Jestem podekscytowany zapowiedzią wydarzenia, które ma odbyć się za dwa tygodnie. Nie jest do żaden koncert, ani wystawa, turniej petanque, czy spotkanie z ulubionym autorem książek, czy uzupełniające wybory burmistrza, któremu się nagle zmarło. Nie ! Jest nim przysięga wojskowa średniej naszej wnuczki, że użyję feminizmu- żołnierki Legii Akademickiej. Odliczam już dni, jakie dzielą mnie od tej chwili… i poważnie się zastanawiam, czy nie powinienem na tę okoliczność — do marynarki przypiąć biżuterię, świadczącą o tym, iż szeregowa licencjatka pielęgniarstwa, in spe za rok magistra — sroce spod ogona nie wypadła. Dziadek jej przecież, wprawdzie został w 1964 r. wydalony przed terminem ze służby LWP, jako zakała osłabiająca zdolności obronne, czy przede wszystkim atakujące Paktu Warszawskiego — ma jednak co z dumą nosić. Tylko okazji dotąd nie było, a przede wszystkim jego wrodzona skromność, z której słynie przynajmniej w dwóch województwach, czterech powiatach, 6 gminach i szczególnie na Facebook — nie pozwalała mu dotąd pysznić się :
Odznaką Za Zasługi dla Niepodległości Polski.
Za Zasługi dla Województwa Opolskiego.
Krzyżem Sybiru.
Krzyżem za Zasługi dla Z.K.R.P. i B.W. P.
Przyznawanym także przez samego Prezydenta R.P. Medalem za długoletnie pożycie małżeńskie, który wybitnie świadczy przecież o przekazaniu rzeczonej Legionistce genów dzielności i wytrwałości.
Do tego przypiąłbym też — wyblakłą ze starości plakietkę Solidarności „Głosy na Nas ” z 1988 r.
Wprawdzie syn, ojciec Legionistki zapowiada, że za dwa tygodnie będzie też, taki jak teraz upał i że w marynarce nie wytrzymam, ale co tam pogoda, najważniejsze jest nie umrzeć przed tym terminem. Ten post ilustruję fotografią janczara z 1963 r. bo aktualniejszych zdjęć ze względu na tajemnice wojskowe WP i NATO pewnie nie można publikować?
Zostaw komentarz