Łatwo dajemy się nabrać na zgrabne hasła. Jednym z ponętnych zawołań jest powiedzonko, że to my – ludzie – zawładnęliśmy terytoriami dzików. One są u siebie. My jesteśmy kolonizatorami.
Wedle tej logiki powinniśmy się zwinąć i oddać zwierzynie, co do niej należało i dalej powinno należeć. Tyle że to absurd, ponieważ:

– W mojej okolicy nikt nie pamięta, by żyły tu dziki. Starzy ludzie mówią, że nie pojawiały się nawet w opowieściach ich dziadków. Teraz jest ich mnóstwo.

– Bo dziś dziki nie mają naturalnych wrogów, jakimi kiedyś były wilki, rysie, czy niedźwiedzie. Za to mają dużo pożywienia, chociażby pola kukurydzy.

– Kiedyś dziki rozmnażały się raz w roku. Teraz najedzone i ‘bezstresowe’ lochy potrafią mieć 2 do 3 miotów w ciągu jednego roku, a młode mogą rodzić niemal w każdym miesiącu – od 4 do 8 młodych.

Co dalej?
Jeśli ludzie nie ograniczą tej eskalacji, zajmie się tym natura. Np. przez jakąś epidemię, której ASF czy Wirus Aujeszky’ego są tylko preludium.

Krakowski Cmentarz Salwatorski leży w zasadzie w centrum miasta – u stóp Góry św. Bronisławy, przy drodze z Salwatora na Kopiec Kościuszki. Zostało tu pochowanych 25 tys. ludzi.

Zryta ziemia i rozgrzebane groby ziemne. Dziki.

Na filmiku TUTAJ stadko warchlaków między grobami.

Autor: Liliana Sonik
Urodzona 30 sierpnia 1954 r. w Krakowie – polska filolog, wychowanka DA Beczka, po śmierci Stanisława Pyjasa założycielka Studenckiego Komitetu Solidarności, publicystka, dziennikarka, opublikowała w „Tygodniku Powszechnym”, „Rzeczpospolitej”, „Dzienniku Polskim”, „Głosie Wielkopolskim”, „Gazecie Wyborczej”, „Znaku”. Pracowała w Radio France Internationale i TVP.