Zawsze lubiłem politykę. Nie w sensie, aby pracować w polityce, ale ją zrozumieć. Ostatnio postanowiłem douczyć się technik analizy politycznej. Dlatego zacząłem czytać polskie analizy polityczne z ostatnich lat, analizując ich sposób rozumowania, i wszystko stało się dla mnie jasne.

Na początku należy zarzucić czytelnika nazwiskami znanych postaci i cytatami z ich wypowiedzi, w połączeniu z informacjami o nieznanych nikomu spotkaniach i niszowych wydarzeniach z ich udziałem, a do tego dodać przypisy z obcojęzycznymi książkami. Chodzi o stworzenie tła, które ma przekonać, że autor jest wybitnym erudytą, mającym szeroką wiedzę o świecie. To bardzo ważne, aby analiza polityczna była dobra.

Tak jak w amerykańskich filmach. Tam stosuje się uproszczone symbole, które mają pokierować widzem, jak ma zrozumieć fabułę. Na przykład dobra pamięć jest symbolem inteligencji. Jeżeli bohater ma wyjątkowo dobrą pamięć, to znak, że gra postać wybitnie inteligentną. Jeżeli analityk zna dużo nazwisk, spotkań, zdarzeń i doda do tego masę cytatów opatrzonych przypisami – jego analiza polityczna musi być trafna.

Następnie z tego bełkotliwego tła wyłania się logiczny i realistyczny opis rzeczywistości politycznej. Na tyle zdroworozsądkowy, aby każdy myślący człowiek mógł się z nim utożsamić. Otóż ten opis nie może powielać medialnych trendów, gdyż na tym etapie autor analizy udowadnia, że jego analiza jest oryginalna, gdyż on sam jest nietuzinkowym obserwatorem sceny politycznej. Musi więc to być opis wbrew przyjętym schematom, w stylu: że Europa Wschodnia nigdy nie będzie równorzędnym partnerem dla Europy Zachodniej. Albo: każdy jest zainteresowany rynkiem rosyjskim, więc prędzej czy później odnowione zostaną relacje gospodarcze z Rosją. Wszyscy więc prowadzą ostrożną politykę, aby nie dać się odciąć od tego rynku.

To jest bardzo rozsądne. Wszyscy to czujemy, choć nikt o tym nie mówi. Obraz świata z polskich analiz jest więc racjonalny, zdroworozsądkowy i sprzeczny z mainstreamowymi mediami. Dlatego jest oryginalny i odświeżający. Cel obrazoburczego opisu jest oczywisty – autor udowadnia w tej części, że ma odwagę myśleć samodzielnie, wbrew trendom.

Pełna zgoda, ale ten realistyczny opis jest prosty i ogranicza się do spraw, o których każde dziecko powinno wiedzieć. Nasze dzieci są tak edukowane, że nic o świecie nie wiedzą, ale powinny.

A jednak mimo wszystko ten fragment analizy politycznej jest jak powiew zdrowego rozsądku. I budzi wiarę w mądrość polskiej myśli politycznej. Ale dokładnie w tym momencie, gdy zaczynamy wierzyć, że czytamy coś mądrego, dostajemy nagle w łeb wnioskami, które nie wynikają z niczego. Tak, jakby ktoś je dokleił, ale one nie chciały się skleić.

Gdy uczyłem w szkole, a w szkole jeszcze się wtedy uczyło, zwracałem uczniom uwagę na błąd logiczny, jeżeli wnioski nie wynikały z treści referatu. Na przykład, gdy uczeń opisywał politykę zagraniczną Hitlera jako błyskotliwą, a następnie wyciągał z tego wniosek, że był on paskudnym zbrodniarzem. Oczywiście wniosek był prawdziwy i poprawny, ale nijak z niczego nie wynikał. Takie są nasze analizy polityczne – na końcu pojawia się myśl bardzo poprawna, która jest jakoby efektem analizy, ale z niej nie wynika. Bo przecież nasze analizy polityczne są w trzech czwartych zwyczajną autokreacją autora. Więc wnioski nawet nie mają z czego wynikać.

Gdybyśmy to chcieli zilustrować przykładem – to wygląda tak. Otóż pewnego jesiennego dnia Billy Preston, wpływowy doradca sekretarza obrony, zaprosił jednego z najważniejszych analityków Pentagonu, Gary’ego Madisona, do swojej letniej rezydencji w Belle Rive na polowanie na kaczki. Tam, między strzelaniem do dzikiego ptactwa oraz paleniem kubańskich cygar przemyconych z Hawany, panowie omawiali sytuację w Europie. Obaj zgadzali się, że kontynuowanie wsparcia dla Ukrainy na dłuższą metę nie przyniesie większych korzyści, choćby dlatego, że znaczna część tego wsparcia jest defraudowana przez zdemoralizowane ukraińskie elity. Zgodzili się więc, że do wojny należy włączyć kolejnego pionka. Nikt z nich oczywiście nie myślał o konsekwencjach dla Europy Wschodniej. Los naszego regionu był im kompletnie obojętny. Wiedzieli jednak, że obietnica amerykańskiej przyjaźni jest bardzo silną kartą w relacjach z państwami naszego regionu. I do tego doklejamy wniosek: dlatego przed Polską otworzyła się perspektywa włączenia do globalnej polityki. W tym celu musimy się jednak zintegrować z Ukrainą i zbudować antyrosyjskie Międzymorze.

Proste?