Agencja TASS – oficjalna tuba propagandowa Rosji Putina poinformowała (https://tass.com/world/2071741) z nieskrywaną satysfakcją, że kanclerz Niemiec, Friedrich Merz, na noworocznym spotkaniu z biznesmenami swojego kraju w Halle, nazwał Rosję „naszym [to jest Niemiec] największym sąsiadem” i zapewnił, że najlepsze czasy wrócą, kiedy uda się wreszcie przywrócić równowagę w stosunkach Berlina z Moskwą.
Nie dowierzam, więc sprawdzam: wysłuchałem oryginalnej wypowiedzi kanclerza Merza:
(na stronie Wydawnictwa Biały Kruk jest dostępna z tłumaczeniem na polski) i przeczytałem komentarz najbardziej prestiżowego portalu europejskiego POLITICO: https://www.politico.eu/newsletter/berlin-bulletin/path-of-least-resistance/?reg-wall=true
Wszystko się zgadza. Tak, niemiecki kanclerz, z partii przewodzącej w Parlamencie Europejskim (EPL – partia Donalda Tuska także), na progu czwartej rocznicy agresji Rosji na Ukrainę, w wyniku której zginęło lub zostało rannych ponad milion ludzi, rzeczywiście ogłasza Rosję wymarzonym krajem – partnerem dla odrodzenia Niemiec. Określenie Rosji jako „największego sąsiada Niemiec” było stałym motywem wypowiedzi kanclerz Merkel.
Wielokrotnie zwracałem uwagę, m.in. w czasie mojego wykładu w Berlinie na zaproszenie używających podobnej kalki geopolitycznej posłów AfD, jak również kilka dni temu, w rozmowie z dziennikarzami wpływowego tygodnika „Der Spiegel”, jak straszne skojarzenia budzi takie określenie w krajach, które zostają potraktowane w ten sposób, jakby ich w ogóle nie było. To kraje, które oddzielają (jeszcze) Niemcy od Rosji. Największym wschodnim sąsiadem Niemiec pozostaje Polska, drugim: Czechy. Dalej są Litwa, Łotwa, Białoruś, Ukraina. To wszystko kraje, które pomija niemiecka mapa mentalna. Mapa z czasów kanclerza Bismarcka, z czasów rozbiorów Polski.

Rosja sąsiadem Niemiec nie jest! Przez wieki rozdzielała te dwa centra imperialnej siły Rzeczpospolita, państwo polsko-litewskie. Raz w skutek rozbiorów, na 123 lata Niemcy stały się sąsiadami Rosji, i ponownie wskutek paktu Ribbentropp-Mołotow, na 21 miesięcy (1939-1941). Nie Rosja, ale Polska jest (i była także przed swoja agresją na Ukrainę) najważniejszym partnerem handlowym Niemiec.
Powtarzam to moim niemieckim rozmówcom. Ale marzenia imperialne i nienawiść do Ameryki, która dwa razy pozbawiła Niemiec (w I i II wojnie światowej) panowania nad Europą są widocznie silniejsze.
Przestrzegałem przed tym scenariuszem, jaki rysuje wypowiedź kanclerza Merza, setki razy. Nie spodziewałem się, że tak szybko przyjdzie potwierdzenie z ust samego kanclerza. Teraz czekam, jak premier Tusk wznowi hasło „resetu” z Rosją („największym sąsiadem Niemiec”), a minister Sikorski na twitterze powtórzy swój apel o powrót hegemonii Berlina w Europie.
Autor: prof. Andrzej Nowak
Historyk, publicysta, sowietolog, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, kierownik pracowni Dziejów Rosji i ZSRR w Instytucie Historii PAN.
Zostaw komentarz