Słucham jednego, słucham drugiego. Obydwa słabe, do bólu ustawione. Tabuny klakierów, usłużnych dziennikarzy, dziennikarskich prostytutek.
To jest zwyczajna kpina z obywateli i demokracji. Płakać się chce nad tymi żałosnymi przedstawieniami. To już nie jest kiełbasa wyborcza, ale najtańsza, wzbogacana papierem toaletowym parówka wyborcza. Tu już idzie wyłącznie o władzę, nie o jej legitymizację, nie o budowanie RACJI ją uzasadniających.
Nie cofam swoich słów, że tu w istocie chodzi o starcie różnych cywilizacji i diametralnie różnych wizji Polski. Ale dlaczego ta walka jest taka siermiężna, na młoty i dzidy, nie na argumenty i pomysły? Pewnie dlatego, że jako naród nie zasłużyliśmy sobie na inną. Bo zgnuśnieliśmy, bo wymieniliśmy skrzydła na laptopy, ale i lemiesze na dzidy. Bo więcej wymagamy od innych, a niewiele od siebie.
Tracimy swą wolność odzyskaną i okupioną krwią i upodleniem ludzi Solidarności. Stajemy się niewolnikami i zakładnikami ludzi, którzy dla wygranej politycznej są w stanie zrobić bardzo dużo, czasem wszystko. Mądrym profesorom, ludziom naprawdę światłym, którzy protestują przeciwko temu, co się wyprawia w naszej polityce, już nie zakłada się knebli. Po prostu się ich zagłusza skowytem swoich akolitów, podnieconych wizją przyszłych profitów władzy. Znam kilku mądrych profesorów, którzy już niestety się poddali, już nie walczą, a od których usłyszałem jedno: Żal mi Ciebie, bo my przynajmniej odchodzimy na emeryturę… Trudno i przykro mi się z nimi rozmawiało.
Konkluzja: to ani nie PO, nie PiS jest winien temu wszystkiemu. Nie zagranica, nie wewnętrzni wrogowie. Z nimi byśmy sobie jakoś poradzili, gdyby nie główny sprawca tego zła: konformizm – gnóśność – głupota – samozadowolenie.
Boże, jakie to wszystko straszne.
Autor: prof. Radosław Zenderowski
Polski socjolog i politolog, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny w Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Studiów Europejskich Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik tej katedry.
Zostaw komentarz