W źródłach rzymskich z I wieku znajdujemy wzmianki o ludzie Anthów, którego siedziby najwyraźniej znajdowały się gdzieś w okolicach Morza Kaspijskiego.

Oto Pomponiusz Mela w swym dziele „De Chorographia” napisał: „Illic Caspiani Scythis proximi sinum Caspium cingunt. Ultra Amazones ultraque eas Hyperborei esse memorantur. Interiora terrarum multae variaeque gentes habitant; Gandari et Pariani, et Bactri, Sugdiani, Harmatotrophi, Comarae, Comani, Paropanisii, Dahae, super Scythas, Scytharumque deserta.

At super Caspium sinum, Chomari, Massagetae, Cadusii, Hyrcani, Hiberi. Super Amazonas                     et Hyperboreos, Cimmerii, Cissi, Anthiacae, Georgi, Moschi, Cercetae, Toretae, Arimphaei; atque, ubi in Nostra maria tractus excedit, Matiani, Tibareni, et (notiora jam nomina) Medi, Armenii, Commageni, Mariandyni, Vegeti, Cappadoces, Gallograeci, Lycaones, Phryges, Pisidae, Isauri, Lydi, Syrocilices.

Czyli po polsku: „Tam Kaspijczycy, którzy są blisko Scytów, otaczają Morze Kaspijskie, za Amazonkami i za nimi rzekomo są Hyperborejczycy, a w głębi lądu żyje wiele różnych narodów: Gandarowie i Parianie, i Baktriowie, Sogdianie, Harmatotrofowie, Komarzy, Komanie, Paropanisianie, Dahowie, powyżej Scytów i Pustyni Scytyjskiej. A nad Morzem Kaspijskim Komarowie, Massageci, Kadusi, Hyrcanie, Hiberowie. Powyżej Amazonek i Hyperborejczyków Kimmerowie, Cissowie, Anthiowie, Georgowie, Moschowie, Cerceci, Toretaje, Arimfajowie; a tam, gdzie ten obszar sięga do naszych mórz, Matianie, Tybaranie i (obecnie lepiej znane nazwy) Medowie, Ormianie, Kommagenie, Mariandyni, Wegetowie, Kapadocjanie, Galo-Grecy, Likaończycy, Frygowie, Pizydzi, Izaurowie, Lidyjczycy, Syro-Cylicjanie.”

Z kolei Pliniusz w w dziele „Naturalis historia” po dłuższym wywodzie o Hyperborejczykach zanotował: „Ultra eos plane iam Scythae, Cimmerii, Cissi, Anthi, Georgi et Amazonum gens, haec usque ad Caspium et Hyrcanium mare.” A w tłumaczeniu na język polski: „Dalej siedzą Scytowie, Kimerowie, Cissowie, Anthowie, Georgowie i Amazonki, te ostatnie sięgające aż do Morza Kaspijskiego i Hyrkańskiego.”

Tymczasem w źródłach chińskich znajdujemy szereg informacji o ludzie  Yan Cai (奄蔡). Ewidentnie Yan Cai (奄蔡) byli tożsami z ludem Anthiacae, który to wzmiankował Pomponiusz Mela i który u Pliniusza występował pod nazwą Anthi. Nie ulega przy tym wątpliwości, że owi Yan Cai (奄蔡) to… Alanowie, a raczej lud czy plemię przewodzące Alanom.

W „Zapiskach Wielkiego Historyka” czytamy: „Yan Cai leży w odległości około dwóch tysięcy li na północny zachód od Kangju. Jest to królestwo koczowników, których zwyczaje są bardzo podobne do tych z Kangju. Ma ponad 100.000 łuczników i leży w pobliżu rozległych bagien, które podobno są Morzem Północnym”. Odnotujmy, że jedno li to ok. 580 metrów. Kangju to królestwo znajdujące się na terenie dzisiejszego Kazachstanu. Yan Cai, będący koczownikami, wcześniej zamieszkiwali Regiony Zachodnie, tj. dzisiejszy chiński Region Autonomiczny Sinciang, skąd mieli udać się na zachód, w pobliże Daze (大泽), czyli Morza Azowskiego. Ich zwyczaje były mniej więcej takie same jak u Kangju, a ci „mieli zwyczaje bardzo podobne do zwyczajów Yuezhi”. Z kolei możemy przeczytać, że Da Yuezhi „mieli zwyczaje podobne do zwyczajów Xiongnu”.

W „Księdze Hanów”, w „Biografii Chen Tanga” (汉书·陈汤传) mamy opisaną migrację Xiongnu, na czele których stał Zhizhi Chanyu, na zachód. Oto czytamy tam: [Zhizhi Chanyu] „wiedział, że zdradził Hanów i słysząc, że Huhanxie staje się coraz potężniejszy, uciekł na zachód do Kangju. Król Kangju wydał swoją córkę za mąż za Zhizhi, a Zhizhi również wydał swoją córkę za mąż za króla Kangju. Król Kangju darzył Zhizhi wielkim szacunkiem i zamierzał wykorzystać jego potęgę, aby podporządkować sobie inne kraje. Zhizhi Chanyu wielokrotnie wykorzystywał wojska Kangju, aby atakować Wusun, docierając aż do miasta Chigu, zabijając i rabując ludzi oraz konfiskując bydło. Wusun nie odważył się go ścigać, a zachodnia granica była odtąd pusta i niezamieszkana na przestrzeni tysiąca li. Zhizhi Chanyu, uważając się za potężnego i szanowanego władcę, i wykorzystując swoje zwycięstwo, stał się arogancki i lekceważący wobec króla Kangju. W gniewie zabił córkę króla Kangju wraz z setkami szlachty i plebsu, z których część została poćwiartowana i wrzucona do rzeki Dulai. Zmobilizował ludzi do budowy miasta, gdzie pięćset osób pracowało każdego dnia przez dwa lata. Wysłał również posłów, aby zażądali corocznych danin od państw Hesu i Da Yuan, czego te nie śmiały odmówić.”

Tak więc Zhizhi Chanyu, kazał ludności Kangju zbudować miasto (twierdzę) nad brzegiem rzeki Dulai (obecnie Tałas w Kazachstanie) oraz wysłał posłów, aby nadzorowali „roczną daninę” od okolicznych krajów, które to miały uiszczać ją Xiongnu. Wśród tych krajów były Da Yuan, który leżał na południe od Kangju, oraz Hesu, leżący na północny zachód od Kangju. Przy okazji czytamy: „Hu Guang powiedział: Tysiąc li na północ od Kangju leży kraj o nazwie Yan Cai, zwany również Hesu”. Dodajmy, że opisane wydarzenia miały miejsce w latach czterdziestych I wieku p.n.e.

W „Księdze Późniejszych Hanów”, w „Rozdziale o Regionach Zachodnich” (后汉书·西域传) zapisano: „Królestwo Yan Cai przemianowano na Królestwo Alan Liao. Jego stolica należała do Kangju. Klimat był łagodny, z dużą ilością sosen i białych traw. Zwyczaje i stroje mieszkańców były takie same jak w Kangju”.

Z kolei w „Kronice Trzech Królestw” (三国志) napisano: „Północne Królestwo Wu Yi znajduje się na północ od Kangju, wraz z Królestwem Liu, Królestwem Yan i Królestwem Yan Cai, które wszystkie zwane są również Alan. Dzielą te same zwyczaje co Kangju. Na zachodzie graniczą z Daqin (Cesarstwem Rzymskim), a na południowym wschodzie z Kangju. Ich lud słynie z czarnych koni, na których pasą bydło w pobliżu wody i pastwisk, żyjąc w pobliżu bagien. Kiedyś byli podporządkowani Kangju, ale już nie są”.

W „Historii Północy” (北史) możemy przeczytać, że Yan Cai „zamieszkiwali rozległe mokradła, na północny zachód od Kangju, 16.000 li od Dai. Wcześniej Xiongnu zabili jego króla i przejęli królestwo; do czasów króla Huni minęły trzy pokolenia.”

***

A czy owi sarmaccy Anthowie, którzy w źródłach chińskich występują pod nazwą Yan Cai (奄蔡), mieli cokolwiek wspólnego ze słowiańskimi Antami? Czy to im ów lud słowiański zawdzięczał swoją nazwę?

Podstawowy problem jest przy tym taki, że nie wiemy, jak nazwa owych słowiańskich Antów brzmiała w ich własnym, tj. słowiańskim, języku. Stanisław Rospond uważał, że nazwa Antowie pochodzi od Wenedów. Tym tropem poszło wielu rosyjskich i ukraińskich badaczy. Tak na przykład S. V. Nazin rekonstruował słowiańskie samookreślenie Antów jako *vętě — „vѧtҌ”, *vętьskъ(jь) — „vѧtsk(ij)”. Bezpośrednimi potomkami Antów mieliby być więc według niego Wiatycze (*vętitji — „vѧtichi”), którzy mieliby zachować swoją pierwotną nazwę plemienną.

„W VI wieku w języku słowiańskim nie istniało żadne słowo oznaczające „Słowian w ogólności”. Etnonim *slověne był określeniem  tylko podgrupy Słowian, mianowicie Sklawenów” – twierdzi Siergiej Nazin, dodając: „Oczywiste jest, że Antowie posiadali specjalną słowiańską nazwę, różną od etnonimu *slověne.”. A nieco dalej: „Nikt przecież nie odważyłby się zaprzeczyć związkowi między greckim etnonimem Σκλαβηνοί a występującą w latopisach nazwą «словѣнъ».”

Tak więc nazwa „Słowianie” wyparła wcześniejszą nazwę „Wenetowie” (Veneti). Ale najpierw nowa przyjęła się ona dla określenia Słowian żyjących (zgodnie z przekazem Jordanesa) na zachód od Dniestru, którzy najwyraźniej uznawali ją za własną. Natomiast ich zachodni sąsiedzi, żyjący między Dniestrem i Dnieprem, wciąż trwali przy starej nazwie, która to wyewoluowała poprzez Ventów w Vętów.

„Oczywiste jest, że słowiańska nomenklatura etniczna zachowała nazwę fonetycznie odpowiadającą greckiemu Άνται: jest to nazwa plemienna Wiatyczów (*vętiči / вятичи). Oczywiście, tego ostatniego stwierdzenia nie można interpretować jako stwierdzenia, że Antowie są Wiatyczami, ani że Antowie sami siebie nazywali „Wiatyczami”. Jednak tylko wyjątkowo stronniczy badacz mógłby zaprzeczyć fonetycznej tożsamości rdzenia (*vęt- / вят-) i greckiego Άνται” – stwierdził Nazwin.

Wypada w tym miejscu przypomnieć, że większość języków słowiańskich ma dziś „ja” lub „a” w miejsce dawnego „ę”. Samogłoski nosowe , które utrzymały się w języku polskim, w większości innych języków słowiańskich zanikły. Co więcej, rosyjska litera я (ja) wywodzi się od cyrylickiej litery oznaczającej „ę”.

Stąd też Nazin stwierdza: „Tłumaczenie prasłowiańskiego samookreślenia Antów *ѵęt- na greckie Άνται nie nastręcza nieprzezwyciężalnych trudności. Zapożyczenie nastąpiło w sposób oczywisty w mowie, zatem nie można zakładać, że prasłowiańskie *vęt- musi koniecznie zostać przetłumaczone na grecki jako *Ούένται lub *’Ένται.”

Nieco dalej Nazin dodaje: „Utrata początkowego *ѵ- również nie wydaje się czymś niewytłumaczalnym. W VI wieku dźwięk ten nie był czystą spółgłoską jak rosyjskie B [W], lecz półsamogłoską w duchu angielskiego W. Nawet teraz, przy dostępności słowników i rozwiniętej transliteracji, dźwięk ten jest przekazywany dość dowolnie… […] Jeżeli sami nie potrafimy osiągnąć „poprawnego” oddania początkowej półsamogłoski, to dlaczego mielibyśmy oczekiwać od prymitywnych wojowników bizantyjskich – pierwszych, którzy spotkali barbarzyńców z Zadunaju – „naukowej” transliteracji „dzikiego” imienia Antów w formie *Ούάνται lub *Βάνται. Nawet gdyby istniała w tej formie, mogłaby zostać zastąpiona przestarzałą „aspirowaną” wersją Άνται w duchu Ενετοί „Weneti” Herodota (por. pisownię Βενέτικοί / Ένετικοί w tekście Konstantyna Porfirogenety).”

W konkluzji Nazin stwierdza: „W każdym razie rekonstrukcja brzmienia imienia *vętove w bardziej prawdopodobnej formie dla VI wieku *uANTAuE (półsamogłoski zapisano małymi literami dla przejrzystości) bardzo dokładnie odpowiada greckiemu ANTAI / łacińskiemu ANTAE.”

W sumie trafia mi to do przekonania. Może po części dlatego, że Wiatycze mieli pochodzić od Lachów, a więc od Lędzian, a jeśli jeden z odłamów Lędzian zachowałby dawną nazwę, którą to zapisywano właśnie jako Antowie, to dodatkowo wzmacniałoby to moje stanowisko, iż Lędzianie pochodzili od Antów.

Osobiście skłaniam się więc ku temu, aczkolwiek stu procent pewności nie mam, że Anthów i Antów nic nie łączyło i że mamy tu do czynienia z przypadkowym podobieństwem nazw. Tak czy inaczej, występowanie w stosunkowo niewielkiej odległości od siebie dwóch różnych ludów określanych podobną nazwą mogło być źródłem wielu nieporozumień. Bo o których to Antach pisał na przykład Prokopiusz z Cezarei, gdy stwierdził, że na północ od Utigurów „zamieszkują niezliczone plemiona Antów”? Wielu badaczy na tej podstawie, wbrew świadectwu Jordanesa i naciągając przekaz Prokopiusza, uznało, iż z Antami tożsama była ludność kultury pieńkowskiej, która to jednak w rzeczywistości żyła na północ od Kutigurów, a nie Utigurów. Tymczasem na północ od Utigurów być może należałoby raczej szukać siedzib Antów – Alanów, albo jakiegoś ich odłamu?

Ostatnia wzmianka o Antach dotyczy wydarzeń z roku 602, kiedy to Apsich został skierowany przeciwko nim z wojskiem z zadaniem ich wytępienia. I oto właśnie na przełomie VI/VII wieku zanika osadnictwo kultury korczackiej na południe od rzeki Teterew i wtedy to powstają grody w Szeligach i Haćkach. Tak więc brak informacji o Antach w źródłach pisanych po roku 602 wynikałby z faktu, że przesunęli się oni w kierunku północno-zachodnim i nie odgrywali już istotnej roli w relacjach z Bizancjum. Gdyby Antowie byli tożsami z ludnością kultury pieńkowskiej, nic by się tu nie zmieniło. Ta bowiem trwała do drugiej połowy / końca VII wieku, kiedy to miał miejsce najazd imieńkowców na dorzecze środkowego Dniepru.

Autor: Wojciech Kempa
Polski historyk, dziennikarz. Jest absolwentem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, autorem licznych publikacji historycznych, w tym pięciotomowego opracowania „Okręg Śląski Armii Krajowej”, a także prac: „Co przed Mieszkiem?”, „Na przedpolu Warszawy” czy „Śląscy Czwartacy”. Był kierownikiem produkcji cyklu filmów biograficznych „Siemianowiccy Dowódcy”.