Przyczyn, dla których nie przyjęto Patriotów, ten artykuł nie wyjaśnia (czytaj). Tłumaczenia Błaszczaka, który nagle zmienił zdanie trudno uznać za przekonywające – dla wszystkich jest jasne, że decyzję podjął Kaczyński.

Żadnego innego wytłumaczenia jak fobia tego ostatniego polityka na razie nie ma, ale trudno mi uwierzyć, żeby Jarosław Kaczyński nagle okazał się aż takim dyletantem, kierującym się emocjami. Trudno mi też uwierzyć, żeby nikt z PiS nie potrafił się temu przeciwstawić, jeżeli byłaby to rzeczywista przyczyna.

Nikt tego jednak nie wyjaśnia, a odwoływanie się przez MSZ (min. Wawrzyk) do sprawy Patriotów z 2011 r. jest raczej wyrazem realizacji wizji TKM niż chęcią naświetlenia sprawy. To jest obrona złodzieja złapanego na gorącym uczynku, który krzyczy „łapaj złodzieja”. Kiepska obrona.

Coś musi być dziwnego w tych Patriotach, skoro ani PO ani PiS ich od Niemiec nie przyjmuje. Trzy lata później (w 2014 r.) część Patriotów oferowanych Polsce za 41 mln euro wzięli Hiszpanie. Czy ktoś może wie, jaka była przyczyna nieprzyjęcia ich przez rząd PO.