Formalnie ruszyła kampania wyborcza przed wyborami prezydenta naszej Ojczyzny.
Nieformalna… czy jak to się teraz określa „prekampania”, trwa już od kilku miesięcy, a właściwie… zgodnie ze starą prawdą – toczy się od chwili zaprzysiężenia urzędującego Prezydenta.
Zgodnie z decyzją Marszałka Sejmu, nowego prezydenta wybierać będziemy 18 maja i… prawdopodobnie 1 czerwca bieżącego roku.
Do 24 marca, komitety wyborcze muszą przedstawić PKW zgłoszenie, wraz ze zgodą kandydata na kandydowanie oraz listę 1 000 osób popierających inicjatywę utworzenia komitetu.
Od tego momentu Komitet może prowadzić agitację wyborczą oraz zbierać podpisy osób wspierających kandydata.
Do rejestracji kandydata wymagane jest zgłoszenie poparte przez co najmniej 100 000 wyborców, którzy swoje poparcie muszą potwierdzić poprzez podanie swoich danych i podpis na liście.
4 kwietnia, o godzinie 16.00 zakończy się możliwość rejestracji kandydatów.
Zarejestrowani kandydaci znajdą się na kartach wyborczych.
Tyle na temat terminarza i czynności formalnych.
Zaczął się okres… polowania na nasze podpisy.
Nasze – ca 29 milionów osób uprawnionych do wyboru prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej.
Kilkanaście osób, które uznały że są godne sprawowania tej funkcji, partie które ich wyznaczyły oraz ich wielbiciele skupieni w komitetach wyborczych, rozpoczynają właśnie poszukiwanie naszego poparcia.
Zarejestrowanie Komitetu i zebranie 1 000 głosów do tego potrzebnych, dla większości z nich nie będzie problemem. Większości z nich, ich zaplecze polityczne powinno do tego wystarczyć.
„Schody”… zaczną się po zarejestrowaniu Komitetu.
Po 24 marca, wszystkie komitety będą… ścigały nas na ulicach, szukały nas w internecie, psuły nam zabawę na imprezach zbiorowych i… ogólnie zawracały nam głowę gdzie tylko zdołają nas dopaść.
Muszą.
Około 100 partii politycznych zarejestrowanych w naszym kraju… z których tylko nieco ponad połowa (66 w 2022) prowadzi realną działalność, deklarowało w 2022 roku nieco ponad 200 tysięcy członków. Pracę na ich rzecz wykonywała jednak łącznie nieco ponad 16 tysięcy osób.
Największe z nich deklarowały:
PiS – ca 45 tysięcy;
PO – ca 24 tysiące. W prawyborach brało udział ponoć ca 20 tysięcy;
Nowa Lewica – nieco ponad 20 tysięcy… choć samo SLD przed połączeniem miało ich około 30 tysięcy.
Potęgą osobową jest PSL, liczące w różnych okresach około 100 tys członków… według danych z 2023 roku – 87 tysięcy.
Na drugim biegunie są partyjki:
pana Hołowni – „Polska 2050” z 721 członkami (listopad 2023) i…
partyjka pani Nowackiej – „Inicjatywa Polska” z 3 812 członkami… z których aż 69 osób płaciło składki.
Trzecia siła polityczna – Konfederacja, ma formalnie ponoć poniżej 100 członków (stu) lecz tzw. „Kluby Konfederacji” skupiają jakoby około 20 000 działaczy.
Jak Państwo widzicie… ŻADNA z partii politycznych… nawet wciągając w to współmałżonków, nie jest w stanie zgromadzić 100 tysięcy osób chętnych do zapełnienia list poparcia… w stanie choćby minimalnym.
Ilości członków tych organizacji warto znać… zanim zaczniemy się przejmować ich możliwościami… kształtowania opinii publicznej. Niestety… nie określają one wpływu jaki te miniatury mają na nasze życie.
WSZYSTKIE muszą namawiać nas do popierania swoich kandydatów… trafią więc w końcu i do nas.
Zanim złożymy swój podpis na listach poparcia i oddamy głos w wyborach, warto sobie przypomnieć… optymistycznie zakładam, że jest to kwestia PRZYPOMNIENIA a nie nowości…
KOGO właściwie wybieramy.
Słuchając kampanii i obserwując zachowania kandydatów można mieć wrażenie graniczące z pewnością, że…
nie wie o tym nie tylko większość z osób posiadających prawo wybierania ale także chyba wszyscy z tych którzy…
mają być wybierani.
Deklarując swoją chęć udziału w wyścigu, kandydaci zachowują się mniej więcej tak, jak osoby z ruchów anty… coś tam, pokrzykujące radośnie…
JA też… JA też.
Nie ma w tym właściwie niczego dziwnego… skoro z dwóch naszych samozwańczych liderów – wybawicieli Ojczyzny… albo „emerytowanych zbawców narodu”, jeden opowiadał o „strażniku żyrandola” a drugi… no cóż – traktował prezydentów tak jak traktował.
Przypomnę… pierwszy po wygraniu wyborów „meldował wykonanie rozkazu”… drugi… nie był godny podawania mu ręki.
W tej sytuacji… fakt, że my wyborcy nadal uznajemy za pierwszą osobę w kraju, wybranego w wyborach powszechnych i obdarzonego w związku z tym największym „mandatem społecznym” prezydenta… świadczy tylko o naszej naiwności.
Jakie znaczenie przypisują mu rządzący… widać choćby po zgłoszonych kandydaturach.
Nie musimy się na to godzić.
Zanim złożymy swój podpis poparcia na listach czy oddamy głos, przypomnijmy sobie…
Wybierać będziemy PREZYDENTA Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polskiej.
Człowieka, który ma być uosobieniem MAJESTATU naszej Ojczyzny.
Naszego rodaka, który ma być najwyższym przedstawicielem Rzeczpospolitej Polskiej i gwarantem ciągłości władzy państwowej.
Nie przedstawicielem którejś z partii politycznych… nie wsparciem dla władzy czy opozycji… lecz tym, kto zadba by… te grupy w walce o łupy nas nie rozdziobały.
Tego, kto ma pilnować przestrzegania Konstytucji, stać na straży suwerenności i bezpieczeństwa państwa, pilnować nienaruszalności naszych granic i dbać by nam się kraj nie rozleciał.
Wybieranego przez nas wszystkich reprezentanta państwa w kontaktach międzynarodowych… za którego słowa i zachowania… nie powinniśmy się wstydzić.
Najwyższego ZWIERZCHNIKA SIŁ ZBROJNYCH, który mianuje dowódcę naszych wojsk w czasie pokoju – Szefa Sztabu i dowódców „rodzajów sił zbrojnych”… a w przypadku wojny – NACZELNEGO DOWÓDCĘ.
Człowieka, który ma prawo zarządzić POWSZECHNĄ MOBILIZACJĘ i decyduje o użyciu naszej armii.
Kogoś, kto nadaje stopnie wojskowe i naukowe.
Tego… kto ma prawo PRZYZNANIA OBYWATELSTWA naszego kraju.
Przede wszystkim zaś tego, kto będzie pilnował by
WŁADZA WŁADZY NA MÓZG SIĘ NIE RZUCIŁA
i tego, kto dopilnuje by
OPOZYCJA Z ŻĄDZY WŁADZY GŁUPOT NIE ROBIŁA.
Prezydentów mamy od czasów uchwalenia w 1920 roku Konstytucji Marcowej.
Jego rola zmieniała się w różnych czasach i zależała od obowiązującej konstytucji, lecz funkcjonował zarówno w II RP – pod „rządami” konstytucji Marcowej i Kwietniowej, za czasów PRL – w czasie obowiązywania konstytucji z 1947 roku oraz od początku III RP – zgodnie z „małą” konstytucją oraz tą, która obowiązuje do dziś.
Zmieniały się kompetencje i sposoby funkcjonowania. Zmieniała się także rota przysięgi jaką składali nasi prezydenci.
Dziś , nasz wybraniec przysięga że:
„ Obejmując z woli Narodu urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, uroczyście przysięgam, że dochowam wierności postanowieniom Konstytucji, będę strzegł niezłomnie godności Narodu, niepodległości i bezpieczeństwa Państwa, a dobro Ojczyzny oraz pomyślność obywateli będą dla mnie zawsze najwyższym nakazem. Tak mi dopomoż Bóg.
Wcześniej… rota była inna.
Konstytucja Marcowa obligowała prezydenta do przysięgi:
„ Przysięgam Bogu Wszechmogącemu, w Trójcy Świętej Jedynemu, i ślubuję Tobie, Narodzie Polski, na urzędzie Prezydenta Rzeczypospolitej, który obejmuję: praw Rzeczypospolitej, a przedewszystkiem Ustawy Konstytucyjnej święcie przestrzegać
i bronić; dobru powszechnemu Narodu ze wszystkich sił wiernie służyć; wszelkie zło i niebezpieczeństwo od Państwa czujnie odwracać; godności imienia polskiego strzec niezachwianie; sprawiedliwość względem wszystkich bez różnicy obywateli
za pierwszą sobie mieć cnotę; obowiązkom urzędu i służby poświęcić się niepodzielnie. Tak mi dopomóż Bóg i Święta Syna Jego Męka. Amen”.
Konstytucja Kwietniowa nieco tekst ten zmieniła:
„Świadom odpowiedzialności wobec Boga i historji za losy Państwa,
przysięgam Panu Bogu Wszechmogącemu, w Trójcy Świętej Jedynemu, na urzędzie Prezydenta Rzeczypospolitej: praw zwierzchniczych Państwa bronić, jego godności strzec, ustawę konstytucyjną stosować, względem wszystkich obywateli równą
kierować się sprawiedliwością, zło i niebezpieczeństwo od Państwa odwracać, a troskę o jego dobro za naczelny poczytywać sobie obowiązek.
Tak mi dopomóż Bóg i Święta Syna Jego Męka.
Amen”.
Przysięgali prezydenci… Bogu i NARODOWI.
Dziś już rota tego nie określa.
Choć zapomnieliśmy już nieco jaka jest waga naszych słów a powaga przysięgi… powoli staje się nam obca – tak przyzwyczailiśmy się do ich łamania, zanim złożycie Państwo swój podpis lub oddacie swój głos pomyślcie…
Czy człowiek, którego usiłują nam wcisnąć jako kandydata a później prezydenta
ROZUMIE kim ma być???
Czy składając przysięgę… daje gwarancję na jej dotrzymanie???
Czy… naprawdę zasługuje na nasz głos???
Czy ci… wytypowani przez kacyków partyjnych lub zgłaszający się sami, przekonani o własnych kwalifikacjach i posiadaniu choćby minimum autorytetu jaki trzeba mieć by zostać pierwszym obywatelem naszego kraju… naprawdę je mają???
Czy… namaszczeni przez ludzi, którzy sami boją poddać się weryfikacji w wyborach…
ZASŁUGUJĄ NA NASZE POPARCIE???
Wybory prezydenckie dają cień szansy na zakończeniu bajzlu jaki panuje w naszym kraju.
Jeśli ktoś może powstrzymać panoszące się partyjniactwo, zajmowanie najwyższych stanowisk przez krzykaczy wiecowych, bałagan w strukturach władz wszystkich rodzajów, rosnącą skalę nadużyć i złodziejstwa… wreszcie – wojnie polsko-polskiej, to…
Stare powiedzenie głosi, że
„ryba zaczyna psuć się od głowy”.
Nasza ryba gnije.
Może więc warto spróbować… jej ratowanie zacząć właśnie od głowy?
Od… tego „pierwszego”, który dziś jest tylko karykaturą a ma być marionetką.
Niezależnie od naszych sympatii partyjnych… niezależnie od tego „po której stronie serce mamy”…
niezależnie od tego czy nasze poglądy są prawicowe, lewicowe lub sami nie wiemy jakie…
Zanim podejmiemy decyzję popatrzmy i pomyślmy…
Czy CZŁOWIEK, którego chcemy poprzeć…
ZWYCZAJNIE NA TO ZASŁUGUJE???
Czy rozumie… CO NAM PRZYSIĘGA?
Dziękuję Państwu za uwagę.
WASZ
nikt.
Autor: Jarosław Wocial
Zostaw komentarz