Łukaszenka spędził dziś pod przejście graniczne w Kuźnica ponad 3 tys. migrantów. Na przejściu, po białoruskiej stronie, batalion rosyjskich i białoruskich propagandystów relacjonujących jak to „zła” Polska nie chce ich wpuścić do UE. Cały spektakl starannie nadzorowany przez białoruskie służby schowane w opancerzonym wozie bojowym.

A tymczasem słyszę wypowiedź jednej z dziennikarek gazety, której „nie jest wszystko jedno”, w której nazywa pilnujących naszej granicy, policjantów i żołnierzy „bezdusznymi robotami”. Takich określeń (także mocniejszych) jest w internecie wiele.

Można o ludziach, którzy je wypowiadają powiedzieć „pożyteczni idioci”. Może nie zdają sobie sprawy z tego, że wpisują się idealnie w narrację satrapy z Mińska grającego precyzyjnie i cynicznie na emocjach polskiej oraz zachodniej opinii publicznej.

Nie ma łatwego rozwiązania tego problemu, sprowokowanego i zorganizowanego przez kołchozowego watażkę. Ale w tej całej sytuacji, komentując to co się na granicy dzieje, nie możemy zapominać, kto jest sprawcą, a kto jest ofiarą oraz po co jest granica.

Może więc przypomnę, granica jest po to by w takich sytuacjach jak ta, ją chronić. A tym, którzy to robią należy się szacunek.

Fot. MON/Twitter

Antoni StyrczulaAutor: Antoni Styrczula
Opinii publicznej kojarzę się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP, a także dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuję się szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jestem ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. W wolnych chwilach podróżuję. Przede wszystkim do Azji. Więcej tekstów autora przeczytacie na blogas24.pl