Tak, do przemyśleń.
Sukces Zachodu, później Japonii, Korei, a od niedawna Chin bazował na porzuceniu konstrukcji plemienno-klanowej, dopiero ten rodzaj uniwersalizmu myśli, władzy i kooperacji umożliwiał obok innych czynników rozkwit.
Oczywiście model idealny w tym zakresie nie istniał i zapewne istnieć nie będzie, co więcej „ten Stary”, zawsze próbuje zrzucić okowy jakie mu nałożono, stąd, zwłaszcza w polityce generuje nepotyzm i kolesiostwo. Dla stabilności struktury społecznej i sprawności państwa konieczne jest aby pozostał marginesem.
Istnienie środowiska uniwersalnego daje podstawę dla swobody myśli, a ta wiąże się nieuchronnie z kwestionowaniem dorobku zastanego, celem stworzenia czegoś nowego. Tak, nauka, bez podważania tego co już zna przestaje się rozwijać, podobnie rzecz się ma z ideami, tutaj kamyczek do ogródka betonowego konserwatyzmu, skostnienie prowadzi do stagnacji intelektualnej i w efekcie społecznej.
Jednak na przeciwnym biegunie, od kilku lat ujawnia swą rosnącą siłę zjawisko cancel culture, jest ono esencjonalną konstrukcją zaczerpniętą (z całą pewnością nieświadomie) z typowo trybalistycznych form społecznych rodem z południowej Azji. Warto w tym miejscu dodać, że klanowo-plemienna konstrukcja jest najbardziej archaiczną na całym świecie o czym wspominałem wcześniej dopiero odejście od niej umożliwia autentyczny rozkwit.
Od strony socjologicznej to niezwykle ciekawe zjawisko, gdzie najbardziej progresywistyczna część społeczeństwa odtwarza najprymitywniejsze formy społeczne. To musi prowadzić do regresu jeżeli będzie tolerowane. Bo o ile wspomniany trybalizm w strukturach politycznych stanowi wynaturzenie powszechnie krytykowane, to akceptacja dla cancel culture może być w dłuższej perspektywie groźniejsza z powodu milczącej zgody lub akceptacji.
Autor: Krzysztof Jaroszuk
Fot.: ERNESTO GONZALES
Zostaw komentarz