(tekst+audio)
Drodzy Państwo, dzięki wysiłkowi Pana Sebastiana Filipowicza, mam możliwość załączyć do mojego tekstu świetniej jakości wersję audio nagraną jego głosem. Zapraszam do docenienia jego pracy i wysłuchania nagrania w jakości podcastu na platformie Spotify. Prawda i mity o imigrantach w Polsce. Wersja audio, link: https://open.spotify.com/episode/2Iwq9lFlqFzo1ZR7LdYKNH?si=b659b6164928485b
_____________________________________________________________________
Część I. Migrantów przybywa.
W roku 2024 już dla każdego mieszkańca tego kraju, który choćby raz w ostatnim czasie odwiedził centrum handlowe w dużym lub średniego rozmiaru mieście, albo wybrał się w jakieś popularne turystycznie miejsce (jak Zakopane), będzie oczywiste, że Polska szybko się zmienia i staje się typowym krajem europejskim, pełnym migrantów ze wszystkich krańców świata. Ten stan rzeczy przestał być po prostu kwestią statystyk gdzieś w urzędowych raportach i zaczął być zauważalny na ulicach polskich miast. Wielu Polaków okazało się być niegotowymi do tych zmian. Wywołują one gorące dyskusje, niezadowolenie, bulwersują. Niektórzy przyzwyczaili się do myślenia, że Polska pod tym względem jest zieloną wyspą, twardo broniącą się przed kolejnymi falami migrantów, które Unia chce, żebyśmy wpuścili, albo takimi, których Białoruś z Rosją sprowadzają na granicę polsko-białoruską. Robi się z tego dysonans poznawczy i zaczyna się poszukiwanie winnych.
Swego czasu, w 2023 roku, napisałem tekst o tym, jak mocno odbiega narracja polityczna w tym kraju od realnej polityki migracyjnej. Podczas kampanii wyborczej temat migracyjny był jednym z kluczowych. Wszyscy grali na nim, próbując zyskać kilka punktów dla siebie. Natomiast rzeczywista polityka kolejnych rządów od wielu lat pozostawała konsekwentna w tej sprawie. Zaczynając od analiz, które rząd zlecał ekspertom jeszcze w 2018 roku i które były publikowane na oficjalnych stronach i poprzez konkretną doktrynę migracyjną również przecież publicznie dostępną. Do tej pory wszystkie dyskusje wokół kwestii migrantów toczą się na poziomie emocji i narracji wrzucanych do przestrzeni medialnej przez różne obozy polityczne. Te narracje są bardzo dalekie od prawdziwych problemów i realnej sytuacji i są skierowane głównie na zarządzanie emocjami wyborców. Jak wielu z was wie, sam jestem w tym kraju imigrantem, który mieszka tutaj od 18 lat. Przeszedłem wszystkie stopnie na drabinie legalizacji pobytu obcokrajowca w Polsce. Miałem też styczność z tym, jak wygląda i działa w praktyce prawo azylowe, zarówno w Polsce, jak i innych europejskich krajach. Więc spróbuje dziś dyskusję o migracji sprowadzić z poziomu mitów do poziomu realnych problemów – tak, jak ja je widzę.
Część II. Trzy płaszczyzny problemu migracyjnego.
Przede wszystkim trzeba zrozumieć, że ten problem ma 3 różne warstwy, a są nimi: migracja nielegalna, migracja zarobkowa i osoby ubiegające się o ochronę międzynarodową lub już posiadające status uchodźcy. To są trzy różne kategorie ludzi. Mało tego, mamy w Polsce też kilka różnych kierunków, które są dla nas źródłem problemów z imigrantami. Pierwszym jest granica z Białorusią i to jest problem nielegalnej migracji. W przypadku, gdybyśmy na początku tego kryzysu zaczęli masowo przyjmować wnioski azylowe, byłby to problem innego typu – problem z umownymi „uchodźcami”. Umownymi z tego powodu, że ich absolutna większość nie ma żadnej podstawy do przyznania statusu uchodźcy. Ja nie przyjmuję narracji o tym, że winny kryzysowi jest polski rząd, który nie pozwolił na przyjmowanie tych wniosków. Białoruś nie jest tradycyjnym kierunkiem migracji dla tych ludzi. Od samego początku byli oni narzędziem w rękach obcych, wrogich nam służb specjalnych. To one szukały w dalekich krajach chętnych, sprowadzali ich na swój teren i koordynowali te fale nielegalnych migrantów w celu destabilizacji wewnętrznej Polski. Nie można traktować tej sytuacji inaczej niż wojna hybrydowa. Nie jest ważne, co my byśmy zrobili – ten strumień jest sterowany i obce służby będą nim nadal sterować w celu wywołania chaosu. Zbudowanie ściany na wschodzie było jedynym możliwym wyjściem z sytuacji.
Migracja nielegalna
Problem nielegalnej migracji jest dość prosty w naszym wypadku. Najmniej groźny. Nie jesteśmy na dzień dzisiejszy zbyt atrakcyjnym dla takich osób krajem. Jedynie tranzytowym. I nie jesteśmy krajem, gdzie praca na czarno pracowników nisko wykwalifikowanych nie mówiących po polsku jest na tyle masowym zjawiskiem, by ta szara strefa mogła pochłonąć dużą liczbę takich ludzi. Więc nielegalny migrant z odległego kraju za bardzo nie ma co robić w Polsce.
Wnioski o status uchodźcy
Problem uchodźców jest trudniejszy do rozwikłania. Status uchodźcy reguluje od 1951 roku Konwencja Genewska. W Polsce mechanizm ten działa w ten sposób, że obcokrajowiec składa wniosek o ochronę międzynarodową. Oprócz statusu uchodźcy tych form ochrony istnieje jeszcze kilka. Osobie, która stara się o status uchodźcy, jest zabierany dokument tożsamości i ona znajduje się w pełni pod opieką państwa – do momentu aż zostanie jej przyznany odpowiedni status lub dostanie odmowę i wtedy w określonym terminie będzie musiała opuścić kraj. Osoba starająca się o ochronę międzynarodową dostaje tymczasowe zaświadczenie tożsamości zamiast własnych dokumentów i albo może przebywać w odpowiednim ośrodku, albo mieszkać samodzielnie, dostając od państwa wsparcie finansowe. Taka osoba może pracować i prowadzić w kraju działalność gospodarczą na tych samych zasadach, co obywatele Polski. Osoba, która otrzymała status uchodźcy, dostaje kartę pobytu na 3 lata i wsparcie finansowe w postaci zasiłku płaconego maksymalnie przez 12 miesięcy. To wsparcie składa się z kilku części i zapewnia w tym czasie wyżywienie takiej osoby, jej zakwaterowanie, zaspokojenie niezbędnych minimalnych potrzeb i jej integrację (na przykład poprzez naukę języka polskiego).
Osoba starająca się o status uchodźcy jest przesłuchiwana przez odpowiedni urząd i musi udowodnić, że w kraju, z którego uciekła, jest personalnie prześladowana ze względu na… tutaj mogą być różne okoliczności. Ale ważne jest zrozumienie, że to nie może być ogólne zagrożenie, lecz prześladowania dotyczące konkretnie tej osoby i muszą istnieć na to dowody. W sytuacji, kiedy w kraju, z którego taka osoba uciekła, nie istnieje takie personalne zagrożenie, ale jej powrót może narazić ją na niebezpieczeństwo ze względu na wojnę lub inną katastrofę, to takiej osobie może zostać przyznana inna forma ochrony, czyli ochrona uzupełniająca. W praktyce ten status niewiele różni się od statusu uchodźcy. Taka osoba również może otrzymywać wsparcie najdłużej przez okres 12 miesięcy, może pracować i prowadzić działalność gospodarczą. Jedyna różnica polega na tym, że są tutaj inne okoliczności i wystarczy udowodnić, że powrót do kraju grozi nieludzkim traktowaniem, torturami, utratą zdrowia itp. W praktyce w sprawie każdej takiej osoby toczy się postępowanie. Jak jednak pokazuje przykład Krymu z 2014 roku, z którego wtedy przed obawą okupacji całej Ukrainy sporo osób uciekło do Polski i składało wnioski o status uchodźcy, wojna i prześladowanie ograniczone do konkretnego regionu jakiegoś kraju nie jest podstawą do przyznania ochrony w żadnej formie. Krymskim Tatarom odmawiano wtedy zarówno w Polsce, jak i w każdym innym kraju europejskim przyznania statusu uchodźcy – mimo że byli realnie prześladowani przez Federację Rosyjską.
Ukraińcy uciekający przed wojną w swoim kraju nie należą do omawianej kategorii. Nazywamy ich uchodźcami, bo faktycznie nimi są, tyle że w świetle prawa nikt z nich nie ma statusu uchodźcy lub innej formy ochrony w Polsce. Przyjęcie takiej ilości wniosków byłoby dla polskiego państwa po prostu niemożliwe. Tak samo, jak i zapewnienie im wsparcia. Dlatego ci ludzie w Polsce przebywają na podstawie specjalnej ustawy. Ich status nie ma nic wspólnego ze statusem uchodźcy – im przysługiwało tylko jednorazowe wsparcie w wysokości 300 złotych. Poza tym państwo polskie zdecydowało się wspierać Polaków, którzy przyjmowali Ukraińców, w postaci odpowiednich wpłat za każdy dzień przebywania uchodźców w ich domach. Do tego trzeba dodać bezpłatną opiekę medyczną i prawo do świadczenia 800+. Innymi słowy, polskie państwo na ogół prowadziło politykę tymczasowego wsparcia tych ludzi i wspierających ich Polaków na wczesnym etapie (pierwsze kilka miesięcy), oczekując ich dalszej integracji i samodzielnego utrzymywania się. Dalej wsparcie jest nakierowane głównie na dzieci, co ma swoją logikę, biorąc pod uwagę, że większość migrantów z Ukrainy to kobiety z dziećmi i nie da się zaktywizować ich zawodowo, jeżeli nie będą miały możliwości zapewnienia swoim dzieciom opieki.
Pakt migracyjny
A teraz przejdziemy do aktywnie omawianego w tej chwili tzw. Paktu Migracyjnego, o który Polska toczyła spór z unijnymi instytucjami przez wiele lat i można uznać, że w końcu go przegrała, ponieważ w maju tego roku został on przyjęty przez Radę Europejską większością głosów, pomimo sprzeciwu Polski i dwóch innych krajów. Trzeba dodać, że przeciwko głosowali wtedy już przedstawiciele nowego polskiego rządu. I nic to już nie dało. Sam Pakt przewiduje mechanizm solidarności z krajami objętymi kryzysem migracyjnym. Ten mechanizm jest obowiązkowy. Ale nie przewiduje on obligatoryjnej relokacji migrantów. Kraje mogą zamienić relokację na wsparcie finansowe krajów, które przyjmują tych migrantów. Albo za zgodą obu stron kraj może wysłać wsparcie w postaci sprzętu i ludzi.
Sam mechanizm relokacji dotyczy właśnie wspomnianego wyżej problemu ludzi starających się o ochronę międzynarodową. Bo to o ten proces właśnie w tym wszystkim chodzi. Mówimy stereotypowo, że migranci na zachodzie „żyją na zasiłkach i nie pracują”. Ale co to oznacza w praktyce? Oni masowo składają wnioski w tych krajach, do których docierają, głównie południowych. Zgodnie z dotychczasowym unijnym prawem, krajem odpowiedzialnym za rozpatrzenie wniosku jest ten, do którego dotarła taka osoba jako pierwszego. Czyli jeżeli taki migrant dotarł do Włoch i przedostał się przez Włochy do Francji czy Niemiec, to te dwa ostatnie kraje mają podstawę do odmowy przyjęcia wniosku i mogą wysłać migranta z powrotem do Włoch. A nielegalny migrant, który przedostał się na przykład przez granicę polsko-białoruską i dotarł do Niemiec, również może stamtąd zostać wysłany z powrotem do Polski, ponieważ tylko w Polsce może złożyć wniosek o ochronę.
Duży napływ tego typu migrantów do pojedynczych krajów może bardzo szybko przeciążyć ich system migracyjny, w wyniku czego nie jest on w stanie zbadać każdej sprawy i wydać odpowiedniej decyzji. A w tych warunkach jest on zmuszony przez długi czas trzymać tych ludzi w stanie zawieszenia z tymczasowymi papierami i utrzymywać ich do momentu wydania decyzji. Jednocześnie nie da się ich efektywnie kontrolować, więc w momencie wydania negatywnej decyzji zazwyczaj nie można ich zlokalizować, w związku z czym stają się oni nielegalnymi migrantami. Oni też, przedostając się do innych krajów, mogą i tam składać kolejne wnioski, mając nadzieję, że system (po raz kolejny przeciążony) nie rozpozna, że go okłamują. Zatem sens relokacji polega na zmianie reguł odpowiedzialności kraju, w którym wniosek został pierwotnie złożony. Taki kraj jak Włochy chce przekazać tę odpowiedzialność innym. Z innej strony prawo unijnie zmienia się również w ten sposób, że służby migracyjne krajów, gdzie wniosek zostaje złożony, mają więcej uprawnień do odmawiania przyjęcia wniosku na wstępie – jeżeli okazuje się już po wstępnym przesłuchaniu, że żadnych podstaw do ochrony nie ma.
Zagrożenie z zachodu?
Co mechanizm relokacji oznacza dla Polski? Tak jak napisałem wyżej, kraje takie jak Polska, które same znajdują się pod presją migracyjną, mają prawo zamiast relokowania tych migrantów, wesprzeć finansowo inny kraj unijny w stanie kryzysu migracyjnego. Na ile jest to sprawiedliwe, biorąc pod uwagę, że Polska, mając sztuczny kryzys migracyjny na swojej granicy, musi wydawać na jego zażegnanie spore środki? Polska sama musiałaby być stroną, do której wsparcie unijne jest kierowane, a nie na odwrót. I chyba pod tym względem możemy się zgodzić, że nie byliśmy w stanie obronić naszych interesów na poziomie unijnym, w odróżnieniu od Włochów, Greków i Hiszpanów.
Co natomiast, jeśli zdecydujemy się na relokację do nas migrantów proszących o ochronę międzynarodową w krajach południowych? Unia nie narzuca krajom żadnych kwot osób, które muszą zostać przyjęte. Podane jest, że musi to być minimum 30 tysięcy na całą Unię rocznie. Co to oznacza w praktyce? Cała procedura pozostaje taka sama. Migrant składa wniosek, on jest rozpatrywany indywidualnie i jeżeli nie ma podstaw do przyznania statusu uchodźcy, jest deportowany, a jeżeli są – otrzymuje taki status i wsparcie finansowe przez 12 miesięcy. W rzeczywistości tylko niewielki procent ludzi ubiegających się o ochronę międzynarodową ma realne podstawy, by ją otrzymać. Dotyczy to osób z krajów zdestabilizowanych wewnętrznie, krajów w stanie wojny lub autorytarnych reżimów, prześladujących otwarcie swoich obywateli. Większość ludzi po prostu liczy na to, że po złożeniu wniosku dostanie tymczasowe papiery i umknie jakoś systemowi, żeby w jakikolwiek sposób zahaczyć się w Europie. Nawet jeśli Polska, zamiast wspierać Włochy czy Grecję finansowo, zgodnie z nowymi przepisami, zdecydowałaby się tych migrantów przyjmować, będzie tu mowa o maksymalnie kilku tysiącach ludzi rocznie, z których realne uprawnienia, żeby w Polsce zostać, będzie miało kilkaset z nich. W tej sytuacji wszystko zależałoby od wydolności polskiego systemu i tego, jak szybko byłby on w stanie zbadać sprawy tych ludzi i wydalić jednostki bezpodstawnie starające się o status uchodźcy. Oczywiście wydalenie takich osób to też problem sam w sobie, bo często nie wiadomo gdzie ich wysyłać i jak pod względem technicznym i organizacyjnym ma to wyglądać.
Tak czy inaczej, mało prawdopodobne jest, żeby pakt migracyjny spowodował dla nas jakieś duże problemy pod tym względem. Większym problemem nie jest sama relokacja tych migrantów, ale fakt, że Polska nie była w stanie na poziomie unijnym bronić własnych interesów i pakt został przyjęty pomimo jej sprzeciwu i uwag. My, przyjmując na siebie zobowiązania w ramach paktu, nie otrzymaliśmy prawie nic w zamian – mimo że sami borykamy się z problemem nielegalnej migracji.
Migracja zarobkowa
Ostatnim tematem, nad którym warto pochylić się, jest kwestia migracji zarobkowej. Sytuacja demograficzna w Polsce w tej chwili przechodzi ze stanu ciężkiego do stanu katastrofalnego. Statystyki z 2023 roku okazały się być gorsze niż przewidywania jakichkolwiek prognoz. Współczynnik dzietności w Polsce spadł z 1,29 w 2022 roku do 1,18 w 2023 i należy do jednego z najgorszych w Unii Europejskiej, mocno poniżej średniej. W tym kraju każda analiza sytuacji demograficznej od dawna stwierdza, że jest to największe wyzwanie dla Polski na najbliższe dekady i największy problem dla polskiej gospodarki, który będzie hamował jej rozwój. Nie ma więc nic dziwnego w tym, że realna polityka każdego z polskich rządów polegała na przyciąganiu do kraju rąk do pracy z zewnątrz.
Zaczęło się około 10 lat temu, kiedy uproszczono procedurę przyjmowania do pracy osób z szeregu krajów zza wschodniej granicy Polski. Po uruchomieniu ruchu bezwizowego z Ukrainą, obywatele tego kraju otrzymali możliwość legalnej pracy nawet w ramach 3-miesięcznego przebywania w Polsce w ramach tego ruchu. Jeszcze większe ułatwienia wprowadzono dla określonych grup zawodowych, w których deficyt pracowników był największy. Rządy Prawa i Sprawiedliwości z biegiem lat konsekwentnie też upraszczały i usprawniały procedurę legalizacji pobytu dla pracowników ze wschodu. Ukraińcy i Białorusini przestali być tymczasowymi pracownikami sezonowymi i otwarto im drogę do dość łatwego dostępu do stałego pobytu i obywatelstwa. Typowy emigrant zarobkowy zza wschodniej granicy, wjeżdżając do Polski na podstawie wizy lub ruchu bezwizowego i znajdując legalną pracę, może przed upływem terminu ważności tej wizy złożyć wniosek o pozwolenie na pobyt czasowy, który ze względu na pracę standardowo jest u nas wydawany na 3 lata. Swego czasu osoba starająca się o taką kartę pobytu musiała posiadać zameldowanie i potwierdzenie posiadania lokalu własnego lub wynajętego. W tej chwili warunki maksymalnie uproszczono. Minimalna krajowa i umowa na czas określony lub nieokreślony stanowi podstawę dla otrzymania karty pobytu czasowego na 3 lata. Po 5 latach stałego przebywania w Polsce obcokrajowiec może złożyć wniosek o pobyt rezydenta długoterminowego. Warunkiem jest tu również zdanie egzaminu z języka polskiego na poziomie B1. Kolejne 3 lata przebywania w kraju na podstawie zezwolenia na pobyt rezydenta długoterminowego daje obcokrajowcowi podstawę do starania się o obywatelstwo polskie. Inaczej mówiąc, najkrótsza droga dla emigranta zarobkowego od wizy roboczej do obywatelstwa to stałe zatrudnienie + znajomość polskiego + około 9 lat stałego przebywania w kraju.
Sytuacja demograficzna jest ciężka oczywiście nie tylko w Polsce. W krajach sąsiednich – na Białorusi i Ukrainie – wcale nie jest ona lepsza. Naturalną konsekwencją było więc to, że w pewnym momencie cały ten „zasób” ludzi się wyczerpał – nawet biorąc pod uwagę wielki ruch ze wschodu w wyniku wojny z Rosją i naciski reżimu Łukaszenki na nielojalnych obywateli. Nic więc dziwnego, że polski rząd doszedł do wniosku, że musi starać się o sprowadzaniu imigrantów z krajów dalej położonych. Od kilku lat prowadzimy więc politykę wydawania wiz roboczych, preferując konkretne zawody w obszarach, w których mamy deficyt rąk do pracy. Zauważyłem, że w Polsce dominuje przeświadczenie, że te osoby, których jest tu prawdopodobnie już kilkaset tysięcy, przyjeżdżają do kraju głównie sami, bez rodzin i przebywają tu tymczasowo dla wykonywania konkretnej pracy. W obu wypadkach jest to mit. Tak, na wczesnym etapie tak będzie to wyglądało z większością takich pracowników, lecz trzeba jasno sobie zdawać sprawę z tego, że wobec tych ludzi obowiązują te same przepisy, co w przypadku Ukraińców czy Białorusinów. Jeszcze 5 lat temu gołym okiem można było w każdym polskim urzędzie do spraw obcokrajowców przekonać się, że absolutna większość osób w tamtejszych kolejkach to Ukraińcy. Teraz już tak nie jest. W tej chwili taka kolejka składa się z osób z różnych krajów i kontynentów. Wizyta w takim urzędzie oznacza tylko jedno – staranie się o pobyt tymczasowy lub stały. Tu obowiązują te same reguły, które opisałem wyżej. Taki pracownik z Afryki czy Azji po otrzymaniu karty pobytu ma pełne prawo na sprowadzenie do Polski rodziny i po kilku latach na staranie się o stały pobyt. Więc nie warto budować sobie iluzji – prawo, które obowiązuje w tym kraju, doprowadzi do tego, że tysiące takich osób otrzyma polskie obywatelstwo już za 8-10 lat.
Narracja vs rzeczywista polityka
Jeśli chodzi o stan obecny, można uznać, że Polska jako państwo prowadzi dość rozsądną politykę migracyjną, wpuszczając do kraju przede wszystkim obcokrajowców, którym łatwo jest zintegrować się ze społeczeństwem. Zaś w wypadku migrantów z odmiennych kultur i odległych krajów Polska stara się unikać wpuszczenia dużej liczby migrantów nielegalnych lub azylantów, których przebywanie wiąże się z obowiązkiem finansowego wspierania ich przez pierwszy rok ich przebywania w kraju. Polska koncentruję się na sprowadzaniu do kraju rąk do pracy. Przy czym preferując zawody, których brakuje na polskim rynku. Polscy pracodawcy też są zainteresowani w stabilnym zatrudnieniu pracowników, więc polityka państwa jest dość otwarta w tej chwili na osiedlenie się tych ludzi w kraju. Co samo w sobie nie jest złym pomysłem – pod warunkiem że państwo też dba o zintegrowanie tych ludzi z polskim społeczeństwem i pod warunkiem że to społeczeństwo akceptuje ten stan rzeczy. Polityka w stosunku do uchodźców wojennych z Ukrainy też prowadzona była w sposób bardzo racjonalny. Polska stworzyła osobną procedurę dla takich ludzi i specjalny status prawny – po to, by nie stwarzać sytuacji, w której w kraju pojawi się kilka milionów ludzi ze statusem uchodźcy. Wiązałoby się to bowiem z poważnymi dodatkowymi wydatkami z budżetu i problemami z aktywizowaniem tej grupy imigrantów. Dla uniknięcia tarć, wsparcie państwa było ukierunkowane na Polaków, którzy wspierali Ukraińców na początku wojny samodzielnie. Natomiast dalsza pomoc procedowana była w ten sposób, żeby jak najszybciej zaktywizować tych ludzi i pozwolić im nie tylko samodzielnie się utrzymywać, ale i przynosić zysk polskiej gospodarce. I statystyki pokazują, że to się udało, więc poradzenie sobie z kryzysem uchodźczym można moim zdaniem niewątpliwie uznać za sukces polskiego rządu. Całość tej polskiej polityki migracyjnej można w uproszczeniu określić jako: „Polska chce rąk do pracy, a nie do pobierania zasiłków”. Na dzień dzisiejszy to się udaje.
Jednak nie oznacza to, że można uznać całość polskiej polityki migracyjnej za sukces. Największym problemem w moim rozumieniu jest rozjeżdżanie się narracji w dyskusji społecznej i polityce z realnym czynem i konsekwentnie realizowaną strategią w tym zakresie. Polscy politycy wszystkich partii przyzwyczaili się już, że temat migrantów jest bardzo wygodny do manipulowania opinią publiczną. Bo jest on prosty, zrozumiały dla każdego i budzi emocje. Z tego powodu opinia publiczna jest aktywnie nakręcana w stylu „Islam i czarnoskórzy Afrykanie zajmują Paryż, a w tym czasie u nas jest cisza i spokój bez migrantów”. Po czym wsiadasz w takim Chrzanowie do autobusu jadącego 35 km do Katowic i on się psuje po drodze. A ty nie jesteś w stanie porozumieć się z kierowcą, bo jest on Pakistańczykiem, który w ogóle nie mówi po polsku. I tu zaczyna się problem, bo masz dysonans poznawczy. Z powodu tej gry polityków w „antyimigrancką twierdzę” ja wątpię, żeby społeczeństwo w tym kraju było gotowe na zmiany, które już się tutaj dzieją. To jest potencjalne źródło napięć i konfliktów.
Kolejnym problemem jest to, że, jak się wydaje, państwo nie bardzo ma strategię na integrację przyjeżdżających ludzi na szeroka skalę. W Polsce mamy mnóstwo programów i ośrodków, które zajmują się integracją obcokrajowców. Takie ośrodki istnieją choćby przy każdej większej uczelni. Jednak skala zjawiska już teraz mocno przerasta ich zdolności, a państwo nie ma żadnej strategii, żeby zachęcać przybyszy do asymilacji. To wymaga pomysłu, ukierunkowanego wysiłku organizacyjnego, odpowiedniego finansowania, zmian prawnych, odrobinkę wymuszenia na tych ludziach, żeby sami podjęli ten wysiłek. A dziś wydaje się, że po prostu to sobie odpuszczamy. Wpuszczamy ludzi, dajemy im pracę i uważamy, że jakoś to będzie. To jest złe podejście. Bo czy to jest obcokrajowiec ze statusem uchodźcy, któremu płacimy zasiłek, czy pracujący w fabryce obcokrajowiec, to nadal są to osoby o bardzo odmiennej od naszej kulturze i stylu życia. Oczywiście dobrze, że dbamy o to, by jak najwięcej ludzi w tym kraju pracowało, ale jeżeli nadal po wpuszczeniu imigrantów nie zadbamy o to, by oni nauczyli się języka, otrzymali niezbędną wiedzę o naszej kulturze, stylu życia i naszych obyczajach, to gwarantuję wam, że po jakimś czasie będziemy mieli wykluczone ze społeczeństwa getta, żyjące własnym życiem, oderwanym od życia reszty społeczeństwa.
Musimy po pierwsze uświadomić sobie, w jakiej sytuacji się znajdujemy, oddzielić mity i manipulację od faktów. Musimy być szczerzy sami wobec siebie i zacząć poważną dyskusję na temat przyszłości tego kraju. Katastrofa demograficzna w Polsce to już nie jest problem przyszłości. To już się wydarzyło. Jeżeli w tym roku mamy rekordowo niską liczbę urodzeń, to oznacza, że za 30-35 lat będziemy mieli jeszcze mniejszą liczbę urodzeń. Tego problemu nie da się po prostu sobie odpuścić. Choć z drugiej strony w państwie demokratycznym to społeczeństwo decyduje o tym, co jest dla niego ważniejsze. Jeżeli uzna, że trzeba poświęcić przyrost PKB dla zachowania jednorodności tkanki narodu polskiego, to jego prawo. Ale nie można po prostu nic nie robić albo robić jedno, a wmawiać sobie coś zupełnie innego. Trzeba wydorośleć i albo uznać, że nas nie stać na tego typu zmiany w Polsce, albo uświadomić sobie, że za 10-20 lat ten kraj mocno się zmieni. Zaakceptować te zmiany i wziąć się za budowanie mechanizmów, które pozwolą uniknąć błędów naszych zachodnich sąsiadów, borykających się z problemem migracyjnym o wiele dłużej niż my.
______________________________________________________________
Zachęcam do wspierania mojej niezależnej publicystyki:
Patronite.pl: https://patronite.pl/Frontiersman
buycoffee: https://buycoffee.to/frontiersman
Patreon: https://www.patreon.com/frontiersmannews
Zostaw komentarz