Część osób, wcale nie taka mała, w różnego rodzaju dyskusjach, na ogół gdy kończą się argumenty ad meritum, zaczynają jazdę ad personam. Nie lubię tych sytuacji, gdyż są przesiąknięte, gniewem, nienawiścią, żółcią i chęcia poniżenia.

Z drugiej jednak strony patrząc, uświadamiają mi moją biedę, która staje się w istocie moim bogactwem.

Bo co złego jest w tym, że jako 13-letni chłopak interesowałem się i to bardzo geografią i historią, a jedyną dostępną olimpiadą w tym zakresie była Olimpiada wiedzy o ZSRR. Pochłaniałem do późnej nocy książki o tym obszarze, niestety tylko te dostępne w tamtym czasie, za komuny. Dzięki temu jednak moja wyobraźnia dotycząca tego, co na wschód od Polski jest o wiele bogatsza od wielu moich rówieśników. Udział w olimpiadach wiedzy o ZSRR nie zbudowałwe mnei szacunku dla komunistycznego reżimu ale szacunek dla ludów zamieszkujących to państwo.

Co złego jest w tym, że kilka lat pracowałem jako ratownik w miejscowym zakładzie komunalnym. Praca jak praca, parę razy udało mi się komuś uratować życie, setki razy opatrywałem rany. W dni deszczowe grywało się w pingponga, w najbardziej słoneczne dyskutowało o tym, kto posadził tę cholerną choinkę między małym i dużym basenem, bo za mojej kadencji naliczyliśmy około 40 ojców tej sadzonki, a każdy przysięgał, że sadził osobiście i w pojedynkę. To był też ten czas, gdy kobiety bardziej interesowały sie mną, niż ja kobietami, bo głowę miałem w nauce i filozofowaniu.

Co wreszcie złego w tym, że skończyłem ATK, później UKSW? Uczelnie publiczne, a nawet gdyby były kościelne, to co? Zadżumiony byłbym? Spotkałem tam wielu wartościowych ludzi, w tym spoich mistrzów, którzy nauczyli mnie myślenia według wartosci, nie według interesów. Nauczyli mnie odróżniać prawdę od kłamstwa i dobro od zła, ale przede wszystkim pokazali mi bezmiar mojej niewiedzy i zachęcili, bym choć trochę go ograniczył, w czym oni mi bardzo pomogli. Nauczyli mnie pokory…

Nie ukrywam, że jest mi bardzo przykro, gdy ktoś, kto zupełnie mnie nie zna, a kto chce jedynie wylać swoją żółć i nienawiść, odwołuje się do tych trzech ważnych w moim życiu epizodów. I choć mogę sobie tłumaczyć, że dana opinia jest niesprawiedliwa i pochopna, to jednak za każdym razem jest bolesna. Nie da się tego ot tak wziąć w nawias.

Autor: prof. Radosław Zenderowski
Polski socjolog i politolog, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny w Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Studiów Europejskich Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik tej katedry.