Nierząd braci naszych cisnął,
Gnuśność w ręku króla spała
A w tem Trzeci Maj zabłysnął
I nasza Polska powstała.
Wiwat Maj, piękny Maj,
Wiwat wielki Kołłątaj.
Całkiem niedawno przeglądając i porządkując gruntownie moją muzyczną biblioteczkę odkryłem w zakamarkach półki z rodzinnymi pamiątkami bardzo dawny zbiór tradycyjnych polskich pieśni, druk z przełomu XIX i XX stulecia, który ukazał się nakładem drukarni na Podgórzu w Krakowie, w oficynie W. Portugalskiego. Zbiór ten, wydawany wtedy w serii „Biblioteczka dla młodzieży i ludu” pod redakcją anonimowego redaktora J.K. musiał mieć za sobą już dosyć długą historię kolejnych wydań ponieważ, jak głosi jego podtytuł – jest to już Wydanie dziesiąte poprawione i uzupełnione! A z pewnością nie powstał on początkowo na podstawie tylko tradycji ustnej, i – jak bywa w historii słowa drukowanego – jego zawartość złożona była także z pieśni pochodzących z innych, wcześniejszych wydań. Zdałem sobie więc sprawę z tego że trzymam w ręku pieśniarski bilet do historii Polski.

W związku z dzisiejszym świętem – 230. Rocznicą uchwalenia Konstytucji 3-Maja niezmiernie zainteresował mnie w nim przede wszystkim tekst słynnej polskiej pieśni patriotycznej, znanej właśnie jako Mazurek 3-Maja. Bardzo tutaj ciekawy, bo w wielu szczegółach odmienny od wielu znanych wariacji tej słynnej pieśni. Tekst nie tylko radosny i podniosły, jak w popularnie interpretowanych i wykonywanych do dzisiaj publicznie wersjach, które można znaleźć w licznych źródłach, ale także przede wszystkim niezmiernie patetyczny, i w swojej narracji wręcz tragiczny, opowiadający szczegółowo, w pełnej emocji, prostej poetyckiej strofie – historię dawnej świetności i upadku I Rzeczypospolitej.
Jest on niezwykłym świadectwem trwania polskiej historii i wielkich, głęboko emocjonalnych, choć też i trafnych ocen, jakie przez dziesięciolecia zaborów wywoływała kwestia upadku i zniewolenia naszej Ojczyzny, a także dramatycznych prób jej wyzwolenia. Pokazuje jednak także nadzieję, z jaką niewzruszenie żyły – trwały pokolenia Polaków patriotów, których największym marzeniem było by z bronią w ręku rzucić się w wir wlak o niepodległą, wolną od zaborców Polskę. Opowiada nam o sile trwania tradycji niepodległościowej, wzruszeniach i bólu, goryczy Targowicy i klęskach powstań, ale i o tej wielkiej, jedynej nadziei, która mogła ziścić się przecież dopiero po upływie epoki w roku 1918.
Ile wydań tego niezmiernie wzruszającego zbioru, pod którego ostatnią pieśnią widnieje nazwisko Hugo Kołłątaja jako autora tekstu miało jeszcze miejsce nim doszło do wyswobodzenia Polski spod morderczego ucisku carskiej Rosji, niemieckich Prus i Austrii, i przywrócenia jej państwowości? Nie wiadomo. Ten zabytek intryguje mnie jednak do poszukania na to pytanie odpowiedzi. Ale jedno jest pewne – dzięki takim właśnie publikacjom, nieustępliwie, w tysiącach egzemplarzy obiegającym – najczęściej pół lub nielegalnie, i pod konspiracyjnym pseudonimem autora publikacji – co widać w tytule – Polskę pod zaborami, Galicję, i docierającym do społeczeństwa, do jego młodzieży i pod strzechy – pamięć o chwale i doniosłości Rzeczypospolitej i Konstytucji 3-maja, podtrzymująca iskrę woli walki o niepodległość nigdy w polskim Narodzie nie zagasła. Aby mógł się ziścić ten sen i nadejść znów, choć na tak krótki czas – wesoły kraj, musiało upłynąć jeszcze sporo lat. Ale krople drążyły kamień.
Dzisiaj powoli, po mału i z wielkim trudem, ale jednak odradza się polska państwowość, suwerenność i podnosi poczucie siły narodowej, czego pięknym przykładem była trzeciomajowa uroczystość, na którą zaprosił prezydentów państw, których obecne terytoria wchodziły onegdaj w skład I Rzeczypospolitej Prezydent RP – dr Andrzej Duda, i ich wspólna, piękna, jakże wymowna konferencja. Wydarzenie na tak symboliczną skalę, jakiej doniosłość miało powstanie Konstytucji 3-Maja. Tak – to właśnie jest ta nasza dawna wielkość, te wszystkie współistniejące w jednej państwowości narodowości, a szczególnie – polska i litewska, które współtworzyły wielowiekowe polskie państwo i jego bogatą tradycję. To tej wielkości i jedności ludów i narodów obawia się wróg odwieczny – a jest on tak samo niebezpieczny jak i wówczas. Dzisiaj mogły one ponownie, symbolicznie zaistnieć wspólnie na obchodach powstania tego dokumentu, który miał je 230 lat temu wewnętrznie scalić i umocnić do działania na rzecz odnowy i przebudowy Polski. Czyżby był to zaczyn nowej unii pod inspicjami współczesnej polskiej idei? Kto wie! Z pewnością jest i warto nad tym myśleć.
Choć piękny maj tego roku wyjątkowo po katakliźmie zarazy niewesoły, ale jednak – powraca znowu nadzieja i pragnienie odbudowy naszego kraju po – jak by nie patrzeć – przeszło dwustu latach niszczenia, do dawnej świetności. Niechże więc słowa tej wzruszającej, pięknej pieśniarskiej opowieści będą temu nowemu, polskiemu odrodzeniu mottem:
Mazurek 3-go Maja
Witaj majowa jutrzenko,
Świeć naszej polskiej krainie,
Uczcimy ciebie piosenką
Przy hulance i przy winie.
Witaj Maj, piękny Maj
U Polaków błogi raj!
Nierząd braci naszych cisnął,
Gnuśność w ręku króla spała
A w tem Trzeci Maj zabłysnął
I nasza Polska powstała.
Wiwat Maj, piękny Maj,
Wiwat wielki Kołłątaj.
Ale chytrość jak gadzina
Młot swój na nas zgotowała,
Z piekła rodem Katarzyna
Moskalami nas zalała.
Chociaż kwitł piękny Maj,
Roszarpano biedny kraj.
Na ustroniu jest ruina,
Której pamięć Polak chował:
Tam za czasow Konstantyna
Szpieg na nasze łzy czatował.
A gdy nadszedł trzeci Maj,
Kajdanami brzęczał kraj.
Wtenczas Polak ze łzą w oku
Smutkiem powlókł blade lice,
Trzeciego Maja co roku
Wspomniał lubą rocznicę.
I wzdychał: „Boże daj,
By nam wrócił Trzeci Maj“
Próżno, próżno Mikołaju,
Z paszcz ognistych w serce godzisz,
Próżno rząd nowego kraju
Nową przysięgą uwodzisz.
Wiwat maj, piękny maj,
Niech przepadnie Mikołaj!
O zorzo trzeciego maja,
Pod twoimi promieniami,
Przez armaty Mikołaja
Pójdziem w Litwę z bagnetami.
Wiwat Maj, piękny Maj
Polski i litewski kraj!
W piersiach rozpacz uwięziona
W listopadzie wstrzęsła serce.
Wstaje Polska z grobu łona,
Pierzchają dumni morderce.
Błysmął znów trzeci Maj,
Teraz nasz wesoły kraj!

Zostaw komentarz