Czyli małe i średnie państwa będą albo wasalami albo ofiarami.
Trump, po ujęciu Maduro powiedział wprost, że USA będą „desygnować” nowe władze Wenezueli sprzyjające Waszyngtonowi. To źle wróży dla małych państw bo albo będą wasalami albo ofiarami.
Czym był „koncert mocarstw”?
Inaczej „czwórprzymierze” pakt polityczny między czterema ówczesnymi mocarstwami: Rosją, Austrią, Wielką Brytanią i Prusami zawarty w listopadzie tysiąc osiemset piętnastego roku.
Jego głównym celem było zapewnienie równowagi politycznej w Europie by żaden z sygnetariuszy nie wybił się na hegemona.
Kilka lat później dołączyły Francja i Włochy.
Jego członkowie nadlali sobie prawo nie tylko decydowania o granicach poszczególnych państw, ale także o tym, które znikną lub pojawią się na jej mapie.
W konsekwencji dyplomatycznych ustaleń zlikwidowano resztki państwa polskiego tzw. Księstwo Warszawskie, a utworzono m.in. Bułgarię, Rumunię i Serbią na terytoriach odebranych osmańskiej Turcji oraz Belgię, z kilku prowincji dawnych Niderlandów.
Decyzje mocarstw rzutowały również na porządek kolonialny w Afryce i Azji oraz ich podział na strefy wpływów, który utrzymał się, w większości, aż do II wojny światowej.
Dziś takiego formalnego układu nie ma.
Wręcz przeciwnie, trwa podjazdowa walka o rozszerzenie swoich stref wpływów na całym świecie.
A suwerenność wielu krajów nią objętych stała się czystą fikcją.
Każde z trzech mocarstw: Chiny, USA i Rosja ciągną w swoją stronę.
Putin mówi wprost, że chciałby na Ukrainie „swego” prezydenta posłusznego jego interesom.
Na Białorusi nie musi, bo jest ona praktycznie częścią Rosji.
W Afryce to dzięki Rosji tak długo Asad utrzymywał się przy władzy.
Ale jej macki oplotły także inne upadłe kraje jak np. Mali czy Burkina Faso.
Chiny, od lat konsekwentnie budują swoje gospodarcze i polityczne wpływy w Afryce czy Azji.
W zamian za koncesje np. na wydobycie cennych surowców lub ziemię budują koleje ( jak nowoczesna linia w Laosie), porty jak np. Gwalior w Pakistanie.
Wspierają finansowo i militarnie wiele reżimów w tych regionach.
USA próbują odrobić „straty” z czasów Clintona, Obamy i Bidena, gdy USA w związku z ówczesną ówczesną polityką zagraniczną Białego Domu, wiele z tych wpływów straciły.
Zwłaszcza w Ameryce Łacińskiej, gdzie pustkę po Ameryce wypełniły głównie Chiny.
Co dalej ?
Zapewne w bliżej przyszłości nie dojdzie do nowego, formalnego „koncertu mocarstw”, ale nasili się rywalizacji o nowe strefy wpływów na całym świecie głównie pomiędzy Chinami i USA.
Indie raczej będą próbować umocnić swoją pozycję w basenie Oceanu Indyjskiego, gdzie Chiny są największym dla nich zagrożeniem.
Co do Rosji rokowania są niepewne bo wiele zależy od sytuacji na froncie w Ukrainie i sytuacji gospodarczej.
Konsekwencją tej rywalizacji będzie nowa mapa geopolityczna świata, na której małe i średnie państwa, będą albo wasalami trzech mocarstw albo ofiarami.
To zły sygnał dla Nawrockiego i PiS, politycznych klakierów Trumpa, który, gdy uzna, że to jest w jego interesie, może ich wyrzucić do kosza jak wyciśniętą cytrynę ze szkodą dla Polski.
Ich bezrozumna fascynacja Trumpem i polityką, którą prowadzi, jeśli kiedykolwiek zmieni się w politykę zagraniczną Polski, sprowadzi nasz kraj do roli wasala Ameryki ze wszystkimi tego konsekwencjami.
Tylko silna pozycja Polski w UE może nam zapewnić, że w miarę partnerskie traktowanie.
Czego prawicowi hunwejbini Trumpa w Polsce, nie rozumieją.
Zostaw komentarz