Bardzo nie lubię się powtarzać. Może nie wszyscy doczytali mój post z początku września, a może po prostu nie chcieli. Dlatego powiem to jeszcze raz – jasno i bez owijania.

Możecie mnie obrażać, możecie mnie wyzywać, możecie zakładać kolejne konta, żeby śledzić każdy mój wpis.

I zanim znów ktoś rzuci swoje ulubione: „u niego wszystko generuje AI” – odpowiadam jasno. Tak, używam AI, ale wyłącznie do grafiki. Po to, by oddać klimat, grozę i dramat ludzkich losów. Nie wymyślam historii. Każdą opowieść otrzymuję od ludzi, którzy chcą, by ich głos został usłyszany.

Nazwisk, dat i miejscowości nie podaję, bo proszą mnie o to ci, którzy się ze mną kontaktują. A nawet gdybym je podał, zaraz usłyszałbym, że to „mowa nienawiści” albo że „żeruję na zbrodniach”. Tak więc – jedno i drugie dla niektórych zawsze będzie tylko pretekstem, by atakować.

Pomimo moich próśb na mój profil wciąż wchodzą osoby, dla których ludzie odpowiedzialni za niewyobrażalne zbrodnie – dla was – są bohaterami. Przyzwyczaiłem się już do obelg i wulgaryzmów. Wiem doskonale, że mam grono „wiernych obserwatorów”, którzy nigdy się nie odezwą, żeby się nie ujawnić. Wiem też, że część z was ma po kilka kont, na wypadek gdybym zbanował was za chamstwo – przecież trzeba być na bieżąco, prawda?

Niektórzy mówią: „on chce uwagi”, „pisze dla lajków”, „podtrzymuje popularność”. Nie. Piszę, bo ofiary nie mogą mówić same za siebie. Piszę, bo ktoś musi to przekazać – nie dla sensacji i nie dla klików.

I zawsze ta sama śpiewka: krzywda wyrządzona przez Polaków. Jakby to mogło usprawiedliwiać bestialstwo. Jakby cierpienie dawało prawo do mordowania dzieci, kobiet i starców. Nic tego nie usprawiedliwia. Tortury, palenie żywcem, rozrywanie ludzi na kawałki – żadne polityczne hasło ani kontekst historyczny nie zmyje tej krwi.

Każdy z was ma swój profil – publikujcie, co chcecie. Dziwi mnie tylko, że w komentarzach macie tyle odwagi, a u siebie – cisza. Łatwiej opluwać, prowokować i wybielać katów. Ale nie łudźcie się – powtarzanie kłamstw nie sprawi, że staną się prawdą.

Jeśli bronicie zbrodniarzy, powiedzcie to wprost. Załóżcie swoją grupę, piszcie na swoich profilach. Sympatyków znajdziecie – fanów morderców nigdy nie brakowało.

Ale żeby nie było wątpliwości – ja nie tworzę jednostronnej narracji. Niebawem pojawią się także moje posty o sprawiedliwych Ukraińcach – o tych, którzy w dramatycznych czasach mieli w sobie odwagę pozostać ludźmi. Ryzykowali własnym życiem, by ratować sąsiadów, dzieci, przyjaciół. Wielu z nich zapłaciło najwyższą cenę – zostali zabici tylko dlatego, że ocalili Polaków.

Tak, dla UPA byli zdrajcami. Ale w oczach historii to oni zasługują na szacunek. To oni powinni mieć pomniki, swoje ulice i swoją pamięć. A nie kaci.

Dlatego będę mówił dalej. O tych, którzy nie mają głosu ani swoich mogił. I o tych, którzy potrafili pozostać ludźmi, gdy inni stawali się bestiami.