To już taka nasza „świecka tradycja”, zbliża się w styczniu finał WOŚP i zaczyna się – z jednej strony- nawalanka w Owsiaka. Z drugiej kontynuowany jest proces jego „kanonizacji”. A prawda – jak zwykle – leży pośrodku. Uporządkujmy więc- bez emocji – wszystkie „za” i „przeciw”.
Osobiście wolę pomagać komuś osobiście, z imienia i nazwiska. Kiedy znam jego potrzeby i wiem, na co chce wydać pieniądze. Ale to ja. Ale jest wielu ludzi, którzy chętnie biorą udział w rozmaitych akcjach charytatywnych. Im ich więcej, tym lepiej . Wiem, że muszą one być nagłaśniane w mediach bo to gwarantuje ich finansowy sukces. Choć – moim zdaniem – z umiarem. Tak by osoby organizatorów nie przysłoniły zbożnego celu kampanii.
Z WOŚP jest – moim zdaniem – inaczej, mam czasami wrażenie, że to nie Owsiak zbiera na sprzęt medyczny dla dzieci, ale dzieci zbierają po to by kręciła się karuzela Owsiaka. Do końca świata i o jeden dzień dłużej choć efekty są bardzo wymierne co widać po ilości sprzętu medycznego z serduszkiem WOŚP.
„Za”
WOŚP jest fenomenem w skali świata. To największa akcja charytatywna z udziałem tysięcy wolontariuszy zbierających datki prawie na całym świcie. Wciąga dorosłych i dzieci, które w ten sposób mogą nauczyć się pomagania i co ważniejsze, empatii. Łączy dziesiątki tysięcy ludzi bez względu na płeć, wiek, religię, status społeczny we wspólnym dziele pomagania. I nie można nie doceniać tego solidarnego zrywu serc. Tak mało mamy dziś prawdziwej solidarności. Do tej pory, dzięki zebranym przez nią pieniądzom wyposażono setki szpitali w najnowszy sprzęt medyczny, który uratował tysiące dzieci i pomaga im w procesie diagnostyki i leczenia. I chwała WOŚP za to.
„Przeciw”
Problemem jest sam Owsiak, który upolitycznił WOŚP publicznie okazując sympatię oraz wsparcie Koalicji Obywatelskiej.
Można spokojnie powiedzieć, że jest „ambasadorem Tuska” co sprawia, że otrzymuje cięgi od Zjednoczonej Prawicy, która – wrzucając wszystko do jednego worka – ciągle dezawuuje WOŚP. Jak choćby ostatnio wypominając mu, że nie dał na powodzian tyle ile obiecał.
Jej tuba propagandowa, TV Republika, zachęca wręcz by nie dawać Owsiakowi tylko jej, co jest już obrzydliwe bo jest podmiotem komercyjnym, a nie fundacją charytatywną.
Niestety, swymi publicznymi wypowiedziami i zachowaniem, Owsiak sam się o to prosi. Mógłby tego uniknąć dystansując się od wszystkich graczy na polskiej scenie politycznej.
Owsiak też niechętnie mówi o pieniądzach fundacji. Jakby miał coś do ukrycia czym prowokuje zarzuty, że z kasą z WOŚP jest coś nie tak.
A to jego bezwzględny obowiązek by odpowiadać na każde pytanie dotyczące zebranych darowizn.
Nawet jeśli je zadają nieprzychylne mu media. Nie robi nikomu łaski, a obrażanie się na pytających, tylko ich umacnia w przekonaniu, że robi jakieś szwindle.
Do tego dochodzi ten cały ideologiczny kontekst zawarty w nawoływaniu „róbta co chceta”. Wielu ludziom wyznających tradycyjne wartości to się nie podoba.
No i to podprogowe wciskanie ludziom, że kto nie jest z WOŚP i nie nosi na odzieży serduszka z jej logo, jest kimś gorszego sortu. Zacofańcem, katotalibem, pisiorem.
Wystarczy publicznie napisać w mediach społecznościowych, że nie daje się na Owsiaka, a obrywa się cięgi od jej akolitów.
Owsiak nie jest ani demonem ani „świeckim świętym”, a założona przez niego WOŚP czyni więcej dobra jak zła. Kto ma ochotę ją wspierać, niech to robi. Kto woli inne akcje charytatywne, ma duży wybór.
Ale zarówno zwolennicy jak i przeciwnicy Owsiaka winni mieć na uwadze, że w ostateczności nie oni są najważniejsi. Tylko obdarowani.
Zostaw komentarz