W komentarzach pod jednym z moich postów kilka osób napisało iż prawdziwa rewolucja nastąpi dopiero kiedy sztuczna inteligencja wejdzie na pole walki i roje dronów zaczną atakować wrogie pozycje. Problem polega na tym, że taki jeden konkretny moment on prawdopodobnie nigdy nie nastąpi. Bo to nie rewolucja … ten proces jest ewolucją. I sztuczna inteligencja na pole walki wchodzi już teraz, po prostu rzeczywistość tego procesu mocno się różni od naszych wyobrażeń i dlatego nie zauważamy tego.

Oczywiście nie mówimy tutaj o sztucznej inteligencji w stylu Skynetu, który zarządza polem walki i podejmuje decyzje. Nie mówimy nawet o w pełni autonomicznych robotach bojowych. Mowa natomiast o różnego rodzaju systemach, które wspomagają człowieka na wojnie. Najbardziej oczywisty przykład – systemy automatycznego naprowadzania się na cel dronów, które pojawiły się jako odpowiedź na masowe użycie środków WRE ( czyli tzw zagłuszarek ) na froncie. Jeżeli jeszcze rok temu istniały dopiero pierwsze próby opracowania podobnych systemów, to w chwili obecnej są już czymś normalnym na wojnie. Po stronie ukraińskiej istnieje szeroka oferta dronów z trybem automatycznego naprowadzania się na cel, których koszt wynosi w tej chwili od 2500 do 7000 zł. Istnieją również firmy, które oferują uniwersalne moduły własnej produkcji do zainstalowania na dowolnym dronie. Liczy się, że ponad 100 ukraińskich firm rozwija w tej chwili tego typu systemy.

Dlaczego wprowadzenie AI na wojnie to jest proces ewolucyjny? Dlatego, że te same firmy, które osiągnęły sukces w opracowaniu systemów automatycznego naprowadzania się na cel, dalej przechodzą do kolejnych etapów. Szereg tych firm rozwija dalej te systemy, bo one nie są oczywiście stanem na teraz idealne i mają ograniczone możliwości. Inne pracują nad szkoleniem dronów do współpracy z innymi dronami … do działania w grupach. Nie ma w tym procesie jednego przełomowego momentu, to wymaga ogromnej pracy i stopniowego rozwoju technologii. I skuteczne rozwiązania tutaj zaprezentują jako pierwsi ci, kto ma kompetencje w budowie i użyciu dronów. Ta strona, która bierze w tym wyścigu udział i cały czas rozwija te systemy, współpracując i konkurując z innymi graczami. A nie ktoś kto jest poza tym procesem i tylko czeka „na rewolucję”. Bo kiedy zauważymy, że jest to już ta rewolucja, będzie już za późno i ten, kto w całym tym procesie żadnego udziału nie będzie brał na końcu tej drogi przegra wszystko.

Ale AI pojawia się również w miejscach mniej oczywistych. Na przykład w zarządzaniu polem walki algorytmy już wspierają pracę sztabów. Przy obecnym ogromnym nasyceniu pola walki dronami rozpoznania, sztaby ukraińskich jednostek są wypełnione monitorami w których w trybie 24/7 lecą obrazy z dronów na żywo. W każdym sztabie jest zespół oficerów jedynym zadaniem których jest wpatrywanie się w te monitory i analizowanie obrazów. Jest to obecnie prawdopodobnie najbardziej uciążliwa i jednocześnie kluczowa praca w każdym sztabie.

W ukraińskim wojsku jeszcze przed inwazją 2022 roku cały szereg grup programistów stworzyli dla wojska kilka prostych rozwiązań dla zarządzania ogniem artylerii i zarządzania polem walki na poziomie taktycznym. Jedna z takich grup poszła o krok dalej i stworzyłą system o nazwie DELTA, który miał łączyć wszystkie poziomy ( strategiczny, operacyjny i taktyczny ) i miał integrować w sobie wszystkie pozostałe systemy. Polski TOPAZ przekazany wraz z haubicami Krab również, swoją drogą, został przez Ukraińców zintegrowany z Deltą. Po inwazji stworzono Centrum Innowacji i Rozwoju Technologii Obronnych przy ukraińskim MONie gdzie skoncentrowano tych programistów i oni kontynuowali rozwój systemu Delta. W roku 2024 oficjalnie system zarządzania polem walki DELTA zaczął być wprowadzany w SZU jako jedyny system dla całej armii. Deltę Ukraińcy tworzyli celowo pod swoje własne potrzeby. Jest to system uwzględniający ogromne nasycenie pola walki dronami najróżniejszych typów i ma je wszystkie integrować. Jest też interoperacyjny w stosunku do podobnych systemów NATOwskich. Przykładowo Ukraina w tym roku po raz drugi brała udział w NATOWskich ćwiczeniach REPMUS których celem jest wymiana doświadczeń w użyciu bezzałogowców w wojnie morskiej. Przedstawiciele ukraińskiej marynarki w tym roku weszli do drużyny „czerwonej” w ramach ćwiczeń i wszystkie bezzałogowce NATOwskie tej drużyny wraz z ukraińskimi koordynowane były z pomocą ukraińskiej Delty.

Ale dlaczego w ogóle piszę o tej Delcie? Dlatego, że w ramach tego systemu ukraińscy programiści mieli opracować własną wewnętrzną platformę dla streamów o nazwie Wieża i zintegrowali z nią algorytm, który w trybie na żywo analizuje dane z transmisji z drona rozpoznania i pomaga tym biedakom – oficerom z ukraińskich sztabów, którzy przy monitorach siedzą 24/7, wykryć ukrytą rosyjską piechotą czy sprzęt. Czyli AI pomaga w analizowaniu pola walki w tej chwili w ukraińskich sztabach. Oficer ma możliwość natychmiast te dane wprowadzać na mapę. No a dowódca podejmuje decyzję co dalej z tym zrobić. Nie wszędzie tak to działa, bo wprowadzenie Delty to będzie długotrwały proces, ale w tych „lepszych” brygadach tak to wygląda już teraz.

Na Ukrainie następuje niewiarygodna cyfryzacja pola walki. Co nie jest oczywiście żadną nowością dla zachodnich armii ale nowością jest to jak głęboko ta cyfryzacja wchodzi. Aż do poziomu pojedynczego żołnierza, który ma możliwość Deltę zainstalować w smartfonie. W dużej mierze tak się dzieje z tego powodu, że ukraińska armia jest armią złożoną z wczorajszych cywili i szeroko wykorzystywane tam są rozwiązania i logika sprowadzone z życia cywilnego. Ci wszyscy programiści, którzy tworzą te produkty dla armii, to nie są fachowcy z jakiegoś państwowego ośrodka badawczego, którym zlecono stworzenie tych systemów, ani nie pochodzą oni z jakiejś wielkiej korporacji zbrojeniowej. Oni tworzyli sklepy internetowe, różnego rodzaju programy i systemy dla sektora cywilnego, później często jako wolontariusze wzięli się za wspieranie własnej armii. Deltę Ukraińcy nazywają Googlem dla wojska, bo poza samym zarządzaniem polem walki tam jest mnóstwo innych narzędzi i modułów. Wszystko co tylko żołnierz może potrzebować. Armia tak samo składa się przecież z wczorajszych klientów tych programistów z życia cywilnego. Zamiast skomplikowanych systemów za miliardy dolarów ci ludzie szukają prostych skutecznych rozwiązań, które by były przyjazne i łatwe do opanowania przez użytkownika. Nie tylko młodego użytkownika, który jest na TY z każdą aplikacją, ale również i 50-letnim facetem, którego zmobilizowano do wojska i który ma być w stanie opanować te wszystkie cyfrowe systemy bez wielomiesięcznego wyspecjalizowanego szkolenia. I narzędzia AI w tym swoją drogą również pomagają. Zupełnie tak samo jak pomagają w każdej innej aplikacji komercyjnej, wspierają użytkownika również w systemie zarządzania polem walki.

Więc czy rewolucja na polu walki nastąpi? Już nastąpiła, po prostu jej nie zauważyliśmy i wygląda ona nieco inaczej niż w naszych stereotypach rodem z kina akcji. Bo nie wchodzimy w szczegóły i medialny obraz pola walki nam zasłania tą rzeczywistość. Bo też Rosjanie jeżdżą motorami na froncie i myślimy bazując na tych obrazkach, że tam jest zacofanie. A Rosjanie w tym samym czasie i jeżdżą motorami jak w MAD MAX i stosują już własne drony z automatycznym naprowadzaniem się na cel. Nie mają swojej Delty ale dla zarządzania polem walki na taktycznym poziomie koordynują swoje działania z pomocą zmodyfikowanych cywilnych systemów. Oni mają tutaj pełne wsparcie Chin pod tym względem, które też aktywnie się uczą z rosyjskich doświadczeń na froncie.

______________________________________________________________
Zachęcam do wspierania mojej niezależnej publicystyki:
Patronite.pl: https://patronite.pl/Frontiersman
buycoffee: https://buycoffee.to/frontiersman
Patreon: https://www.patreon.com/frontiersmannews