To proszę przeczytać jaki jest tego skutek (czytaj).
Nastąpiła kumulacja problemów, których, jak się wydaje, nie potrafimy już sami rozwiązać. Zajmie się tym sąd, w którym mamy swój udział, ale jednocześnie jest to organ zewnętrzny. Zdecyduje o tym, jaki ma być wewnętrzny porządek prawny w Polsce. A przecież nawet największy europejski entuzjasta przyzna, że nie taką rolę tego sądu wobec naszego państwa chcielibyśmy widzieć.
Jak upiór wracają słowa Bismarcka: dajcie Polakom rządzić, a wykończą się sami.
Również Jan Nowak Jeziorański mawiał, że największym zagrożeniem dla Polski są sami Polacy.
Kurier z Warszawy przestrzegał:
„Polsce grożą nie rozbiory, lecz rozbiórka wspólnego gmachu przez tych, którzy traktują państwo jako źródło korzyści dla siebie albo dla swej grupy wspólnych interesów w postaci lukratywnych stanowisk, subwencji, przywilejów podatkowych i kredytowych, świadczeń socjalnych przyznawanych jednej grupie obywateli kosztem innych. Ludzie mediów z poczuciem misji społecznej stanowią jedyny ratunek przed rozbiórką Rzeczpospolitej.”
Nie mam wątpliwości, że Zbigniewowi Ziobro nie chodziło o reformę, lecz przejęcie sądów w taki sposób, by on i jego grupa byli w nich traktowani w sposób uprzywilejowany. To mu się prawie udało.
Bez radykalnego rozprawienia się ze skutkami tej deformy sami, na własne życzenie, zapraszamy podmioty zewnętrzne do decydowania o tym, jak mają u nas sprawy wyglądać.
Jedyne, co mnie w tym kontekście niepokoi, to słowa innego mądrego człowieka – Władysława Bartoszewskiego:
„Kłopot z ludzką naturą polega na tym, że człowiek potrafi oswoić się z rzeczami – wydawałoby się – niemożliwymi do oswojenia.”
Zostaw komentarz