W Andrychowie doszło do tragedii. Zmarła – prawdopodobnie z wyziębienia – 14 – letnia dziewczyna. Ojciec zgłosił jej zaginięcie na policję. Procedury trwały tak długo, że dziecko zostało odnalezione w stanie uniemożliwiającym jego uratowanie. Czy tej śmierci można było zapobiec?
Nikt nie jest w stanie twierdząco na to pytanie na razie odpowiedzieć. Na pewno – zawiniła wrażliwość ludzka. Nie przekonują mnie wypowiedzi w stylu: jak kiedyś próbowałam/-em zareagować, to zostałem zbesztany. Nic to, trzeba jednak reagować, bo faktycznie możemy w takich sytuacjach komuś. I sam, i mnie też w podobnych okolicznościach ktoś pomógł.
Natomiast bez wątpienia wyjaśnienia wymaga postępowanie policjantów, którym zgłoszono sprawę. Ojciec dziecko przekazał im, że esemes otrzymany od córki brzmiał jak alarm. Natychmiast policja powinna w takich okolicznościach, nawet gdyby potem okazało się, że dziecko poszło na wagary, ustalić miejsce skąd przyszedł sygnał z telefonu. Policja ma takie możliwości.
Reszta to tylko tragedia Rodziny Dziewczynki, której należy współczuć. Choć niektórzy pewnie stwierdza, że po co o tym pisać. Czy w celu uzyskania popularności. Nie – w celu zapobiegnięcia takim tragediom. I niech każdy, kto podobnie myśli, pod wpisami w Internecie się podpisze.
Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.
Zostaw komentarz