Intuicja to w polskiej polityce często najdokładniejsza analiza wywiadowcza. Jeśli Karol Nawrocki, znany z zamiłowania do historycznych bitew, uzna zaprzysiężenie sędziów TK za swoją nową „Westerplatte”, to porządek konstytucyjny czeka oblężenie, jakiego jeszcze nie widzieliśmy.
Teza jest jasna: Wybór Karola Nawrockiego na Prezydenta RP to dla wielu sygnał, że czas „uniku” się skończył, a zaczął czas otwartej konfrontacji. Jeśli nowa większość sejmowa wybiera sędziów Trybunału Konstytucyjnego, a Prezydent – bazując na swojej partyjnej linii – będzie odmawiał odebrania od nich ślubowania, to będziemy mieli do czynienia z błędem prawnym. To będzie aktem politycznej wrogosći wobec fundamentów państwa.
Prerogatywa jako maczuga.
Znając profil polityczny Karola Nawrockiego i jego zaplecza, nietrudno przewidzieć mechanizm działania. To już nie będzie milczące czekanie. To będzie prawdopodobnie głośne kwestionowanie mandatu sędziów, podlane sosem „obrony suwerenności” lub „walki z postkomunizmem”.
Intuicja obywatelska: Prezydent po prostu nie zaprosi sędziów do pałacu.
Rzeczywistość prawna: Konstytucja nie daje Prezydentowi prawa do bycia „sumieniem Sejmu”. Prezydent ma obowiązek odebrać ślubowanie, a nie recenzować życiorysy wybranych osób.
Jeśli Nawrocki pójdzie tą drogą, zamieni ceremonię w narzędzie politycznego szantażu. Śmieszne? Może dla kogoś, kto ogląda politykę jak kabaret. Dla obywatela czekającego na wyrok w TK to tragedia, bo oznacza to paraliż najwyższej instancji odwoławczej w kraju.
Czy prawo ma jeszcze znaczenie?
Z prawnego punktu widzenia sytuacja jest zero-jedynkowa. Prezydent nie ma „prawa odmowy”. Ale w świecie Karola Nawrockiego prawo często ustępuje miejsca „misji”.
Blokada przez niebyt! Sędziowie są wybrani, ale nie mogą orzekać. Państwo płaci im pensje, ale ich praca jest zamrożona w prezydenckim przedpokoju.
Delikt konstytucyjny?! Każdy dzień zwłoki to uderzenie w Art. 126 Konstytucji. Czy Prezydent Nawrocki zaryzykuje Trybunał Stanu w imię lojalności wobec Nowogrodzkiej? Znając determinację tego środowiska – tak, bo wiedzą, że w obecnym parlamencie brakuje głosów na taką procedurę.
Wniosek. Państwo to nie muzeum
Prezydent Nawrocki może myśleć, że buduje pomnik niezłomności, blokując „niewłaściwych” sędziów. W rzeczywistości buduje skansen państwa prawa, w którym instytucje są tylko dekoracjami, a realna władza spoczywa w tym, kto ma klucze do sali, w której składa się przysięgę.
Można się z tego śmiać przy kawie, ale to śmiech wisielczy. Bo jeśli intuicja mnie nie myli, to zamiast stabilizacji, czeka nas czteroletnia bitwa o każdy podpis, każdą nominację i każdą linijkę w Dzienniku Ustaw. Karol Nawrocki jako prezydent to nie jest czas na kompromisy – to czas na zapasy w błocie, w których sędziowie Trybunału Konstytucyjnego będą tylko zakładnikami.
Ciekawe spojrzenie… TK najwyższą instancją odwoławczą w kraju a Prezydent jest tylko notariuszem Sejmu. Na jakiej uczelni uczą takiego prawa???