Okiem Jaszczura,

felieton

Felieton o wyborach piszę  niemalże od miesiąca, od momentu gdy oficjalnie wystąpił z akcesem kontr kandydat Marka Koźmińskiego – Cezary Kulesza. Chciałem rozpocząć analizę kandydatów po turnieju Euro. Jednak po lekturze ciekawej publikacji Redaktora Adama Godlewskiego (SPORTOWY24.PL) https://sportowy24.pl/wybory-w-pzpn-baronowie-wskaza-faworyta-na-prezesa-jest-nowy-kandydat/ar/c2-15688191  Postanowiłem rozpocząć moje przemyślenia i poddać ocenie czytelników.


Po zakończeniu mistrzostw Europy dla reprezentacji Polski po trzech meczach w grupie F nagle słyszymy lakoniczne tłumaczenie, że przegraliśmy: „bo jesteśmy gorsi”. Nagle słyszymy zmianę retoryki z mówienia o zadaniach dla Sousy, które miał spełnić. Czyli wyjścia z grupy na Euro i dobrego startu w eliminacjach mistrzostw Świata. Nie zostały spełnione żadne warunki wcześniej postawione Portugalczykowi.
Natomiast słyszymy z ust włodarzy polskiego futbolu słowa złości i rozgoryczenia. Pojawiają się  również komentarze o „przejawach” ładniejszej, efektowniejszej gry „w przodzie” Polaków. Jednak co z tego jeśli wyników ta gra nie dała. Nie została stworzona drużyna, nie ma obrony a chaos w pozostałych formacjach jest zatrważający.

Słowa Marka Koźmińskiego o tym, że : „Jesteśmy słabsi i dlaczego boimy się tego powiedzieć i przyznać.”
zadziwiają mnie. Dziwi mnie również sposób ich wypowiadania, czas i brak refleksji wygłaszających tą opinię.
Przekaz płynący z opinii wice-prezesa Koźmińskiego jest diametralnie odmienny od filozofii wyznawanej przez trenera Sousę. Jest różny od sposobu budowania atmosfery i oceny własnych zasobów przez takie kraje jak Włochy, Hiszpania, Francja, Holandia, Portugalia. Sousa „wtłacza” w piłkarzy pewność siebie i utwierdza o progresie w pozytywnym klimacie.

Marek Koźmiński
Ja Fryta from Strzegom, CC BY-SA 2.0

W nowoczesnym systemie szkolenia zwraca się uwagę na budowanie rzez pozytywne bodźce, przez zachęcanie, zaznaczanie pozytywów i korektę uchybień czy niedoskonałości. Zwraca się uwagę na przyczynę, która pozwala osiągnąć pożądany skutek. By zrealizować cel należy zbudować mocne podstawy, atmosferę, szacunek, pokorę i motywację do pracy okraszoną pewnością siebie. Selekcjoner  konsekwentnie i systematycznie chce budować  zespół mentalnie i iść do przodu. Zdaniem największych prezesów związków, trenerów, działaczy i sportowców progres przychodzi wtedy szybciej niż później.
Natomiast kandydat na prezesa PZPN namaszczony przez urzędującego jeszcze prezesa PZPN ogłasza tezę, która determinuje wnioski. Tezę,która niejako jak wyżej pisałem zaprzecza filozofii Portugalczyka.
Czy dzięki stwierdzeniu prezesa w lepszej atmosferze będzie pracował razem ze swoim zespołem nad systemem szkolenia?
Nie wiem. Wiem natomiast,że obecny zarząd, do którego należy kandydat odżegnuje się od wpływania na ekstraklasę i problemy polskiej piłki ligowej. Jednocześnie jak możemy zauważyć w ostatnich dniach wtóruje obecnemu jeszcze prezesowi PZPN różnorakimi tłumaczeniami sytuacji Polski na Euro.
Naprawdę trudno mi to zrozumieć. Jeśli PZPN nie jest odpowiedzialny i nie jest siłą sprawczą ani reprezentacji ani ligi to czego poza PR i wizerunkiem związku za co związek jest odpowiedzialny?.
Szczęście wyboru trenera Nawałki, który okazał się wirtuozem selekcji i potrafił dobrać skład na Euro 2016 dało legitymację zarządowi i prezesowi Zbigniewowi Bońkowi. Awans na Euro oraz dwukrotne utrzymanie Polski w rozgrywkach Ligi Narodów wypracował Jerzy Brzęczek. Jednak gdy zdaniem prezesa „coś” się w kadrze wypaliło Zbigniew Boniek postanowił czekać i ukrywać rodzącą się w głowie decyzję o zwolnieniu selekcjonera. Selekcjonera, który w grudniu przygotowuje się „pełną parą” do meczy eliminacyjnych i Euro. Nonszalancka decyzja będąca szczytem brawury skończyła się na naszych oczach. Najpierw zdobyciem 4. punktów oraz stracie 5. goli w 3. meczach eliminacyjnych i 1. punktu i stratą 6. goli w 3. meczach Euro. Obecnie prezes Boniek sprawnie unika przyznania się do strategicznego błędu przy podejmowaniu decyzji o zwolnieniu trenera Jerzego Brzęczka.
Oczywiście, że osiągniętym wynikom nie można obciążyć jedynie trenera Sousy. Odpowiadają za nie piłkarze i prezes, podejmujący decyzję, która z założenia nie mogła przynieść sukcesu choćby w reprezentacji Polski grali Anglicy z Włochami oraz Belgami… Również wymagaliby zgrania, ustabilizowania składu i więcej niż dwóch meczów testowych.

Podejście obecnych władz PZPN bardzo mnie niepokoi szczególnie w perspektywie kontynuacji narracji przez „naturalnego” następcę Zbigniewa Bońka. Marek Koźmiński otrzymał poparcie ustępującego prezesa i w ostatnich kilku miesiącach zaktywizował się występując w mediach.
Walka o głosy w okręgowych związkach piłki nożnej trwa.

Prezes PZPN 2012-2021 Zbigniew Boniek

Daje się zauważyć, że zmiana, która dokonała się 8. lat temu pozornie przyniosła „oddech”i odwilż skostniałej struktury. Jednak gdy przyjrzałem się uważnie związkom to w niektórych rejonach Polski doszło do „zabetonowania” struktur władz. Niestety wcale nie jest to dowodem na zmianę w regionach i rozbicie układów a wręcz przeciwnie. Większa część okręgowych władz na co dzień zauważa marginalizację regionów, lig i rozgrywek szczebla regionalnego i centralnego. Oczywiście istnieją programy, rozgrywki i system szkoleń ale w schematach działań PZPN daje zauważyć się wspomnianą cechę spychania na „boczny tor” wszystkiego co nie dotyczy reprezentacji Polski. Zrozumiały jest fakt, że kadra jest wizytówką polskiej piłki. Jednak podstawą do dostarczania „tlenu” do reprezentacji w postaci zawodników.Jeśli zaniedbania polskiej piłki i odżegnywanie się władz związku od „wtrącania” się w zarządzanie klubami jest na porządku dziennym. Można spodziewać się mizernych wyników osiąganych przez polski futbol. Brak pomysłu na wpływ, stworzenie przepisów, odpowiedniego otoczenia prawno-organizacyjnego na poprawę szkolenia oraz organizacji rozgrywek i pomoc klubom ekstraklasy i niższych lig przez lata spowodował obecną zapaść.
To nie brak umiejętności zarządzania władz Legii, Lecha i innych klubów jest przyczyną bessy polskiej piłki klubowej w rozgrywkach europejskich. Brak odpowiedniego systemu i pozostawienie klubów „samym sobie” poza jednostkowymi „wtrętami” przepisów (młodzieżowca) mogącymi w pakiecie rozwiązań być wartościowe. Lecz jako „incydentalne” decyzje poprawy z pewnością nie przyniosą.

Cezary Kulesza,kandydat na nowego Prezesa PZPN, sprawny organizator, błyskotliwy człowiek i rzutki biznesmen z „otwartą” głową.

Rozumiem dyskusje oraz argumenty stron ale bardziej przekonuje mnie osoba Cezarego Kuleszy i jego filozofia organizacji. Sprawne zarządzanie i polot organizacyjno-biznesowy w Jagiellonii Białystok pozwala mieć nadzieję, że były prezes „Jagi” znając problemy polskiego futbolu od wewnątrz zacznie reformować system zarządzania i szkoleń oraz wsparcia polskich klubów.
W ostatnich dniach pojawiła się zapowiedź nowego kandydata „na kandydata” Józefa Wojciechowskiego. Znanego przedsiębiorcy, który zasłynął wieloma kontrowersyjnego zarządzania przed laty Polonią Warszawa.