Im bliżej soboty, tym bardziej jestem podekscytowany ślubem naszej najmłodszej wnuczki, 23-letniej panny z wyższym wykształceniem medycznym, która będzie Wolnej Polsce ślubować.
„Ja, żołnierz Wojska Polskiego, przysięgam służyć wiernie Rzeczypospolitej Polskiej, bronić jej niepodległości i granic. Stać na straży Konstytucji, strzec honoru żołnierza polskiego, sztandaru wojskowego bronić. Za sprawę mojej Ojczyzny w potrzebie krwi własnej ani życia nie szczędzić. Tak mi dopomóż Bóg.”
Dla niej to jest oczywista sprawa, ale u dziadka sama rota przysięgi, wywołuje łzy wzruszenia. Uroczystość zapowiada się raczej kameralnie, bo ślubować będą legioniści i  legionistki, których jest więcej niż chłopaków Legii Akademickiej WP, raptem, chyba nie zdradzę tajemnicy — wszystkich czterdzieści parę, więc nawet jak zjedzie po 5 osób na 1 ślubującego, mnie osiemdziesięcioletniego staruszka nie zadepczą. Chciałbym na tej przysiędze godnie też jak wnuczka się prezentować. Na co dzień lubię chodzić w kapeluszu, ale w kapeluszach chodzą tylko amerykańscy żołnierze i oficerowie. Może powinienem sobie na tę okoliczność sprawić beret? Tam większość będzie w beretach, które są zdecydowanie bardziej niż kapelusze militarnym nakryciem głowy. Beret i odznaczenia, ale bez kijków Nordic Walking. Wezmę laskę, która wygląda jak szabla.