Zamiast skierować strumień finansowania na zabezpieczenie środków ochrony sanitarnej, sprawdzenie organizacji służb sanitarnych,ujednolicenie procedur,dobre zabezpieczenie szpitali niejednoimiennych,aktywne poszukiwanie ognisk zakażenia, kwarantanny, medialne akcje informujące o ochronie osób z czynnikami ryzyka itd – zrobili sobie walki brytanów wyrywających ochłapy władzy, bo ważniejsze były przepychanki dotyczące terminów wyborów i plucie, niż przygotowanie organizacji państwa do epidemii. Nie ostatniej zapewne …. I nie ma znaczenia jaka opcja rządzi, przetestowaliśmy już wszystkie i wszystkie robiłyby to samo.Zmieniałby się jedynie PR i mniej lub bardziej populistyczna retoryka.
Nic takiego się nie stało, co pomogłoby nam w pracy. W dalszym ciągu wiele podmiotów w różnych poziomach zabezpieczeń działa w bardzo okrojonym zakresie, a zmęczenie w pracy jest ogromne. Stres także. A jesień z sezonowymi infekcjami jawi się ponuro, tym bardziej że zostaną otwarte szkoły i wrócą studenci. Organizacja pracy jesienią będzie rozwiązywaniem setek węzłów gordyjskich ….
Jeśli politycy ujawnili cały bezmiar swoich niekompetencji,jeśli po tylu miesiącach trwania epidemii w dalszym ciągu są problemy organizacyjne typu sanepid,kierowanie na wymazy, praktyki studenckie, badania przed leczeniem sanatoryjnym, finansowanie podmiotów realizujących niepełne kontrakty z NFZ itd. – to oczekiwalibyśmy przynajmniej szacunku do pracy personelu medycznego i szanowania tych zdobyczy medycyny, które są niepodważalne.
Politycy kłamią i oszukują, prawda jest jedynie narzędziem politycznym rzadko używanym – liczy się cel polityczny i wszystkie najbardziej hańbiące środki są akceptowalne i uświęcone, żeby go zrealizować. Jeśli moralność i etyka nie gości w polityce, a odpowiedzialność kojarzy się jedynie z efektem wyborczym – to mamy to, co mamy. To nie jest przypadek pana Dudy, czy pana Kowalskiego – to skutek myślenia kategoriami partii i polityki, władzy i pieniędzy. Tak się mówi i myśli w kręgach władzy. Każdej władzy. Cynizm jest szanowany, plucie i szambo jest narzędziem politycznym, a my naiwnie myślimy że dobijemy się do tej zbiorowej charakteropatii z naszymi argumentami. My: o zawodzie, odpowiedzialności, o pacjentach i dostępie do leczenia. A oni w oparach narkotyku władzy patrzą na nas z politowaniem, bo i tak, jak coś podpiszą i obiecają publicznie, to nie dotrzymają – i co im zrobimy?
Granice się przesuwają krok po kroku, granice odpowiedzialności za państwo i zasad etycznych w życiu publicznym. Gotują nas powoli i konsekwentnie ekipa za ekipą. Twórczo rozwijają drańskie i bezczelne pomysły poprzedników, a my stale zdziwieni: ale jak to?? ….Jedni to widzą, inni nie. Jedni uciekają z tego cuchnącego ukropu, inni się w nim urządzają.
Nawet nie wiemy, jaką puentę na koniec wpisać – bo chyba jej nie znajdziemy. Chocholi taniec – to jest polska, wiecznie trwająca puenta.
Raz dokoła …. raz dokoła ….
Zostaw komentarz