pokaż łysy krecie i ćwoku stygmat swojej bohaterszczyzny i oznajmij swojej czeredzie przekaz dnia:
tak, reżimową kasiorę (z TV Katowice) z Kaśką od kilku lat brałem, aż do marca 2021r i co mi zrobicie jak nie posiadam waszego barejowskiego (film „MIŚ”) płaszcza, no co ???
Tertium non datur !!!!!!!!!!
I tegoż się będziemy aktualnie trzymać; ustawicznie aż do znudzenia lub też ……… do uleczenia wielu z bielma na oczach. Finansowe coroczne popieranie (szczególnie przez katoli) rzekomo charytatywnego maszkarownego Owsiaka, który dzięki temu od 30 lat wraz z liczną czeredą całorocznie luksusowo funkcjonuje jest ewidentnym przykładem i dowodem na przypadek schizofrenii i negliżu umysłowego.
Ten żul ustawicznie zwalcza Kościół, a więc także Wasz katolski system wartości!!!
AKCJA WSPIERANIA ZDROWIA jest absolutnie godna, by nawet w ciągu całego roku ją zdecydowanie popierać, ale nie kosztem całkowicie zbędnego haraczu płaconego w hałaśliwym theatrum zarówno hipokryzji jak i umysłowego negliżu. Czy do hołyszy i golców dociera, że ten bezczelny ciul robi Was w ciula ogałacając właśnie Wasze dary serca na koszty prowadzenia rzekomo koniecznie aż przez cały rok (np. żonusi pensyjka to li tylko 12 000 zł/miesiąc !!!!) przynoszącej mu profity jakowejś fundacji?
Popierajcie, płaćcie!! ale wyłącznie przelewem, czyli bez kosztownego pośrednictwa kogokolwiek na wybrany jakikolwiek !!! „zdrowotny” cel.
Ponownie: cel takiej akcji jest szlachetny i godny popierania, ale w całkowitym oderwaniu od nadużyć.
KATON NASZYM WZOREM!!!
Tak na wszelki wypadek należy także uważnie porankiem spoglądnąć, czy lustrzane odbicie nie informuje nas przypadkiem, że zdemaskowało zwykłego faryzeusza, ćwoka ewentualnie do imentu naiwnego ciula.
I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.
17.05 2021
Zostaw komentarz