Potencja, a potencjalny to pomimo semantycznej bliskoznaczności rdzeniowej tych wyrazów w rzeczy samej pojęcia odmienne. Potencja stanowi w języku polskim rzeczownik kojarzony najczęściej z określonym stopniem tzw. męskiej sprawności. Natomiast przymiotnik „potencjalny” oznacza ekspektatywną możliwość spełnienia czy też zrealizowania określonych czynności.

Wbrew pozorom jednak potencja nie odnosi się li tylko do pierwiastka stricte maskulicznego, ale także posiada swoistą konotację w odniesieniu związanej z kreatywnością np. literacką czy też po prostu fizyczną siłą. W krajach, w szczególności związanych z kulturą latyńską słowo potencja jednoznacznie kojarzone jest z niezwykle częstym używaniem pojęcia macho.

Przemiany społeczne i kulturowe ostatnich lat potęgowane przez różnego rodzaju środki przekazu jak telewizja, czy internet skutkujące kreacją stwierdzenia, że świat uległ skurczeniu do niezwykle trafnego pojęcia „globalnej wioski” – rozpropagowały tegoż macho w każdy zakątek globu. Ludzka natura jest wszak ułomną i dlatego też skoro pojęcie macho posiada pejoratywnie pozytywny wydźwięk; szczególnie w stosunkach damsko-męskich to nawet posunięty w emeryckich leciech męski osobnik, czy osobnik (nie osobniczka – tow. Spurek się kłania) dotknięty kontrpotencją, czyli różnego rodzaju stadium imposybilizmu kreuje się w swoim najbliższym otoczeniu na wręcz super macho.

Alkowiane empiryczne dokonania pozwalają jednak naiwnym kobietkom szybciutko zweryfikować gradację potencji, względnie posuniętego stopnia impotencji i tym samym potwierdzić lub zanegować image szeroko reklamującego swoje możliwości seksualne quasimacho.

No cóż, życie to nie jest bajka i dlatego też należy z daleko idącym sceptycyzmem odnosić się do naszych nomen omen potencjalnych możliwości osiągania łóżkowych rekordów.

Wiele osób naturalnie męskiego gatunku stygmatyzujących się (ale jedynie w sposób subiektywny) na super macho usiłuje tym swoim przekonaniem zdominować konkurencję – co jest zjawiskiem notoryjnym, lecz częstokroć kompromitujących takiego macho, gdy okaże się że osiągane sukcesy seksualne są znamiennie protezowane np. wiaderkiem Viagry.

Na płaszczyźnie politycznej swoiste seksualne dokonania osób medialnie rozpoznawalnych mogą się jednakże brutalnie zdekonspirować. Exemplum „Pamiętnik Anastazji P. Erotyczne immunitety”.

Sprawa dotyczy słynnej pod koniec 1992r publikacji Anastazji Potockiej (w rzeczywistości Marzeny Domaros) opisującej sejmowe alkowy i ich politycznych bohaterów.

Trywialnie ujmując, każdy kij ma dwa końce, a zatem tzw. lewe skoki w bok doprowadzić mogą do daleko idącej kompromitacji ……. aczkolwiek o dziwo nie w każdym przypadku. Poniżej kuriozalna sytuacja odnosząca się do pisowskiej poselskiej elity.

No body is perfect – symetrycznie traktując polskie polityczne plemiona wymienić należy ciekawe pisowskie egzemplarze w postaci adonisów czy też „romantyków” egzemplifikowanych w osobach Achillesa Pięty, czy też słynnego absolwenta Wydziału Górniczego KUL pt. Grzesio ksywa TOBISZON.

Jako wyznawcy „drobnej zmiany” i w pełni przestrzegających (ale inaczej) zasad rzekomo przez nich wyznawanej katolickiej wiary dokonywali pod czujnym okiem Prezesa wielokrotnie aktów matrymonialnego wiarołomstwa dając upust swoim leciwym chuciom. TOBISZON w czasie gdy był na Śląsku pisowskim number one i z tego powodu nabrał postawy partyjnego barona, któremu sodówa mocno uderzyła w jego łepetynę z kretesem skompromitował się, gdy przegrał dwu instancyjnie proces o rzekomą obrazę jego majestatu z szeregowym członkiem partii o czym tenże informował Zarząd PiS. Proces, który jako powód sam wytoczył!!! TOBISZON doprowadził ponadto do procesu rozwodowego i żenującego procesu alimentacyjnego z córką!!!

Ten zadufany w sobie człeczyna całkowicie zatracił swoisty zmysł samozachowawczy, albowiem uznał, że za swoje różnorakie jego podłe postępki nigdy, czyli eschatologicznie nie będzie odpowiadał.

NEMEZIS i jej koleżanki ERYNIE dowiodą, że pozostaje w mylnym błędzie!!

MANE, TEKEL, FARES !!!!!!

Rzecz jasna w/w „romantycy” zostali przez aktyw partyjny osądzeni i w sposób adekwatny ukarani: Achilles odszedł po cichu w niebyt względnie polityczny odbyt, a TOBISZON trafił jeszcze gorzej ……………. albowiem zesłano go do eurokołchozu, celem skutecznej konsumpcji brukselkowego pełnego koryta.

Zdumiewać może tzw. dobre samopoczucie osób, które wbrew rzekomo wyznawanym swoim wartościom i fideistycznym wymogom absurdalnie popierają polityków, których działania („poznacie ich po ich owocach” (Mt 7,15–20; zob. też Łk 6,43–45). ) pozostają w rażącej sprzeczności z wartościami przez partię oficjalnie głoszonymi. Nie odczuwają zatem obawy, aby spojrzeć codziennie w swoje zwierciadło i dostrzec całkowicie inną postać niż ta jaka powinna się im ukazać.

Ekspiacyjnie TOBISZON woli uczestniczyć w niedzielnej mszy św. np. u Kamilianów w Zabrzu niż ukazywać swoją obłudną facjatę w kościele w Rudzie Śląskiej, którą zamieszkuje. Paparazzi są wszędzie……….

Rozliczenie” przez PiS TOBISZONA to wręcz kwintesencja hipokryzji i Himalaje zakłamania !!!

Elektorat i co oczywista – konkurencja polityczna skrzętnie archiwuje tego rodzaju zjawiska ze wszystkimi wynikającymi z tego faktu skutkami wobec zaistnienia takiej superhipokryzji !!!!

Niezwykle smacznym felietonowo kąskiem odnoszącym się do w/w pisowskich cwelebrytów i poruszanej problematyki jest osoba bywszego posła Stefana Niesiołowskiego składającego onegdaj akces do PiS.

JURNY STEFEK BURCZYMUCHA – WYBITNY ENTOMOLOG ORAZ ZNAWCA OWOCÓW I WARZYW stwierdzał:

Chorzy na AIDS to przede wszystkim zboczeńcy i narkomani. Oni na ogół sami sobie są winni… Na Zachodzie homoseksualiści już wywalczyli sobie ogromne przywileje. Ja się z tym nie zgadzam i nigdy nie uznam prawa nakazującego traktować zboczenie jako normę,

Dla mnie typowym fanatykiem nienawiści i agresji jest Adam Michnik, aczkolwiek niewątpliwie inteligentny. Reprezentuje rodzaj fanatyzmu, którym się najbardziej brzydzę, ponieważ pod pozorami troski o człowieka, o wolność, o demokrację, lansuje twardą antykościelną i antypolską opcję polityczną,

Jeśli ktoś nie pił taniego wina, to dla mnie jest podejrzany. Bo albo był wychowany w jakimś obrzydliwym luksusie i nie zna życia, albo nigdy nie był młody,

Pan Bóg tak stworzył kurczaki, że są inteligentniejsze od kaczek. Podobno kaczki są dość tępe.

Platforma jest przede wszystkim wielką mistyfikacją. W istocie jest takim świecącym pudełkiem. Mamy do czynienia z elegancko opakowaną recydywą tymińszczyzny lub nowym wydaniem Polskiej Partii Przyjaciół Piwa, której kilku liderów znakomicie się odnalazło w PO,

Pamiętam jak ja chodziłem do szkoły, to była przerwa, to wyjedliśmy cały szczaw z nasypu i wszystkie śliwki ulęgałki, mirabelki jedliśmy. Dzisiaj te wszystkie gruszki, śliwki leżą i nikt tego nie zbiera.

Czyż nie piękne cytaty, które chyba także warto odnotować co do osoby Grzesia Dyndały – także wybitnego entomologa, szczególnie znawcy funkcjonowania szarańczy, którą jak ogłaszając ex cathedra zamierzał w sposób omnipotencyjny strząsnąć ze zdrowego platformianego pnia. Tymczasem sam z tegoż drzewa został nieoczekiwanie strząśnięty przez osobę ¼ inteligenta określanego mianem niezabudki.

Odnieśmy się teraz nie tylko do lubieżnej potencji, ale do wzmiankowanej wyżej ekspatatywności, czyli potencjalnym możliwościom.

Ileż to razy w wielu aspektach życia odnoszącego się do spojrzenia na relacje damsko-męskie -z późniejszej perspektywy czasowej skonstatować należało o tzw. straconej okazji.

Zjawisko „potencjalności” odnosi się także częstokroć do sfery sportowej rywalizacji np. konkludując i weryfikując możliwość wygranej o tzw. włos, czy diametralnie odmiennie, czyli będąc o włos od porażki.

Potencjalność naturalnie odnosi się w sposób zasadny i adekwatny do wielu aspektów życia społecznego.

Zamiarem każdego zdroworozsądkowego rządu większości państw jest umacnianie krajowego potencjału zarówno gospodarczego jak i demograficznego, a nie oddawanie go pacht uzależnienia obcych, z reguły wrażych sił.

Taka zdroworozsądkowa polityka – w przypadku RP musi być, co jest notoryjnym faktem skorelowana z autentycznym patriotyzmem, z polskością.

Realizowanie przeciwnego wektora postępowania, czyli negacja polskości jaką przejawiał hyrzy rój i jego czereda akolitów jest wręcz elementem unicestwienia państwowości, a zatem zdrady narodowej. Ten pajacykowaty zgred zamierzał przekabacić RP na złą stronę mocy usiłując wjechać do kraju na grzbiecie swojego Bucyfała, czyli germańskiego ciecia, a indywidualnego przydupasa – Pawełka Grasia.

Na szczęście polski elektorat w większości uczulony po zaborczych i zsowietyzowanych latach na fałszywe polityczne nuty daje wyraźnie znać osobnikom (osobniczkom także jak np. najlepsza prezydętka MKB), że ich ma po prostu dosyć dając temu znamienny dowód w kolejnych elekcjach.

Dywagacja zatem nad semantyką pojęć ujętych w felietonie czyli potencją i potencjalnością może doprowadzić do wielu filozoficznych rozważań, a w konstatacji do częstokroć trafnych, bądź też chybionych wyborów.

I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.

13.10 2020