Mnie to nie dziwi.

Pamiętacie PISowców i ich zapowiedzi „Strzelnica w każdym powiecie”?
Powstało kilka i diabli wiedzą czy jeszcze istnieją.

Hasła są potrzebne, aby uzasadnić „rozpłynięcie się” kasy.

To samo dzieje się obecnie w przypadku schronów.

Jeżeli samemu coś dla siebie nie zrobisz nie patrz na innych a tym bardziej na polityków i urzędników.

Jeżeli przyjmiemy, że miałby się sprawdzić scenariusz III wojny światowej w której użyta zostanie broń atomowa, może i chemiczna i biologiczna, to i tak większość nawet nowych schronów nie ochroni ludzi.
Więcej dla siebie zrobisz jak dowiesz się, jak uszczelnić okna, drzwi, czym to zrobić i na jak długo. Wiecej zrobisz jak będziesz miał zapasy nie na 72h, ale na 72 dni. O ile w przypadku jedzenia nie jest to wcale trudne, to gorzej z wodą, jeżeli mieszkasz w bloku itp.

Wiedza i podstawowe umiejętności, to podstawa.

Czyli większość ludzi jest „stracona”, ponieważ ani wiedzy ani przydatnych umiejętności u nich nie doszukasz się.

Schrony?

Nawet jakby powstały, to strach się do nich udać w przypadku potencjalnego scenariusza III światowej.
Niewiele pomogą, ale w towarzystwie innych „raźniej umierać”.

Chodzicie na duże koncerty, mecze czy parady wojskowe?

Ci, którzy w czymś takim uczestniczyli, to zdają sobie sprawę z ilości ludzi, którzy „jak wyjdą z domów” stanowią ogromny tłum, którego nie da się kontrolować w przypadku strachu, paniki, zagrożenia.

A to są zazwyczaj zdrowi ludzie bez dzieci, starców, ludzi chorych i jest ich i tak niewielu w porównaniu do tego co „wyjdzie z domów” jak przyjdzie do panicznej ucieczki, ewakuacji itp.

Naucz się chronić swój dom lub popracuj nad relacją z kimś do kogo możesz się udać (bezpieczne miejsce z dala od dużych skupisk ludzi).

Woda, żywność, ciepło, bezpieczeństwo (miejsce bezpieczne, broń), wiedza i umiejętności, dostęp do wiarygodnych informacji, … dopiero w dalszej kolejności wszystko inne.

Miasta a szczególnie wielkie miasta są „stracone” w przypadku III światowej. To pułapka. Nikt z zewnątrz też nie przyjedzie do nich po ciebie (np. po starą matkę, ojca, babcie czy dziecko na studiach), bo nie dojedzie, nie dostanie się na czas.
Jeżeli są jakiekolwiek sygnały, że coś może się wydarzyć złego, to masz szczęście i czas na reakcje. W przypadku nagłego załamania, paniki szanse maleją z godziny na godzinę a nawet z minuty na minutę.

Przypominam też, że ludzie skłonni są pomagać komukolwiek tylko jeżeli sami czują się w danej chwili „zabezpieczeni”.

Większość osób nie ma pojęcia, jak kruche są zasoby, wokół nich, aby pomóc w którkim czasie ogromnej ilości osób.

Niedawno zaskoczyłem Pana od audytu szpitali (w tym ich bezpieczeństwa), kiedy powiedziałem mu, że w przypadku braków tylko insuliny, ludzie przyjdą do szpitali szukać pomocy i dojść może do „pewnego paraliżu”.
On myślał o działającym agregacie, że to ważne.
To ważne, ale to tylko w przypadku wojny podobnej do tej na Ukrainie lub chwilowych, powtórzę chwilowych problemów.

W przypadku III światowej ogromna ilość ludzi nie zginie z powodów bezpośrednich działań militarnych, ale dlatego, że nie mają elementarnej wiedzy, co jeżeli ….

Więcej zabije ich zanieczyszczona woda, żywność, brak leków, dostaw czegoś niż bomby.

https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-polacy-nie-maja-sie-gdzie-ukryc-sytuacja-jest-dramatyczna,nId,22424366

Autor: Diario