Tak wygląda państwo, w którym partie pomyliły mandat do rządzenia z aktem własności.

Patrzę na sytuację pod Trybunałem Konstytucyjnym i widzę konsekwencje lat zawłaszczania instytucji, naginania prawa i przekonywania obywateli, że swoim wolno więcej. Bo przecież walczą z tymi drugimi.

Wyjaśnię to jako nauczyciel.

Wyobraźcie sobie szkołę, w której dyrektor łamie zasady, chroni swoich i traktuje placówkę jak prywatny folwark. Przychodzi nowa ekipa, zapowiada porządek, po czym oznajmia: „Procedury nas ograniczają. Najpierw przejmiemy gabinet, później zajmiemy się przepisami”.

Czego uczą się dzieci? Że zasady są dla słabszych. Że wystarczy ogłosić się tym dobrym, żeby usprawiedliwić własne działania. Że sprawiedliwość oznacza zwycięstwo swojej grupy.

Zmieniła się dyrekcja. Lekcja pogardy dla zasad została.

Poprzedniego dyrektora trzeba rozliczyć. Krzywdy naprawić. Przywrócić uczciwe reguły. Ale jego naruszenia nie dają następcy prawa do kolejnych.

Dokładnie tak samo jest z państwem.

PiS nie zmyje swojej odpowiedzialności, wykrzykując dziś słowo „Konstytucja”. KO nie dostaje immunitetu na własne działania, powtarzając słowo „praworządność”.

Nie można naprawiać praworządności bezprawiem. Siła nie zastępuje podstawy prawnej. Wcześniejsze naruszenia nie są pozwoleniem na następne.

O prawie do kierowania instytucją muszą decydować przepisy i zgodne z nimi procedury. Krzyk, tłum ani policyjny kordon tego nie rozstrzygną.

PiS czy KO – zawłaszczanie państwa jest tym samym złem. Partyjne barwy nie zmieniają oceny czynu.

Dodatkowego tragizmu dodaje termin. To okres, w którym jedziemy na mogiły najbliższych. Zapalamy znicze. Wracamy pamięcią do ludzi, których już nie przytulimy. Potrzebujemy chwili ciszy, zadumy i bliskości.

Nawet ten czas zatruwa nam polityczna wojna.

Tak właśnie działa polaryzacja – mamy przestać pytać, czy coś jest zgodne z prawem. Mamy sprawdzać, czy zrobili to „nasi”.

Nie zgadzam się na taką lekcję.

W szkole najważniejszy jest uczeń. W państwie obywatel. Trybunał ma chronić nasze prawa, również przed tymi, którzy są święcie przekonani o własnej słuszności.

Żadna partia nie jest właścicielem Polski. Żadna.

Autor: Marcin Józefaciuk
Nauczyciel i anglista, prezenter telewizyjny, polityk oraz ultramaratończyk. Poseł na Sejm RP X kadencji.