– Ja już mam dość niewykąpania się. Pragnę kąpieli – powiedział pracownik ochrony.

Łaźnia na naszym uniwersytecie od zawsze znajdowała się na poziomie -2.

Tam, gdzie winda nie dojeżdżała i trzeba było po takich małych schodkach zbiegać w dół.

– Wykąpać się chcę – powiedział pracownik ochrony.

– Ale czy on jest dostatecznie brudny? – zawołał z zaplecza prawdopodobnie kierownik.

Pytanie pozostało bez odpowiedzi.

Nota bene odpowiedzi w tej przestrzeni były rzadko spotykane. Pytania były i owszem, ale bez odpowiedzi.

W łaźni właśnie zasiadał rektor z dziekanem. I rozprawiali o rzeczach ważnych. Nie wolno było wówczas wchodzić do łaźni. Trzeba było czekać aż skończą rozmawiać.

Właśnie wpuszczono pracownika ochrony do łaźni.

– Ale tu jest fajnie – powiedział kąpiąc się.