Pamiętamy jak władze PiS, zdecydowały o zmianie premier Beaty Szydło na awansowanego z wicepremiera na premiera Mateusza Morawieckiego.

Premier Szydło stanowczo występowała w relacjach z Komisją Europejską: „Nie będziemy uczestniczyć w szaleństwie brukselskich elit.”

Rząd Zjednoczonej Prawicy potrzebował jednak w miarę dobrych relacji z UE. Wydawało się, że premier Morawiecki będzie w stanie takie pozytywne dla Polskie relacje zbudować. Finansista, były doradca Tuska miał przecież przemawiać w Brukseli innym językiem niż premier Szydło. Miał być bardziej strawny dla „europejczyków”.
Trzeba też zauważyć, że premier Morawiecki robił wiele, aby tak się stało. Niestety te zabiegi nie zdały się na nic; fundusze KPO były nadal zablokowane, Polska oskarżana w Brukseli, że łamie praworządność ciągle była „chłopcem do bicia”, a Ursula von der Leyen jawnie wspierała Donalda Tuska i robiła wszystko, aby „opozycja totalna” odebrała PiS władzę.

Wybory prezydenta w Polsce, przebieg kampanii i wygrana Karola Nawrockiego potwierdziły, że kierunek centrowo-liberalny, zabiegający od dobre relacje z „unijczykami” prowadzi PiS do przegranej.

Jarosław Kaczyński wyciągnął z tego wnioski i dlatego najpierw PiS poprał kandydaturę Karola Nawrockiego na prezydenta, a następnie wskazał jako kandydata na przyszłego premiera prof. Przemysława Czarnka.

Tego kierunku działań obranego przez władze PiS i prezesa Kaczyńskiego nie podziela były premier Morawiecki. A powinien!

Autor: prof. Romuald Szeremietiew
Polski polityk, publicysta, doktor habilitowany nauk wojskowych specjalista w zakresie obronności (habilitacja „O bezpieczeństwie Polski w XX wieku”), nauczyciel akademicki, m.in. profesor nadzwyczajny Akademii Obrony Narodowej i Akademii Sztuki Wojennej, więzień polityczny PRL, poseł na Sejm III kadencji, były wiceminister i p.o. ministra obrony narodowej.