Na temat wolty Michała Kołodziejczaka pojawiają się różne oceny. O jej ideowym aspekcie nie będę nic pisał, bo w przypadku tego pana, nic takiego nie miało miejsce, by jakiekolwiek idee mu przyświecały. Był to taki pospolity warchoł. I choć niektórzy mają rację, że faktycznie Kołodziejczak wykorzystał rolników (http://pressmania.pl/michal-kolodziejczak-brak-moralnego-kregoslupa/), to jednak moim zdaniem nie był Kołodziejczak tu podmiotem, ale przedmiotem prowadzonym na sznurku przez mądrzejszych i cwańszych od niego.
W tym też przywołanym przeze mnie artykule jest fajny mem pokazujący uległość we wzroku Kołodziejczaka i przebiegłość Tuska. Bo nadal uważam, że to Tusk przyszedł do Kołodziejczaka, by w trakcie kampanii wyborczej rozdmuchał sprawy rolne przeciw PiS-owi. Ale i tu Tusk się przeliczył:
1. Ci, którzy popierali Kołodziejczaka pokazali mu figę. I pojawia się problem jak znajdzie on wystarczające środowisko rolnicze, bo nie na wsi (chyba, że ze WSI), którzy na tyle wstrząsną Polska, by Kaczyński się przestraszył?
2. Jak Kołodziejczak przekona kontestatorów, którzy choć sprawami rolnictwa się nie interesowali, jednak uważali, że stworzył on ruch protestujący przeciwko PiS-owi. Nie było ich wielu, ale jednak byli?
I ostatnia kwestia. Sondaże sondażami, ale nawet jak najbardziej metodologicznie przeprowadzone, nie pokazują one prawdziwego nastawienia Polaków do ugrupowań politycznych. Piszę to na marginesie ostatniego euforycznego sondażu (http://pressmania.pl/dudek-w-wiadomosciach-co-sobie-widzowie-pomysla/), z którego wynika, że PiS i PO zyskują, a traci Konfederacja i jednocześnie trend jest taki, że PO szybciej zyskuje niż PiS.
Wiele osób – właśnie mieszkających na wsi, bo im jest tu wygodniej niż w miastach i miasteczkach, w swoich rodzinach łączących rolnictwo (np. sadownictwo) i pracujących w budżetówce (np. nauczyciele) nie przyznaje cię otwarcie, że zagłosuje na PiS, bo im wstyd. Boją się też krytyki. Jednak jednoznacznie deklarują, że za PiS żyje się im lepiej i na PiS oddadzą głos. Tego sondażownie nie biorą pod uwagę.
Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.
Zostaw komentarz