Internet mediów społecznościowych daje pozorną równość bo pozwala każdemu dać upust swoim emocjom w komentarzach. W istocie nierówności intelektualne pomiędzy ludźmi w sieci tylko się pogłębiają. Ilość informacji oraz natłok emocji w Internecie zdecydowanie przekraczają możliwości poznawcze większości jej użytkowników. Mniejszość na Internecie korzysta, uzupełniając swoją wiedzę i poszerzając obraz świata. Zdecydowana większość natomiast głupieje, przyjmując oderwane od rzeczywistości klisze i doznając emocjonalnego rozchwiania.

Książki i gazety doprowadziły setki lat temu do poznawczego wyrównywania stosunków społecznych. Wiedza oraz debata z salonów emigrowały pod strzechy, stały się powszechne. Dzięki temu narodziła się nowoczesna demokracja; spłaszczenie i umasowienie komunikacji spowodowało wyrównanie stosunków społecznych. Dystans między królem i arystokracją a resztą poddanych został radykalnie zredukowany. Procesy polityczne, które potem nastąpiły, czyli demokratyzacja, były już tylko formami dostosowania się relacji władzy do tej rewolucji społecznej.

Od pewnego czasu podążamy w przeciwnym kierunku. Nie ma jednej debaty publicznej, ona rozpadła się na setki i tysiące baniek internetowych, w których ludzie nie zajmują się krytycznym sporem na argumenty tylko tworzą grupy wyznawców umacniających się w wierze. Najczęściej wierze w różne bzdury lub co najmniej w radykalnie uproszczony obraz świata. Mnóstwo ludzi głupieje od natłoku informacji i podąża za szamanami zaklinającymi życie społeczne w ulubiony przez nich sposób.

Myślenie magiczne wróciło na pełnej petardzie i organizuje umysły coraz większej liczby odbiorców. Równolegle eksperci oraz elity mają narzędzia do coraz lepszej analizy rzeczywistości. Dystans świadomości i komunikacji ponownie zaczął się powiększać. Jedni mają coraz lepszą wiedzę i narzędzia, drudzy coraz mniej rozumieją i coraz bardziej podniecają się głupotami. Nie mamy we współczesnym społeczeństwie jednej wspólnoty politycznej; jest mnóstwo konkurujących, w większości nietrwałych, wspólnot. Nie ma jednej debaty, są tysiące równoległych narracji.

Tym samym demokracja już de facto straciła swoje fundamenty, choć nie do wszystkich to jeszcze dotarło.

Autor: Robert Winnicki
Polski polityk, w latach 2009–2013 prezes Młodzieży Wszechpolskiej, jeden z twórców oraz pierwszy prezes Ruchu Narodowego, poseł na Sejm RP VIII i IX kadencji.