Członkami rady miejskiej mieli być: „ ludzie mądrzy, dobrzy, lat zupełnych – przynajmniej dwudziestu i pięciu, w mieście osiedli, wszelako nie bardzo bogaci ani też ubodzy, ale średniego stanu. Nadto mają być z prawego małżeństwa urodzeni, w domach zawsze mieszkający i dobrej sławy, Boga się bojący, sprawiedliwość i prawdę miłujący, kłamstwa i złość w nienawiści mający, tajemnic miejskich niewyjawiający, w słowach i uczynkach stali, łakomstwem się brzydzący, darów nieprzyjmujący,
nie pijanice, nie dwujęzyczni [tzn. nie obłudni], nie pochlebcy, nie błaznowie, nie natrętowie, nie cudzołożnicy, ani owi, którymi żony rządzą, nie fałszerze, nie zwadliwi, albowiem zgodą małe rzeczy budują się, a niezgodą wielkie niszczeją. Też nie ma być na to obieran człowiek innego prawa i komu by było dziewięćdziesiąt lat.”
To są zasady z końca wieku XIII, a cytat zaczerpnęłam z „Pocztu sołtysów, wójtów, burmistrzów i prezydentów miasta Krakowa (1228-2010)”.
W zamyśle rada miała reprezentować mieszkańców, a rajcowie powinni pochodzić z różnych grup społecznych. Nie ma jednak ustrojów idealnych i każdy, nawet najlepszy, z upływem czasu ulega popsuciu i petryfikacji.
Z początkiem XVI wieku okazało się, że miastem rządzą przedstawiciele patrycjatu, a pospólstwo nie ma nawet wglądu w sposób gospodarowania miejskimi pieniędzmi. Powstały nie całkiem bezpodstawne podejrzenia, że w miejskich finansach jest sporo prywaty. Lud Krakowa zaczął się burzyć, pisano do króla skargę za skargą. W końcu Zygmunt Stary „w dekrecie z 1521 roku uwzględnił postulat corocznego rozliczania dochodów miejskich przed delegacją pospólstwa złożoną z 12 przedstawicieli kupców i 20 starszych cechowych.”
3 lata później król nakazał radzie przedstawiać rachunki kolegium złożonemu z 11 ławników, 12 przedstawicieli kupców i 20 starszych cechowych. Jak pisze Bogdan Kasprzyk: „tym samym powstała formalnie reprezentacja pospólstwa, czyli trzeci porządek, określana później jako quadragintavirat.” Pojawienie się tego ciała wiele zmieniło, choć oczywiście nie rozwiązało wszystkich problemów. Między quadragintaviratem a radą, która nie miała ochoty dzielić się z nikim władzą, cały czas tlił się konflikt. Niespecjalnie mnie to dziwi, gdyż w każdym czasie mechanika sporów o każdy skrawek władzy jest podobna.
Tym niemniej od roku 1585 reprezentanci pospólstwa musieli wyrażać zgodę na wydanie przez radę większych sum. Ich rola nie była więc tylko symboliczna, ale całkiem realna. W XVIII wieku w skład quadragintaviratu wchodziło 14 kupców, 20 rzemieślników oraz 6 ławników. Przynależność ta była dożywotnia, choć nie dziedziczna. Należący do tego grona przedstawiciele pospólstwa składali specjalną przysięgę, która brzmiała następująco: „będąc wezwany do obrad publicznych miasta tego w interesach jego, do szlachetnego magistratu krakowskiego wzniesionych, co będzie wiedział i miarkował dla dobra miasta pożytecznego lub szkody ochraniającego zdanie swoje doskonałem rozmysłem dawać będzie”…
Czyż nie są to sprawy arcyciekawe i niezmiennie aktualne?
Baltazar Behem był krakowskim mieszczaninem, absolwentem Uniwersytetu Krakowskiego i notariuszem w kancelarii miejskiej. W 1505 roku ofiarował radzie miejskiej Kodeks zawierający odpisy przywilejów nadawanych Krakowowi przez kolejnych władców od roku 1257 – oraz roty przysiąg i ustawy cechowe. Wszystko w trzech językach: polskim, łacińskim i niemieckim.
W dedykacji skierowanej do rajców pisał, że chce usprawnić dostęp do ważnych dokumentów i ułatwić radzie podejmowanie dobrych decyzji, a zwłaszcza wyrazić miłość do ojczystej ziemi i zapewnić nieśmiertelność własnemu imieniu. I to mu się udało. Prawdopodobnie sam malował ornamenty ale autorem miniatur ilustrujących życie i obyczaje krakowskich mieszczan był ktoś inny: n/n
Autor: Liliana Sonik
Urodzona 30 sierpnia 1954 r. w Krakowie – polska filolog, wychowanka DA Beczka, po śmierci Stanisława Pyjasa założycielka Studenckiego Komitetu Solidarności, publicystka, dziennikarka, publikowała w „Tygodniku Powszechnym”, „Rzeczpospolitej”, „Dzienniku Polskim”, „Głosie Wielkopolskim”, „Gazecie Wyborczej”, „Znaku”. Pracowała w Radio France Internationale i TVP.






Zostaw komentarz