Ten przypadek pracy magisterskiej to kuriozum na skalę światową, bo nawet nie ogólnopolską. Gdyby Andrzej Adamczyk, posadzony na fotelu ministra infrastruktury i czegoś tam jeszcze przez Beatę Szydło, a potem tam utwierdzony przez PO(mór)awieckiego, napisał pracę o jakichś tam wynalazkach wojskowych, mających wpływ na bezpieczeństwo państwa polskiego, to nie dziwiłbym się temu, że jego pracę magisterską się utajnia. Jednak to jest praca z obszaru, którego nawet sam Adamczyk nie potrafi prawidłowo określić, więc z pewnością nie ma ona takiego charakteru.
Ciekaw jestem jak moi koledzy z różnych uczelni, w tym Uniwersytetu Pedagogicznego, zasiadający w różnych organach akademickich zajmujących się procedurami awansowymi: zareagują na te informacje lub też w ogóle się na ten temat wypowiedzą. Ja osobiście od kilku lat, mając wiedzę, że Leszek Kraskowski chce się zapoznać z pracą magisterską Andrzeja Adamczyka (czytaj więcej) i by nie dublować jego działań, w inny sposób chciałem uzyskać informacje o pracy magisterskiej Andrzeja Adamczyka, np. prowokując go swoimi wypowiedziami, by uniósł się honorem i np. w PDF-ie mi tą swoją pracę magisterską przesłał.
Czyżby praca magisterska Andrzeja Adamczyka była takim dnem, że wstydzi się jej, rzekomy jej autor lub też uczelnia, a może promotor??? Zresztą, gdyby nie było tam jakichś innych powodów ujawnienia tej pracy, to nawet przy słabości tej pracy, bo przecież różne są poziomy prac magisterskich, nikt z tego powodu problemu by nie robił. A Andrzej Adamczyk tytanem intelektu nie jest, o czym wszyscy wiedzą.
Od wielu lat postuluje, by każda praca dyplomowa, awansowa i naukowa, nie dotykająca spraw, które można by było uznać za strategiczne i ważne dla polskiej suwerenności, powinna być publicznie udostępniana, łącznie z jej recenzją, np. w publicznym repozytorium prowadzonym przez Ministerstwo odpowiadające za szkolnictwo wyższe i naukę. To nie jest żaden problem przy dzisiejszych możliwościach technologicznych. Wystarczy stworzyć taką bazę i prawny obowiązek wprowadzania takiej pracy przed jej obroną lub publikacją.
Powodów takiego stanu jest kilka – podam tylko trzy:
1. na uczelniach publicznych za pracę dydaktyczną się płaci z pieniędzy publicznych;
2. na wszystkich uczelniach, mających określony status uzyskuje się poświadczenie kompetencji i status uprawniający do zajmowania stanowisk i wykonywania określonych zawodów;
3. często te publikacje powstają jako końcowy efekt publicznych grantów i mają poświadczać wykonanie określonych czynności badawczych, ich ujawnienie byłoby podstawą do weryfikacji zasadności wydatkowania publicznych pieniędzy. Ochrona danych osobowych nie ma tu w ogóle zastosowania, bowiem nie wskazuje się na takie dane, które miałyby charakter wrażliwy.
Brak reakcji Ministerstwa odpowiadającego za naukę i szkolnictwo wyższe na takie kuriozum jak sprawa pracy magisterskiej Andrzeja Adamczyka rodzi pytanie o nepotyzm i kumoterstwo. Czas wreszcie naprawdę uwolnić polską naukę i szkolnictwo wyższe od takich patologii, jak w przypadku pracy magisterskiej Andrzeja Adamczyka.
Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.
https://zrzutka.pl/c98xh9