Rokita słusznie prawi, ale to kompletnie nic nie zmieni (czytaj więcej).
Pani Małgorzata Tomczak z pracy dziennikarskiej nie zrezygnuje, jej pracodawca nie zamknie swoich łam.
Sęk bowiem w tym, że dla elektoratu Opozycji odsunięcie PiS od władzy stało się celem egzystencjalnym. Rozmawiałem z tymi ludźmi – w ich oczach PiS był plagą zdaje się gorszą niż okupacja hitlerowska. A z pewnością gorszą niż okupacja sowiecka.
To, co napisał Tomasz Lis, że Jaruzelski, to był porządny człowiek – nie to, co Duda, to nie jest w elektoracie opozycyjnym żaden ewenement – ci ludzie naprawdę mają tak zryte w głowach!
A skoro odsunięcie PiS od władzy stało się koniecznością egzystencjalną, to dobre są wszelkie metody, aby ten cel osiągnąć. Można kłamać, można się z Niemcem przeciw własnemu rządowi układać, można zgodzić się na metodę „im gorzej, tym lepiej”. Walka z PiS stworzyła w opozycyjnym elektoracie zupełnie nowy etos: etos z gruntu zakłamany, lecz tym bardziej manichejski.
Pani Tomczak napisała swój tekst z pełną świadomością, że elektorat, do którego jest skierowany jej to wybaczy. Fabrykowała kłamstwa i oszczerstwa, no ale „w dobrej sprawie”!
Jej tekst ma za zadanie nie tyle wyjaśnić cokolwiek, ile uspokoić sytuację, przygotować ją dla nowej „naszej” władzy. Koniec – końców wyjaśnią to sobie tak, że przecież skoro PiS kłamał w sprawie „zbrodni smoleńskiej”, to bez przesady z pretensjami, że my nieco ubarwiliślmy historie znad białoruskiej granicy.
Miłość wszystko wybacza a dla wyborców Opozycji Trzaskowski i Tusk są obiektami uwielbienia.
Foto: Facebok / Rafał Trzaskowski
Zostaw komentarz