Władze naszego uniwersytetu postanowiły, i słusznie, sprowadzić siedmiu górników ze Śląska w celu sprawdzenia co znajduje się pod uniwersytetem. Zakwaterowano ich w drewnianej chatce koło uczelni, przydzielono deputat węglowy, chleb, salceson oraz trzy litry wódki na dobę.
Następnego dnia górnicy od rana wzięli się do roboty. Przeszli koło recepcji, zjechali windą na poziom -1 i tam zaczęli kopać. Hałas był przy tym przeogromny. Kopali i kopali, jakby byli w jakimś transie.
– Ci górnicy, co tak hałasują to skąd są zabrani? – zapytał Woźny, który w życiu nie widział górnika.
– Ze Śląska są, to są górnicy, których już tam nie chciano, bo za głęboko kopali. Kopią jak zwariowani! – odpowiedział Kierownik Działu. – Mentalnie ryją jak śpią, to są prawdziwe krety! – Trzy tysiące za jednego zapłaciłem.
Na piętro -1 zjechał kierownik ICS skarżąc się, że od tego drążenia pod ziemią serwery siadają. I zapytał Kierownika Działu – a po co oni ryją pod ziemią? Przecież tu nic nie ma.
– Czy nie ma, to się dopiero ustali – odpowiedział ze spokojem i stanowczością Kierownik Działu. – Nie po to żeśmy siedmiu górników ze Śląska sprowadzili, żeby nic pod nami nie było.
W tym czasie górnicy dokopali się do skały, której nie byli w stanie rozbić. To kobalt jest – powiedział najstarszy. Tysiąc lat możemy kopać, ale się przez niego nie przebijemy – powiedział ocierając pot z czoła.
– To co z naszym dwuletnim kontraktem? – zapytał górnik bez wykształcenia.
– Co, co – odpowiedział drużynowy. – Będziemy ryć wszerz i w poprzek, ale nie w dół. I to nawet lepiej – skwitował.
Górnicy schodzili do podziemi dokładnie o tej godzinie, o której studenci zaczynali zajęcia. Część studentek była zafascynowana pełnymi wigoru silnymi mężczyznami. Rzucały się im na szyję, ale były skutecznie odpychane przez straż uniwersytecką.
Górnicy ryjąc zgodnie z poleceniem wszerz, dokopali się do Wisły. Teoretycznie można by tą drogą zaciągać wodę z rzeki, ale Rektor powiedział, że ona śmierdzi i kazał kopać w głąb.
– Przez kobalt się nie przebijemy – powiedział starszy górnik – możemy go jednak obejść.
I tak obchodzili, że wyszli na powierzchnię w okolicach Płońska.
– Rektor nie będzie zadowolony. To za daleko od uniwersytetu, za daleko od Warszawy – powiedział Kierownik Działu.
– To co, mamy zaprzestać ryć w ziemi? – zapytali gromadnie górnicy ze Śląska?
– Przeciwnie, ryjcie w kierunku Łowicza – poradził Kierownik Działu i dodał: ten kierunek rycia sprzedałem wam w zaufaniu. Inni też tam ryją ale są w dużej odległości od was. Wygracie ten wyścig jak się zmobilizujecie.
I wygrali. Tylko po co?
Zostaw komentarz